Reklama

Polska wchodzi do gospodarczej elity Europy. Hiszpania jest już za nami

Najnowsze dane MFW wskazują, że Polska pod względem dochodu przypadającego na mieszkańca, przy uwzględnieniu siły nabywczej, wyprzedziła dużą europejską gospodarkę.

Aktualizacja: 24.02.2026 07:06 Publikacja: 23.02.2026 17:40

Donald Tusk ma powody do radości

Donald Tusk ma powody do radości

Foto: PAP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są aktualne pozycje Polski i Hiszpanii pod względem dochodu na mieszkańca według MFW?
  • Jakie tempo wzrostu gospodarczego notują Polska i Hiszpania na podstawie najnowszych danych?
  • Jakie są główne czynniki wpływające na wzrost gospodarczy Polski i Hiszpanii zdaniem ekspertów?
  • W jaki sposób reformy strukturalne i polityka wpływają na rozwój gospodarczy obu krajów?
  • Jak zmiany demograficzne i polityka migracyjna kształtują sytuację gospodarczą w Polsce i Hiszpanii?
  • Jak zmienia się liczba Polaków i Hiszpanów żyjących w tych krajach, i co jest tego przyczyną?

To jest prawda, którą najprawdopodobniej wypiera premier Pedro Sánchez. Albo której nie chce przekazać do Moncloa (urząd szefa rządu) ambasada królestwa w Warszawie.

„Hiszpania jest tą rozwiniętą gospodarką, która najszybciej rośnie drugi rok z rzędu. Zamykamy 2025 r. ze wzrostem 2,8 proc., dwa razy tyle, co notuje strefa euro i z dobrym punktem wyjścia dla solidnego rozwoju w 2026 r.” – napisał 30 stycznia na X szef hiszpańskiego rządu.

Tyle że Polska, jedna z dwudziestu największych gospodarek świata, rozwijała się w minionym roku zdecydowanie szybciej (3,6 proc.). I jeśli wierzyć MFW, będzie się i w tym roku (3,5 proc.) rozwijać wyraźnie szybciej od Hiszpanii (2,3 proc.).

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Śmierć w drodze do Hiszpanii

Fundusz właśnie podsumował tego efekt. Okazuje się, że z 58,56 tys. dol. rocznie dochód przeciętnego Polaka przy uwzględnieniu siły nabywczej na mieszkańca jest już większy niż Hiszpana (58,35 tys. dol). W tym roku udało nam się także pod tym względem prześcignąć Izrael (57,9 tys. dol.) i Nową Zelandię (57,48 tys. dol.).

Hiszpania nie jest zdolna do „terapii szokowej”

- Kiedy upadał komunizm i zaczęliśmy wdrażać radykalne reformy, nie można było precyzyjnie ocenić, jak dużo czasu zajmie nam dobicie do średniej dochodów krajów zachodniej Europy. Ale dziś okazuje się, że żaden kraj postkomunistyczny nie zrobił tak ogromnego postępu w ciągu jednego pokolenia – mówi „Rzeczpospolitej” Leszek Balcerowicz, autor „terapii szokowej”, która skierowała nasz kraj na tory szybkiego wzrostu. - W 1989 r. nie mogliśmy zadowolić się półśrodkami, bo u progu zmian ustrojowych Polska zmagała się jednocześnie z katastrofalną inflacją, ogromnym zadłużeniem i fatalną strukturą własnościową, w której absolutnie dominowało państwo – dodaje profesor SGH.

– Brak reform strukturalnych to bolączka Hiszpanii – mówi „Rzeczpospolitej” María Blanco González, profesor ekonomii na madryckim uniwersytecie San Pablo CEU.

- W historii Hiszpanii wielokrotnie poświęcano potrzeby gospodarcze państwa na ołtarzu polityki. Tak jest i dzisiaj. Rząd mniejszościowy Sáncheza jest uzależniony od radykalnej lewicy (Sumar), przez co musi iść na takie ustępstwa jak nadmierne podniesienie (do 1380 euro miesięcznie brutto) pensji minimalnej, na które nie stać zadłużonego po uszy państwa. Ale Sánchez jest też uzależniony od ugrupowań nacjonalistycznych, w szczególności katalońskich. Z tego powodu Katalonia, choć jest jedną z najbogatszych wspólnot autonomicznych kraju, otrzymuje dopłaty z rządu centralnego zamiast sama wspierać biedniejsze regiony – podkreśla.

Pedro Sánchez został premierem w czerwcu 2018 r.. Ale brak silnych rządów zdolnych do przeprowadzenia reform strukturalnych zaczął trapić królestwo znacznie wcześniej.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Śmierć w drodze do Hiszpanii

– Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych pod przywództwem Felipe Gonzáleza PSOE (umiarkowana lewica) miała samodzielną większość i mogła skutecznie przebudowywać kraj. Podobnie było z konserwatywną Partią Ludową (PP), gdy premierem był José María Aznar (1996-2004). Ale to już przeszłość. Powstała mnogość partii, więc ani PSOE, ani PP nie mają większości. Kraj dryfuje – mówi „Rzeczpospolitej” Álvaro Nieto, redaktor naczelny poczytnego hiszpańskiego portalu informacyjnego „The Objective”. To właśnie to medium wykryło mnogość afer korupcyjnych, jakie dołują obecną lewicową ekipę u władzy.

Tyle że ta hiszpańska przypadłość zaczyna się udzielać i Polsce. Tak przynajmniej uważa Leszek Balcerowicz. Jego zdaniem i w Polsce od dziesięciu lat nie przeprowadzono żadnych poważnych reform strukturalnych. Kraj rozwija się więc w opinii profesora siłą rozpędu. A także dzięki masowej imigracji z Ukrainy i Białorusi. Kiedy i czy w ogóle dogoni następny duży kraj Unii, jakim są Włochy (64,8 tys. dol.), nie jest pewne.

Model rozwoju oparty na masowej imigracji jest nie do utrzymania

Zdaniem Nieto dane wskazujące na relatywnie szybki wzrost gospodarczy są mylące, bo i w tym przypadku jest on napędzony przez masową imigrację, tylko na o wiele większą skalę niż w Polsce. Na początku XXI wieku oba kraje miały porównywalną ludność, ale dziś Hiszpania dobiła do 50 mln osób przede wszystkim za sprawą przyjezdnych z Ameryki Łacińskiej. Zarówno królestwo, jak i nasz kraj przeżywają bowiem katastrofę demograficzną.

Hiszpański model rozwoju oparty na masowej imigracji nie tylko nie przekłada się na większy dochód na mieszkańca. Jest on także politycznie nie do utrzymania. Jeśli wierzyć sondażom, przyszłoroczne wybory parlamentarne wygra PP w koalicji z postfrankistowskim ugrupowaniem skrajnej prawicy Vox. To koalicja, która zamierza wprowadzić bardzo restrykcyjną politykę migracyjną. 

W Hiszpanii mieszka dziś od 100 do 120 tys. Polaków. Tak przynajmniej twierdzi wydawane w Marbelli pismo „Hola Polacos” (Witajcie Polacy). To mniej więcej tyle, ile liczyła Polonia w chwili upadku komunizmu. Tyle że teraz Polacy występują w zupełnie innej roli. Wcześniej przyjeżdżali do królestwa, aby sprzątać mieszkania, opiekować się osobami starszymi, pracować na budowach. Teraz mają własne firmy. Są też w czołówce kupujących nieruchomości, przede wszystkim na Costa del Sol (Andaluzja) czy Costa Brava (Katalonia). W minionych pięciu latach na taką inwestycję zdecydowało się około 17 tys. Polaków. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Imigranci: Hiszpania idzie pod prąd

Rośnie natomiast liczba Hiszpanów mieszkających w Polsce. Choć wielu się nie rejestruje, jest ich zapewne blisko 10 tys. Przyciąga ich nie lepszy klimat, ale korzystniejsze perspektywy pracy. Nasz kraj, obok Czech, ma najniższe bezrobocie w Unii. Królestwo, obok Finlandii, ma najwyższy wskaźnik bezrobocia we Wspólnocie.

- Sama znam przykłady młodych Hiszpanów, którzy jadą do Polski, bo w Hiszpanii z uwagi na wysokie podatki i rozbudowaną biurokrację nie widzą dla siebie perspektyw zawodowych – mówi María Blanco González.

Nawet po prześcignięciu Hiszpanii wciąż w 15 krajach Unii dochód na mieszkańca pozostaje wyższy niż w Polsce. Wyższa (66,8 tys. dol.) jest też średnia dochodów na mieszkańca we Wspólnocie. Wciąż lepiej żyje się na Litwie (59,9 tys. dol.), w Słowenii (59,9 tys. dol.) czy w Czechach (62,3 tys. dol.). 

Polityka
Doradca Zełenskiego Mychajło Podolak dla „Rzeczpospolitej”: Polska wspólnie z Ukrainą buduje tarczę dla Europy
Polityka
Nastolatka będzie odpowiadać za arsenał nuklearny? Nowe doniesienia z Korei Północnej
Polityka
Słowacja wstrzymuje dostawy prądu do Ukrainy. Fico: Nie będzie pomocy
Polityka
Donald Trump procesuje się z administracją Trumpa. Chodzi o setki milionów dolarów
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama