To jest zagrywka pokerowa. Hiszpanów czekają za półtora roku wybory parlamentarne. Jeśli wierzyć agregatorowi sondaży Politico, bez trudu wygrałaby je dziś koalicja skrajnie prawicowego Vox (17 proc. poparcia) i bardziej umiarkowanej Partii Ludowej (PP, 32 proc.). Dla obu ugrupowań, tak, jak dla prawicy w Stanach Zjednoczonych i całej wolnej Europie, wodą na młyn jest strach przed imigracją.
Ale mimo to Sánchez, który stoi na czele koalicji umiarkowanie lewicowej PSOE (27 proc.) i radykalnej Sumar (6 proc.) doszedł do porozumienia z pozostającym w opozycji, innym ugrupowaniem twardej lewicy Unidos Podemos (5 proc.), aby przeprowadzić dziś właściwie już nigdzie nie spotykany proces masowej regularyzacji pobytu żyjących na czarno imigrantów.