Reklama

Ludność USA przestaje rosnąć. Przez Trumpa

Ameryka na różne sposoby odczuwa politykę antyimigracyjną Donalda Trumpa. Odbija się ona m.in. w statystykach dotyczących populacji Stanów Zjednoczonych.

Publikacja: 03.02.2026 04:30

Ameryka na różne sposoby odczuwa politykę antyimigracyjną Donalda Trumpa

Ameryka na różne sposoby odczuwa politykę antyimigracyjną Donalda Trumpa

Foto: REUTERS/Joel Angel Juarez

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jak polityka imigracyjna Donalda Trumpa wpływa na wzrost populacji USA?
  • Dlaczego malejący współczynnik urodzeń jest istotnym czynnikiem w kontekście demograficznym Stanów Zjednoczonych?
  • W jaki sposób imigracja wpływa na gospodarkę USA i jakie sektory są od niej zależne?
  • Jakie zmiany demograficzne obserwuje się w poszczególnych stanach, takich jak Teksas czy Kalifornia?
  • Jakie są przewidywania dotyczące przyszłych trendów w imigracji do Stanów Zjednoczonych?
  • Jak ograniczenia w polityce imigracyjnej mogą wpłynąć na międzynarodową konkurencyjność USA?

Z najnowszych danych Biura Spisu Ludności (Census Bureau), wynika, że w USA przybyło zaledwie 1.8 miliona osób w okresie 12 miesięcy zakończonych w czerwcu 2025 r. To tylko 0,5 proc., czyli mniej więcej połowa tempa wzrostu z poprzedniego roku. Taki wzrost jest najniższy od 2021 r., gdy sytuacja nadzwyczajna, jaką była, pandemia COVID-19 doprowadziła do setek tysięcy zgonów, a granica amerykańska została zamknięta z powodu stanu zagrożenia dla zdrowia publicznego. 

Czytaj więcej

Amerykanie chcą masowo uciekać przed zmianami klimatu. Porażka narracji Trumpa

Współczynnik urodzeń spada w USA od czasu recesji w 2008 r. i przyczynia się do spowolnienia wzrostu liczby ludności.  Do tej pory to imigracja podtrzymywała wzrost ludności USA. W dekadzie od 2010 do 2020 r. napływ cudzoziemców stanowił około 40 proc. całkowitego wzrostu liczby ludności, podczas gdy urodzenia odpowiadały za około 60 proc.. Po 2020 r., wraz z postępującym spadkiem współczynnika urodzeń, imigracja zaczęła stanowić coraz większą część wzrostu i obecnie odpowiada za około 80 proc. całkowitego przyrostu populacji.

Tak niskiej imigracji do USA nie było od lat

Tym razem jednak demografowie odnotowali drastyczny spadek w liczbie obcokrajowców imigrujących do Ameryki. Za kadencji Joe Bidena, liczba migrantów napływających do USA w nadziei uzyskania azylu biła rekordy, ale w drugiej połowie 2024 r. pod naporem opinii publicznej administracja prezydenta Bidena znacznie zaostrzyła politykę imigracyjną, skutecznie ograniczając napływ cudzoziemców zza południowej granicy. Wraz z nastaniem administracji Donalda Trumpa granice zostały jeszcze bardziej uszczelnione, rozpoczęły się masowe deportacje, a jednocześnie władze ograniczyły możliwości legalnego imigrowania do Ameryki. W rezultacie, w najnowszym badanym okresie liczba migrantów napływających spoza granic kraju spadła o ponad połowę, czyli do 1,3 miliona osób, w porównaniu z 2,7 milionami w roku poprzednim. Dotyczy to migrantów przekraczających granicę nielegalnie oraz tych, którzy wjeżdżają do USA na ważnych wizach.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Minnesota: Nowe rozkazy dla funkcjonariuszy ICE. „Nie dyskutujcie, nikogo nie przekonacie”

Biorąc pod uwagę, że administracja Trumpa z ferworem realizuje politykę antyimigracyjną i nie wygląda na to, że coś się w tym względzie zmieni, eksperci szacują, że imigracja spadnie jeszcze bardziej. – Podstawowym celem jest powstrzymanie ludzi przed nielegalnym przekraczaniem granicy i ich wypuszczeniem, a także zintensyfikowanie egzekwowania prawa wewnątrz kraju, aby faktycznie usuwać osoby [nieposiadające zalegalizowanego pobytu] – mówi cytowany w „NYT” Simon Hankinson z konserwatywnej Heritage Foundation, komentując politykę imigracyjną pana Trumpa. 

Jeśli obecne trendy się utrzymają, według komunikatu Biura Spisu Ludności w okresie kończącym się 30 czerwca imigracja do USA wyniesie około 321 tys. Byłby to poziom niższy niż w roku pandemicznym, kiedy saldo migracji międzynarodowej netto spadło do 376 tys. – jednego z najniższych poziomów we współczesnej historii. 

Amerykańska gospodarka potrzebuje dużej liczby imigrantów

Choć uwaga kraju skupia się w ostatnim roku na brutalnych łapankach imigrantów i deportacjach, jak się okazuje, działania te przyczyniły się do stosunkowo niewielkiej części całkowitego spadku imigracji netto. W całym 2025 r. ze Stanów Zjednoczonych deportowano około 230 tys. osób. Głównym czynnikiem spadku w liczbie imigrantów było zamknięcie granicy, ale także np. większe trudności w uzyskaniu wiz oraz decyzje cudzoziemców, którzy albo zrezygnowali z przyjazdu do Stanów Zjednoczonych, albo wyjechali z nich dobrowolnie, zniechęceni nastawieniem do imigrantów. 

Czytaj więcej

Zanim padły śmiertelne strzały w Minneapolis. Jak doszło do kryzysu w Minnesocie?

Mniejsza liczba imigrantów, przy spadającym przyroście naturalnym, to niedobra wiadomość dla Ameryki. Kraj ten potrzebuje dużej liczby młodych pracowników i podatników, aby finansować opiekę nad starszymi mieszkańcami, których liczba rośnie w miarę przechodzenia na emeryturę pokolenia Baby Boom. Poza tym, imigranci stanowią podstawę wielu sektorów amerykańskiej gospodarki, takich jak budownictwo, rolnictwo czy opieka zdrowotna. – Imigracja jest dla nas idealnym rozwiązaniem, ponieważ dostarcza świeżej puli pracowników, których potrzebujemy. Nie jesteśmy w stanie obsadzić wszystkich wakatów, więc polegamy na imigracji – mówi cytowany w „LA Times” Dowell Myers, demograf z University of South Carolina. Ograniczanie imigracji w czasie, gdy spada współczynnik urodzeń, to przepis na wolniejszy wzrost gospodarczy i słabszą pozycję w międzynarodowej konkurencji.

Reklama
Reklama

Demograficzne skutki niższej liczby nowych cudzoziemców odczuł praktycznie każdy stan, bo do tej pory imigracja napędzała liczbę ludności. Gwałtowne spadki odnotowano w Teksasie, Nowym Jorku, Florydzie i Kalifornii, gdzie cudzoziemcy stanowią duży procent lokalnej społeczności. Spadek imigracji był na tyle duży, że według szacunków Biura Spisu Ludności doprowadził do niewielkiej utraty populacji w najbardziej zaludnionym stanie, Kalifornii. Tam eksperci ostrzegają, że spadająca imigracja sprawi, że zabraknie siły roboczej, co negatywnie odbije się na gospodarce Kalifornii, tym bardziej że mieszkańcy wyprowadzają się do tańszych stanów, takich jak Teksas i Arizona.

Polityka
Imigranci: Hiszpania idzie pod prąd
Polityka
Gianni Infantino o zniesieniu zakazu startów dla Rosjan: Musimy to zrobić
Polityka
Izrael pójdzie w ślady USA i opuści WHO? „Relacja musi się opłacać”
Polityka
Grecja: Urzędnicy stracą konstytucyjną gwarancję zatrudnienia?
Polityka
Donald Trump: nowe dokumenty ws. Epsteina „dowodzą zmowy przeciw mnie”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama