Reklama

Jan Zielonka: Dlaczego silna Europa jest tak słaba?

Unia Europejska pozostaje globalnym mocarstwem. Ale nie jest więc projektem zbyt ambitnym, lecz zbyt zachowawczym. Co wraz brakiem zbiorowej woli politycznej ją osłabia.

Publikacja: 11.02.2026 04:30

Jan Zielonka: Dlaczego silna Europa jest tak słaba?

Foto: EPA/OLIVIER MATTHYS

Słabość Europy jest dziś głównym argumentem na rzecz kurczowego trzymania się Stanów Zjednoczonych – pomimo kaprysów Donalda Trumpa. Jednak poważne analizy pokazują, że UE pozostaje globalnym mocarstwem – porównywalnym z Chinami i wyraźnie silniejszym niż Rosja czy Indie. Choć nie dysponuje własną armią, nie jest militarnym karłem, a jej potęga gospodarcza, prawna i normatywna pozostaje bezprecedensowa.

Architektura integracji ogranicza siłę Unii Europejskiej

Dlaczego więc realna siła Unii nie przekłada się na skuteczną politykę? Dlaczego UE akceptuje jednostronne amerykańskie cła, ulega szantażowi małej grupy rolników protestującej przeciwko umowie Mercosur i nie potrafi wykorzystać zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy?

Czytaj więcej

Jan Zielonka: Kto przekona europejskich wyborców i polityków, by poszli po rozum do głowy?

Eurosceptycy mają na to prostą odpowiedź. Unia jest zakładniczką imperialnych ambicji Niemiec i Francji oraz biurokratycznym molochem opętanym „zieloną” i „genderową” ideologią. To jednak czysta propaganda. Europejska biurokracja jest relatywnie niewielka, Berlin i Paryż nie potrafią skutecznie blokować nawet kolejnych wet Węgier, a przy stole decyzyjnym zasiadają politycy reprezentujący bardzo różne ideologie.

Źródło problemu tkwi w architekturze integracji. Unia została zaprojektowana jako narzędzie wzmacniania państw narodowych, nie jako podmiot zdolny je zastąpić. Najważniejsze decyzje zapadają w Radzie UE, gdzie 27 rządów bez skrupułów przedkłada interes krajowy nad wspólnotowy. Efektem jest system, który premiuje weto, oportunizm i politykę najmniejszego wspólnego mianownika. Skuteczność – jedyne realne źródło legitymizacji UE – zostaje poświęcona na ołtarzu jednomyślności.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Amerykańskie wycofanie, francuskie ambicje, niemieckie przywództwo

Różnorodności Starego Kontynentu nie da się wyrównać dekretem

Słabość tę pogłębia deficyt demokracji ponadnarodowej. Brak wspólnej przestrzeni medialnej i realnego wpływu wyborów europejskich na politykę UE sprawia, że obywatele nie są w stanie wymusić zmiany kursu. Na przykład Europejczycy zdecydowanie popierają wspólną politykę zagraniczną i obronną. Jednak na wczesnym etapie integracji zdecydowano, że te kwestie pozostaną domeną państw narodowych i NATO. Dziś okazuje się to strategicznym błędem: żadne z państw członkowskich nie jest w stanie samodzielnie zapewnić sobie bezpieczeństwa, a NATO stało się zakładnikiem politycznych wahań w Waszyngtonie.

Unia Europejska nie jest więc projektem zbyt ambitnym, lecz przeciwnie – zbyt zachowawczym. To nie oznacza, że prosty zwrot ku federalizmowi rozwiązałby wszystkie problemy. Różnorodności Starego Kontynentu nie da się spłaszczyć dekretem. Tak długo jednak, jak państwa członkowskie zachowują monopol na najważniejsze decyzje, UE pozostanie nieporadnym gigantem – bo nie towarzyszy jej zbiorowa wola polityczna.

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego

Jan Zielonka

Autor jest profesorem na uniwersytetach w Oksfrodzie i Warszawie

Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Opinie polityczno - społeczne
Rita Süssmuth – orędowniczka polsko-niemieckiego pojednania
felietony
Marek A. Cichocki: Świat w objęciach chaosu i dezorganizacji
Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama