Reklama

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Jeszcze o orzeczeniach nieistniejących i o sporze o praworządność

Zgadzamy się z twierdzeniem przedstawionym w ramach toczącej się na łamach „Rz” debaty, że na drogę przywracania praworządności jeszcze nie weszliśmy. Jednocześnie mamy wątpliwości, czy w ogóle mamy szanse na nią wejść.
Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Jeszcze o orzeczeniach nieistniejących i o sporze o praworządność

Foto: Adobe Stock

Problematyka sankcji nieistnienia orzeczeń wydawanych przez sędziów powołanych w wyniku rekomendacji tzw. neo-KRS stała się przedmiotem ożywionej debaty na łamach „Rzeczpospolitej”. Obok wypowiedzi odnoszących się do kwestii jurydycznych związanych z koncepcją sententia non existens, pojawiają się stanowiska szersze, nawiązujące do źródeł oraz konsekwencji kryzysu konstytucyjnego, skali destrukcji w systemie wymiaru sprawiedliwości i sposobów przywracania praworządności. Dla zwolenników i beneficjentów zmian wprowadzonych w latach 2015-2023 żaden z argumentów uzasadniających zmianę aktualnego stanu rzeczy w sądownictwie i „przywrócenie praworządności” nie jest przekonywający. Przyjmują bowiem, że wszelkie twierdzenia dotyczące wadliwości powołań sędziowskich są instrumentalne, traktują prawo jako narzędzie walki i marginalizowania porządku konstytucyjnego RP. Wskazana w orzecznictwie trybunałów europejskich wadliwość powoływania tzw. neosędziów jest ich zdaniem pomijalna, gdyż prowadziłaby do „delegitymizowania polskich instytucji”. Pojawiają się także osobliwe argumenty personalne, że dzięki Zjednoczonej Prawicy system sądownictwa „przestał być zamkniętym klubem”.

Czytaj więcej

Marta Romańska: Głos w sporze o istniejące i nieistniejące orzeczenia SN

Neosędziowie. Wadliwość powołań sędziowskich przesądzona została w orzecznictwie TSUE i ETPC

Otwarcie „klubu” w wyniku zmian wprowadzonych w 2017 r. spowodowało potężny konflikt w środowisku sędziowskim. Wiele nominacji dokonanych po 2017 r. dotyczyło awansów sędziowskich, a więc osób, których status przed uzyskaniem wadliwego powołania do sądu wyższego rzędu był niekwestionowany. Nowy model powoływania do pełnienia urzędu sędziego nie tylko został orzeczniczo zakwestionowany przez TSUE, ETPC i SN, lecz postawił pytania o status tzw. neosędziów czy ich votum orzecznicze. Spowodował napięcia w środowisku sędziowskim, wzajemną wrogość, zarzuty braku kompetencji prawniczych, braku zdolności do zachowania niezawisłości i bezstronności, zarzuty nadużywania prawa, instrumentalności, wreszcie określanie sędziowskich uczestników debaty mianem „polityków w togach”, itd. Nie sposób oszacować, w jakim stopniu stanowiska prezentowane publicznie są reprezentatywne dla całości środowiska sędziowskiego i szerzej prawniczego. Nie jest jasne, czy sędziowie, którzy nie zdecydowali się na awans w trybie wynikającym z nowelizacji ustawy o KRS z 2017 r., prezentują postawę zbliżoną do stanowiska wyrażonego ostatnio w orzeczeniu SR w Giżycku, czy też raczej zachowują zasadę powściągliwości orzeczniczej.

Zabierając ponownie głos w tej dyskusji pragniemy wskazać, że wadliwość powołań sędziowskich przesądzona została w orzecznictwie TSUE i ETPC, nie zaś w orzecznictwie TK. Stało się tak nie dlatego, że naruszono wyłącznie unijny i konwencyjny standard, lecz dlatego, że polski TK został sprowadzony do roli fasadowej dekoracji, niezdolnej do obiektywnego i bezstronnego orzekania o konstytucyjności prawa z powodu:

(1) naruszenia konstytucji przy wyborze tzw. „dublerów” na zajęte miejsca,

Reklama
Reklama

(2) rażącego naruszenia konstytucyjnych i ustawowych wymagań kompetencyjnych poprzez wybór do TK osób nieposiadających kwalifikacji sędziego SN lub NSA i niewyróżniających się wiedzą prawniczą z zakresu prawa konstytucyjnego.

TK nie chciał dostrzec tego, co było jasne dla TSUE i ETPC, że strywializowanie konstytucyjnej zasady sędziowskiej reprezentacji w KRS, wpływa na wadliwość procesu nominacyjnego a w konsekwencji narusza gwarancje prawa do sądu powołanego na podstawie ustawy. Unormowany w art. 45 ust. 1 konstytucji standard prawa do sądu odpowiada standardowi prawnounijnemu i konwencyjnemu. Nawet zwolennicy zmian wprowadzonych do ustawy o KRS w 2017 r. zdają się to dostrzegać, akcentując znaczenie orzecznictwa europejskich trybunałów. Debata nie dotyczy zatem przyczyn wadliwości – bo jej istnienie wydaje się oczywiste – lecz raczej konsekwencji i sposobów wyjścia z nominacyjnego impasu.

Czytaj więcej

Włodzimierz Czarzasty podjął decyzję. Ruszają wybory do Krajowej Rady Sądownictwa

Jak zostanie wybrana nowa KRS?

Warto jednak dostrzec, że dziś już wiadomo, że rekonstrukcja KRS nastąpi na podstawie ustawy w kształcie z 2017 r. Nie wiemy, czy wynik rozpoczętej właśnie procedury powoływania sędziowskich przedstawicieli do KRS spełni standard konstytucyjny, konwencyjny i prawnounijny, czy też nazwa neo-KRS, pomimo zmian personalnych, pozostanie wciąż aktualna. Warto mieć to przed oczami, systemowo myśląc o adekwatnej sankcji wobec orzeczeń sądowych wydanych przez sędziów powołanych przy udziale wadliwej KRS.

Co do zasad przywracania ładu konstytucyjnego w sądownictwie, mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch postaw. Legalistycznej, przyjmującej, że przywracanie praworządności musi dokonywać się zgodnie z prawem i przy respektowaniu powszechnie przyjmowanego w prawoznawstwie paradygmatu. I efektywnościowej, uznającej, że w sytuacji stanu konstytucyjnej wyższej konieczności uzasadnione są niespełniające tych wymagań działania naprawcze. Między tymi skrajnościami lokują się postawy pośrednie, np. wskazujące, że nie dysponujemy narzędziami, paradygmatem i teoriami niezbędnymi dla rozwiązania niektórych problemów.

Powyższe postawy rzutują na interpretację rozstrzygnięć wydawanych przez trybunały europejskie. Stanowi to, wedle naszej hipotezy, powód nie w pełni precyzyjnego twierdzenia, że TSUE w wyroku C-225/22 dotyczącym orzeczenia SN wydanego przez neosędziów SN mimo wzruszenia nominacyjnych uchwał neo-KRS (nr 330/2018 i nr 331/2018), odwołał się do koncepcji wyroków nieistniejących. TSUE wskazał jedynie, że gdy „organ sądowy ostatniej instancji nie spełnia wymogów dotyczących niezawisłości, bezstronności i uprzedniego ustanowienia na mocy ustawy (...) wydane przez taki organ orzeczenie, na mocy którego dana sprawa zostaje przekazana sądowi niższej instancji do ponownego rozpoznania, należy uznać za niebyłe, gdy taka konsekwencja jest z punktu widzenia danej sytuacji procesowej nieodzowna dla zagwarantowania pierwszeństwa prawa Unii”.

Reklama
Reklama

Sententia non existens, a zasada pierwszeństwa prawa unijnego

TSUE zdaje się nawiązywać w tym przypadku raczej do charakterystycznego dla prawa unijnego mechanizmu pominięcia, aniżeli do sententia non existens. O istnieniu tej różnicy świadczy mechanizm warunkowości odnoszący się do niezbędności dla zagwarantowania pierwszeństwa prawa Unii. Wadliwe orzeczenie będzie bowiem podlegało pominięciu tylko wtedy, gdy sąd krajowy zdecyduje, że jest to nieodzowne dla zagwarantowania pierwszeństwa prawa unijnego. W braku zaistnienia warunku nieodzowności pominięcie nie będzie zaś możliwe.

Zasada pierwszeństwa prawa unijnego, mająca charakter reguły kolizyjnej określającej pierwszeństwo stosowania norm, została wyprowadzona po raz pierwszy w drodze wykładniczej w orzeczeniu Costa v E.N.E.L., a następnie ewoluowała w kolejnych judykatach. W ukształtowanym na przestrzeni linii orzeczniczej TSUE pojmowaniu zasady pierwszeństwa, żaden przepis prawa wewnętrznego nie ma pierwszeństwa przed prawem unijnym (Kreil), a gdy nie istnieje odpowiednia norma prawa krajowego, możliwe jest oparcie rozstrzygnięcia bezpośrednio na normie prawa unijnego (Factortame). Dziś zasada pierwszeństwa prawa unijnego jest mocniejsza, ponieważ przyjęły ją wszystkie państwa członkowskie, choć w sposób nie w pełni jednolity.

Czytaj więcej

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina

W konsekwencji ukształtowała się „miękka” interpretacja polegająca na pierwszeństwie stosowania (primacy), nie zaś o nadrzędności (supremacy) prawa unijnego. Wspomniane wyżej orzeczenie TSUE (C-225/22) istotnie idzie znacznie dalej, gdyż wykorzystuje mechanizm pierwszeństwa do pominięcia nie normy prawa krajowego, lecz orzeczenia IKNSP, ale wtedy, gdy jest to konieczne dla zagwarantowania pierwszeństwa prawa unijnego. Przeniesienie tego mechanizmu na każde orzeczenie sądu powszechnego jest samo w sobie intelektualnym wyzwaniem, zwłaszcza w sprawach bez prawnounijnego pierwiastka. Mechanizm warunkowości wyklucza jednak stwierdzenie, że TSUE zastosował konstrukcję sententia non existens. Ta bowiem jest niezmienna, niesanowalna, ostateczna i niezależna od nieodzowności zagwarantowania pierwszeństwa prawa unijnego. Podobieństwo do koncepcji nieistnienia orzeczenia wykazuje natomiast możliwość pominięcia wyroku IKNSP SN przez sąd niższej instancji. Ponieważ jednak jest to jego uprawnienie (i to warunkowe), nie można precyzyjnie twierdzić, że konstrukcja sententia non existens została zastosowana przez TSUE w wyroku C-225/22.

Neosędziowie. Co wynika z orzeczeń TSUE?

Znalezienie właściwej, proporcjonalnej i adekwatnej sankcji jest zatem domeną sądu krajowego, działającego w tym zakresie jako sąd unijny. Sąd ten musi uwzględnić konieczność zagwarantowania pierwszeństwa prawa unijnego, ale też konstytucyjną zasadę instancyjności, znaczenie stabilności orzeczeń, bezpieczeństwo obrotu, ochronę praw nabytych, społeczne zaufanie do orzeczeń sądów. Ochrona prawnounijna nie została przez TSUE wywiedziona jako tarcza dla którejkolwiek z grup sędziowskich, lecz jako ochrona prawa jednostki do sądu. To właśnie prawo jednostki do sądu uzasadniało zakwestionowanie sądu w składzie „neosędziowskim”, niezapewniającym gwarancji bezstronności. W perspektywie tej prawnounijnej reguły i wywiedzionego przez TSUE standardu, uprawnienie prawidłowo powołanych sędziów do orzekania nie jest w ogóle przedmiotem ochrony (jedynie ich prawo do sądu jako podsądnych, np. przed niespełniającą standardu Izbą Dyscyplinarną). Właściwy dobór sankcji przez sąd polski na podstawie prawa krajowego powinien być zatem ukierunkowany na zapewnienie jednostce prawa do sądu, przy czym na pewno nie może tego prawa przekreślać.

Czytaj więcej

Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”
Reklama
Reklama

Na poziomie sądów powszechnych, gdzie charakter sankcji – w myśl uchwały trzech Izb SN – ustalono w ramach konstrukcji względnej wzruszalności (nieważność postępowania lub bezwzględna przesłanka odwoławcza), trudno po kilku latach wprowadzać zupełnie inną konstrukcję. Nie jest jasne, czy miałaby ona działać retroaktywnie wobec wszystkich przeszłych orzeczeń i pomimo np. pozytywnie rozstrzygniętych – będących konsekwencją uchwały trzech Izb SN – testów bezstronności lub odmów wyłączenia neosędziów? Trudno dociec, gdzie mieści się w ramach prawa do sądu potraktowanie orzeczenia o rozwodzie per non est, zwłaszcza gdy strony były co do rozwodu zgodne? Czy nie jest choćby z tego powodu nieadekwatne i nadmiarowe?

Zgadzamy się z twierdzeniem przedstawionym w ramach tej debaty, że na drogę przywracania praworządności jeszcze nie weszliśmy. Jednocześnie mamy wątpliwości, czy w ogóle mamy szanse na nią wejść. Po zaprzepaszczeniu trwających „prawniczą sekundę” powyborczych szans na proponowane przez nas tuż po wyborach rozwiązania w zakresie TK i neo KRS, dostrzegaliśmy je w resecie na poziomie SN i przeprowadzonej w rozsądnych granicach konwalidacji powołań neosędziowskich na poziomie sądownictwa powszechnego. Szanse na taki lub inny kompromis zostały jednak zaprzepaszczone.

Żadna strona zdaje się już do niego nie zmierzać. Radykalne dążenie do wyrównania straconych przez pokrzywdzonych sędziów lat, konfrontacyjne koncepcje orzecznicze i pohukiwania radykałów, spotkały się z takim odzewem Pałacu Prezydenckiego, którego trudno było nie przewidzieć. Aroganckim, dalekim od racjonalnego spojrzenia na prawo, skrajnie radykalnym, pozbawionym jakichkolwiek szans na realizację, za to ukierunkowanym na polityczną konfrontację.

Radykalne dążenie do wyrównania straconych przez pokrzywdzonych sędziów lat, konfrontacyjne koncepcje orzecznicze i pohukiwania radykałów, spotkały się z takim odzewem Pałacu Prezydenckiego, którego trudno było nie przewidzieć. Aroganckim, dalekim od racjonalnego spojrzenia na prawo, skrajnie radykalnym, pozbawionym jakichkolwiek szans na realizację, za to ukierunkowanym na polityczną konfrontację.

Te postawy upewniają nas w przekonaniu, że system ochrony sądowej wkrótce w ogóle przestanie działać. Zresztą i tak, od lat w orzecznictwie ETPC jesteśmy jednym z krajów najgorzej chroniących prawa człowieka. Widać to w ocenie orzecznictwa polskich sądów przez ETPC i to również przed rewolucją nominacyjną z 2017 r. Jeśli przeanalizować podstawy uznawania przez ETPC naruszenia przez Polskę konwencyjnych standardów minimalnych, mamy w tym całkiem długą, niechlubną tradycję. Nie dysponujemy danymi, w jakim stopniu stan naruszeń standardów konwencyjnych pogłębił się po 2017 r. Na pewno tak się stało. Jednak stan przed rewolucją Zjednoczonej Prawicy był również niepokojący. Dostrzegając zatem pilną potrzebę sanacji polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, twierdzimy jednak, że raczej musimy praworządność budować, niż ją przywracać. Mamy na myśli nie tyle powrót do stanu sprzed 2015 r., lecz doprowadzenie do sytuacji, w której na poziomie regulacji ustawowych oraz w sferze praktyki stosowania prawa spełniane będą standardy stanowiące podstawę realizacji konstytucyjnego prawa do słuszności prawa i sprawiedliwego rozstrzygnięcia, przy zachowaniu standardów rzetelnego procesu. Każdy zaś prawnik występujący przed polskimi sądami wie, że to istnieje dziś tylko w sferze marzeń.

Reklama
Reklama

Autorzy są profesorami i adwokatami

Czytaj więcej

Mariusz Załucki: Zmiana władzy jako termin ważności nominacji sędziowskiej
Opinie Prawne
Michał Bieniak: Deregulacja, deregulacja i po deregulacji
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto naprawdę ponosi konsekwencje sporu o sędziów
Opinie Prawne
Bartosz Pilitowski: Jak przeprowadzić tzw. plan B wyborów do KRS
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie Prawne
Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama