W dyskusji na łamach „Rzeczpospolitej” (Maciej Gutowski i Piotr Kardas, „To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych”, 23 stycznia 2026 r., Piotr Mgłosiek, „Anarchia w systemie już jest”, 26 stycznia 2026 r., Andrzej Olaś, „Sądy uwikłane w walkę o władzę i jej profity”, 28 stycznia 2026 r., Maciej Gutowski i Piotr Kardas, „Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina”, 2 lutego 2026 r.), o przyczynach i skutkach uznawania orzeczeń za niebyłe, chcę dodać parę uwag z perspektywy starego sędziego SN.
Wadliwość powołań przy udziale neo-KRS. Co wynika z orzeczeń ETPC i TSUE?
Przypadki odmawiania skuteczności orzeczeniom wydanym przez tzw. neosędziów są ostatnio częściej nagłaśniane, lecz w praktyce miały miejsce bezpośrednio po rozpoczętym w 2017 r. „skoku na wymiar sprawiedliwości”, który nie miałby szans na powodzenie, gdyby nie wsparcie tych, którzy widzieli w nim jedyną i być może niepowtarzalną okazję rozwoju własnej kariery. Skoro okazja została wykorzystana, to jasne jest, że będą wspierać tych, którzy ją stworzyli i dają gwarancję, że chwila będzie trwać. Odważne przyznanie, że sposób obsadzenia stanowisk w SN spowodował uwikłanie w tego rodzaju zależności (vide: wywiady Małgorzaty Manowskiej w związku z wyborami z 2025 r. i ich wynikami) zasługuje na szacunek.
Czytaj więcej
Przyczyna stanu zapaści sądownictwa nie zwalnia prawidłowo powołanych sędziów od obowiązku orzeka...
Gdyby nie podawanie w wątpliwość istnienia orzeczeń wydanych w Sądzie Najwyższym w składach obsadzonych przez osoby, które objęły urzędy sędziów tego Sądu na podstawie uchwał neo–KRS nr 330/2018 i nr 331/2018, to nie doszłoby do wydania wyroku z 4 września 2025 r., C-225/22.
TSUE przyznał w nim rację tej ocenie stopnia wadliwości procedur nominacyjnych do Sądu Najwyższego i jej skutków, za którą w przedstawionym mu pytaniu opowiedział się Sąd Apelacyjny w Krakowie. Za nieprzekonującą uznał argumentację osób uczestniczących w postępowaniach zakończonych uchwałami neo–KRS nr 330/2018 i nr 331/2018, jakoby nie wiedziały, w jakiej funkcjonują rzeczywistości prawnej i społecznej, co miałoby je rozgrzeszać z odpowiedzialności za udział w deformowaniu wymiaru sprawiedliwości, z nadzieją, że zaangażowanie w ten proces Prezydenta sanuje wszystkie wady ich powołań.