Reklama

Marta Romańska: Głos w sporze o istniejące i nieistniejące orzeczenia SN

Na drogę przywracania praworządności jeszcze nie weszliśmy, a jeśli nie zostaną uchwalone projekty ustaw o KRS i SN przygotowane przez komisję kodyfikacyjną, to na nią nie wejdziemy.

Publikacja: 06.02.2026 05:32

Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

W dyskusji na łamach „Rzeczpospolitej” (Maciej Gutowski i Piotr Kardas, „To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych”, 23 stycznia 2026 r., Piotr Mgłosiek, „Anarchia w systemie już jest”, 26 stycznia 2026 r., Andrzej Olaś, „Sądy uwikłane w walkę o władzę i jej profity”, 28 stycznia 2026 r., Maciej Gutowski i Piotr Kardas, „Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina”, 2 lutego 2026 r.), o przyczynach i skutkach uznawania orzeczeń za niebyłe, chcę dodać parę uwag z perspektywy starego sędziego SN.

Wadliwość powołań przy udziale neo-KRS. Co wynika z orzeczeń ETPC i TSUE?

Przypadki odmawiania skuteczności orzeczeniom wydanym przez tzw. neosędziów są ostatnio częściej nagłaśniane, lecz w praktyce miały miejsce bezpośrednio po rozpoczętym w 2017 r. „skoku na wymiar sprawiedliwości”, który nie miałby szans na powodzenie, gdyby nie wsparcie tych, którzy widzieli w nim jedyną i być może niepowtarzalną okazję rozwoju własnej kariery. Skoro okazja została wykorzystana, to jasne jest, że będą wspierać tych, którzy ją stworzyli i dają gwarancję, że chwila będzie trwać. Odważne przyznanie, że sposób obsadzenia stanowisk w SN spowodował uwikłanie w tego rodzaju zależności (vide: wywiady Małgorzaty Manowskiej w związku z wyborami z 2025 r. i ich wynikami) zasługuje na szacunek.

Czytaj więcej

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina

Gdyby nie podawanie w wątpliwość istnienia orzeczeń wydanych w Sądzie Najwyższym w składach obsadzonych przez osoby, które objęły urzędy sędziów tego Sądu na podstawie uchwał neo–KRS nr 330/2018 i nr 331/2018, to nie doszłoby do wydania wyroku z 4 września 2025 r., C-225/22.

TSUE przyznał w nim rację tej ocenie stopnia wadliwości procedur nominacyjnych do Sądu Najwyższego i jej skutków, za którą w przedstawionym mu pytaniu opowiedział się Sąd Apelacyjny w Krakowie. Za nieprzekonującą uznał argumentację osób uczestniczących w postępowaniach zakończonych uchwałami neo–KRS nr 330/2018 i nr 331/2018, jakoby nie wiedziały, w jakiej funkcjonują rzeczywistości prawnej i społecznej, co miałoby je rozgrzeszać z odpowiedzialności za udział w deformowaniu wymiaru sprawiedliwości, z nadzieją, że zaangażowanie w ten proces Prezydenta sanuje wszystkie wady ich powołań.

Reklama
Reklama

Na marginesie wypada zauważyć, że status osób, które zgłosiły udział w kolejnych konkursach do obsadzenia urzędów sędziowskich w Sądzie Najwyższym, nie jest ani trochę jaśniejszy i bardziej niepodważalny. Przeciwnie. Nie jest możliwe, żeby po przetoczeniu się przez kraj, środowisko prawnicze i sądy sporów w związku z powołaniami na podstawie uchwał neo–KRS nr 330/2018 i nr 331/2018 zgłaszający udział w później ogłaszanych konkursach nie wiedzieli, w jak bardzo wadliwej procedurze uczestniczą i jak mocno wiążą swój oczekiwany status z tymi przedstawicielami władzy ustawodawczej i wykonawczej, którzy im zagwarantują jego niepodważalność. A że będzie on kwestionowany, to było oczywiste.

Czytaj więcej

Andrzej Olaś: Sądy uwikłano w walkę o władzę i jej profity

Jeśli coś w dyskursie o istnieniu lub nieistnieniu orzeczeń osób, które objęły urzędy sędziów Sądu Najwyższego w wadliwej procedurze budzi zdumienie, to nie stanowisko TSUE i siedmiu sędziów Izby Pracy SN wyrażone w uchwale z 24 września 2025 r., III PZP 1/25, lecz wypowiedzi pełniącej obowiązki prezesa IP sędzi Agnieszki Góry-Błaszczykowskiej (wywiad w „Rzeczpospolitej” z 26 stycznia 2026 r.), że „starzy sędziowie orzekali wbrew przepisom”. Trudno uwierzyć, że osoba z tytułem naukowym, odwołująca się do 27-letniego stażu pracy w sądownictwie, może przemilczeć, że obowiązki państwa wywodzone z art. 19 w związku z art. 2 Traktatu o UE, art. 47 KPP i objaśniane w orzecznictwie TSUE, wymagają respektowania wykładni prawa dokonanej przez TSUE, a nie chowania się za budzącym już tylko rozbawienie orzecznictwem TK.

Jeszcze jedna prawidłowość wymaga odnotowania. Otóż im bardziej jednoznacznie i stanowczo organy międzynarodowej ochrony prawnej wypowiadają się o wadliwości obsadzenia stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym i im poważniejsze konsekwencje z tej wadliwości wyprowadzają, tym bardziej histeryczne stają się reakcje osób, które objęły stanowiska w sądach w postępowaniach prowadzonych przed neo–KRS na wytykane wadliwości orzeczeń wydanych w składach z ich udziałem.

Czym jest eksces orzeczniczy

Przed zdeformowaniem wymiaru sprawiedliwości na postępowanie dyscyplinarne lub wytyk orzeczniczy narażał się ten sędzia, którego czynności spowodowały nieważność postępowania. Dotyczyło to tym bardziej sędziego, który by ową wadliwość świadomie i celowo spowodował. Obecnie te sankcje, inicjowane przez osoby broniące swoich wadliwie objętych stanowisk, mają dotykać sędziów, którzy stwierdzili nieważność postępowania i ujawnili jej przyczyny (vide: postanowienie w sprawie III CZ 273/24). Za eksces orzeczniczy uchodzi podjęcie przez skład orzekający SN działań mających doprowadzić do sanowania sytuacji stron objętych orzeczeniem składu SN, którego dotyczą oceny prawne wyrażone w wyroku TSUE C-225/22 (vide: wyrok w sprawie II CSKP 2339/22), nie są natomiast takimi ekscesami orzeczenia zapadające w SN, oparte na poglądach kontestujących wiążące orzecznictwo międzynarodowych organów ochrony prawnej wyłącznie w celu ochrony własnych stanowisk, niezależnie od konsekwencji dla państwa i stron postępowania.

Czytaj więcej

Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”
Reklama
Reklama

I jeszcze jedno, skoro sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska twierdzi, że państwo płaci „odpowiednie kwoty” za działalność orzeczniczą neosędziów w SN, bo chce, czego wyrazem jest zawieranie w tym przedmiocie ugód zanim dojdzie do wydania orzeczenia przez ETPC, to państwo powinno zawrzeć umowy z osobami, których działalność stwarza te spory, i zadeklarować, że przestanie zawierać ugody w związku z ich działalnością, a one zobowiążą się do pokrywania wydatków ponoszonych przez państwo na odszkodowania i koszty postępowania.

Ile nasz kosztują neosędziowie?

Wydaje się, że jest to jedyna droga do weryfikacji, czy państwo płaci za neosędziów w SN „bo lubi”, czy dlatego, że musi, ale także do weryfikacji, czy kwota ugodzonych odszkodowań jest rzeczywiście niższa niż ta, o której orzeka ETPC. Nie ma innej możliwości przekonania nie tylko opinii publicznej, ale i osób, które powinny zabiegać o urząd sędziego SN w konkursach przed prawidłowo obsadzoną KRS, że pora przywrócić praworządność w tym Sądzie.

W wydanej sześć lat temu uchwale połączonych Izb SN określił skutki lekceważenia naruszeń prawa, do których doszło w związku z przeprowadzonym z naruszeniem konstytucji „zamachem” władzy na KRS, SN (NSA) i na obsadzanie stanowisk w sądach powszechnych. Uchwała wyrażała stanowisko kompromisowe i określała granice kompromisu. Odpowiedzialni za jej wykonanie ostentacyjnie ją zlekceważyli, o czym przypominam ubolewającym dziś nad brakiem kompromisu.

Czytaj więcej

Agnieszka Góra-Błaszczykowska odpowiada Piotrowi Prusinowskiemu

Każda kolejna wypowiedź ETPC i TSUE o statusie neosędziów w SN i o skutkach nieusunięcia naruszeń prawa w związku z organizacją i działaniem wymiaru sprawiedliwości szła dalej niż pogląd wyrażony w uchwale. Pewnie i w Trybunałach zorientowano się, że jedynym celem tych, którzy zdewastowali wymiar sprawiedliwości, jest utrzymanie status quo, a karykaturalna procedura tzw. testu bezstronności wprowadzona została wyłącznie w celu zamydlenia oczu obserwatorom sytuacji w kraju oraz wywarcia wrażenia, że oto weszliśmy na drogę przywracania praworządności (i zasłużyliśmy na środki z KPO).

Otóż jeszcze nie weszliśmy, a jeśli nie zostaną uchwalone projekty ustaw o KRS i SN przygotowane przez komisję kodyfikacyjną, to na nią nie wejdziemy. To właśnie te projekty zakładają uporządkowanie sytuacji personalnej w wymiarze sprawiedliwości, przy zagwarantowaniu stabilności orzeczeń wydanych po 2018 r., i to, co najważniejsze – szybkie uporządkowanie. Rozciągnięcie tego procesu w czasie, jak tego chcą Komisja Wenecka i Helsińska Fundacja Praw Człowieka, sprawi, że nigdy nie wyjdziemy z piekiełka, w którym tkwimy.

Reklama
Reklama

Im bardziej stanowczo organy międzynarodowej ochrony prawnej wypowiadają się o wadliwości obsadzenia stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym, tym bardziej histeryczne stają się reakcje osób, które objęły stanowiska w sądach w postępowaniach prowadzonych przed neo–KRS na wytykane wadliwości orzeczeń

Marta Romańska, sędzia

Do konceptu nieistniejącego orzeczenia odwołał się TSUE w wyroku C-225/22 w odniesieniu do orzeczenia SN wydanego przez osoby, które objęły urzędy sędziów SN mimo wzruszenia uchwał neo–KRS nr 330/2018 i nr 331/2018, będących wymaganymi konstytucyjnie podstawami do wręczenia im nominacji, a ich zaangażowanie w rozpoznanie sprawy polegało na rozpoznaniu nadzwyczajnego środka zaskarżenia. Kontestowanie potrzeby szybkiego sanowania sytuacji w wymiarze sprawiedliwości w istocie grozi tym, że według tego konceptu oceniane będzie także orzecznictwo sądów powszechnych przez inne sądy powszechne. Osobiście wątpię w to, żeby dążący do zahamowania działań na rzecz uchwalenia projektów ustaw przywracających praworządność byli gotowi wziąć odpowiedzialność za konsekwencje tej ich postawy.

Na wspomniane projekty czekaliśmy dwa lata. O wiele za długo. Władze SN wykorzystały te dwa lata znacznie lepiej, bo w tym czasie wszystkie funkcje administracyjne, już nie tylko w Izbie Cywilnej i Karnej, ale i w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, objęli neosędziowie, do czego pretekstem była reorganizacja Izby. O nawiązanie i utrzymywanie relacji organów SN z innymi europejskimi sądami i trybunałami zaczął dbać koordynator do spraw współpracy międzynarodowej, a skoro tę nową funkcję powierzono przedstawicielce Polski w Komisji Weneckiej, to wysiłki nowych władz SN włożone w działania mające na celu uwiarygodnienie się na forum europejskim musiały zaowocować.

Autorka jest sędzią SN w Izbie Cywilnej (od 2010 r.), dr. hab., prof. UJ w Katedrze Postępowania Administracyjnego

Czytaj więcej

Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Zmiany w ordynacji, czyli ależ mi się zrobiło miło
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: brak dostępu do urzędów, ale system działa!
Opinie Prawne
Marek Kutarba: Polaków bardziej od KSeF martwi mróz
Opinie Prawne
Wiewiórowska-Domagalska: W końcu rzeczywisty przełom w orzecznictwie frankowym
Opinie Prawne
Marek Kutarba: Czy KSeF przyniesie jednoosobowym firmom kosztowy armagedon?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama