Reklama

Robert Gwiazdowski: Zmiany w ordynacji, czyli ależ mi się zrobiło miło

Dla podatników prędzej zrobią coś wybierani przez nich politycy zabiegający o ich głosy niż sędziowie, którzy sami siebie wybierają.

Publikacja: 06.02.2026 04:43

Seniorzy mają prawo skorzystać z wielu ulg i odliczeń w zeznaniu rocznym, w ten sposób zmniejszając

Seniorzy mają prawo skorzystać z wielu ulg i odliczeń w zeznaniu rocznym, w ten sposób zmniejszając kwotę należnego podatku dochodowego.

Foto: Adobe Stock

W mijającym tygodniu rząd przyjął projekt ustawy o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa. Celem ma być ograniczenie obowiązków sprawozdawczych i ułatwienie dokonywania rozliczeń podatkowych – między innymi poprzez likwidację obowiązku raportowania krajowych MDR-ów (skrót od Mandatory Disclosure Rules) – czyli przekazywania do szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) informacji o schematach podatkowych, które mogą służyć do zmniejszania obciążeń podatkowych.

Nowelizacja ordynacji podatkowej. Jak zmiany uzasadnia Ministerstwo Finansów?

Ale jako kluczową zmianę Ministerstwo Finansów wskazało usunięcie przesłanki zawieszenia biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego poprzez wszczęcie postępowania karnego skarbowego.

Czytaj więcej

Szykują się duże zmiany w ordynacji podatkowej. Przedawnienie, kary i korekty

„W przestrzeni publicznej od wielu lat podnoszone były zarzuty o nadużywanie przez organy podatkowe tej instytucji” – wyjaśniono. Ależ mi się zrobiło miło. Bo wraz z Fundacją Praw Podatnika jako jedni z pierwszych podnosiliśmy zarówno „w przestrzeni publicznej”, jak i na salach sądowych tego typu zarzuty. Szczególnie za sprawą tak zwanych ofiar ulgi meldunkowej. Nie jakichś potencjalnych przestępców wyłudzających podatek VAT w różnych karuzelach, nie podatników dokonujących agresywnej optymalizacji podatkowej dzięki różnym takim „schematom”, których dotyczą MDR-y. Wśród tych ofiar byli strażak, profesor uniwersytetu, nauczyciele, renciści czy pielęgniarka. Mieli to nieszczęście, że sprzedali mieszkania przed upływem 5 lat od ich nabycia. Ale byli zwolnieni z podatku, który się w takich sytuacjach należy, gdyż byli zameldowani w tych mieszkaniach przez co najmniej 12 miesięcy. Nie poinformowali jednak w oddzielnym piśmie organu podatkowego, że byli zameldowani. Urząd skarbowy i tak o tym wiedział, a jak nie wiedział, bo podatnik składał roczne „zeznanie” (bardzo adekwatna nazwa) podatkowe w innym urzędzie niż rok wcześniej, to rząd i tak mógł to sprawdzić.

Ulga meldunkowa, a brak oświadczenia o zameldowaniu

I na podstawie przepisów kodeksu postępowania administracyjnego musiałby to sprawdzić. Ale na podstawie ordynacji podatkowej – nie musiał. Więc jak się orientował, że podatnik takiego oświadczenia o zameldowaniu nie złożył, zaczynał „hodować” odsetki. A orientował się najpóźniej w maju kolejnego roku, bo akt notarialny sprzedaży otrzymywał od notariusza w ciągu 14 dni, a najpóźniej 30 kwietnia otrzymywał roczne zeznanie podatkowe, do którego było dołączone oddzielne oświadczenie o zameldowaniu w mieszkaniu, które zostało sprzedane, albo wykazana kwota podatku do zapłaty.

Reklama
Reklama

Jak nie było ani jednego, ani drugiego, to akta odkładane były na półeczkę, żeby odsetki sobie urosły, a postępowania podatkowe wszczynane były dopiero pod koniec piątego roku – tuż przed upływem terminu przedawnienia. Jak wszczęte zostały za późno i się fiskus orientował, że nie zdąży wydać decyzji ostatecznej określającej wysokość zobowiązania podatkowego i odsetek za zwłokę – wszczynał postępowanie karne skarbowe i zawieszał sobie w ten sposób bieg terminu przedawnienia. Wydawał decyzję po terminie przedawnienia, a potem namawiał swoje ofiary, by dobrowolnie poddawały się karze, szantażując, że jeśli nie zrobią tego dobrowolnie i zostaną skazani, to będzie musiał informować o tym ich pracodawców.

Czytaj więcej

Wraca sprawa ofiar ulgi meldunkowej. Rzecznik interweniuje u ministra finansów

Takie postępowanie organów przez całe lata akceptowali niezależni, niezawiśli i bezstronni – zgodnie z wymogami konstytucji – sędziowie z sądów administracyjnych. Zarówno wojewódzkich, jak i z Naczelnego. Ta bezstronność zwłaszcza była ważna w przypadku byłych pracowników organów podatkowych, którzy z pewną dozą prawdopodobieństwa, bezpośrednio lub pośrednio, brali wcześniej udział w wydawaniu takich samych decyzji podatkowych, jak te, na które skargi przyszło im rozpoznawać.

Okazuje się teraz, że dla podatników prędzej zrobią coś wybierani przez nich politycy zabiegający o ich głosy, niż sędziowie, którzy sami siebie wybierają.

Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego

Opinie Prawne
Marta Romańska: Głos w sporze o istniejące i nieistniejące orzeczenia SN
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: brak dostępu do urzędów, ale system działa!
Opinie Prawne
Marek Kutarba: Polaków bardziej od KSeF martwi mróz
Opinie Prawne
Wiewiórowska-Domagalska: W końcu rzeczywisty przełom w orzecznictwie frankowym
Opinie Prawne
Marek Kutarba: Czy KSeF przyniesie jednoosobowym firmom kosztowy armagedon?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama