Zamieszanie na stacjach benzynowych, awarie systemu, niejasne komunikaty ze strony dużych firm wystawiających faktury dla mniejszych – wszystkie te związane z wdrażanym od lutego Krajowym Systemem e-Faktur (KSeF) niedogodności, błędy i zwykły urzędowy bałagan już skłaniają część osób do stawiania tezy, że oto mamy do czynienia z drugim Polskim Ładem. A nawet, że jest gorzej. W tych głosach słychać nieskrywaną nadzieję, że obecny rząd zapłaci za KSeF podobną cenę polityczną, jaką rząd Mateusza Morawieckiego zapłacił za zawirowania z Polskim Ładem.
Czytaj więcej:
Wielkie zainteresowanie nowym systemem e-fakturowania spowodowało problem z dostępem do niego przez tzw. profil zaufany. Pojawił się kłopot z wejśc...
Pro
KSeF, a Polski Ład. Czy te reformy można porównać?
Nie. KSeF to nie zamieszanie na miarę tamtej reformy. I nie, nie ma co liczyć, że społeczne – a w konsekwencji polityczne – skutki tego zamieszania będą podobne. Mimo całego bałaganu, który zdążył się pojawić w pierwszych dniach funkcjonowania KSeF, między efektami wprowadzenia Polskiego Ładu a elektronicznego fakturowania jest wiele poważnych różnic.
Pierwsza i zasadnicza polega na tym, że KSeF – w przeciwieństwie do Polskiego Ładu – nie zmienia wysokości płaconych podatków. Przynajmniej na razie. Gdy fiskus zacznie faktycznie korzystać ze zgromadzonych w systemie danych, to może się zmienić. Ale póki co, takiego wpływu nie odczujemy.
Z Polskim Ładem było zupełnie inaczej. Wtedy ówczesny premier Mateusz Morawiecki tak skutecznie obniżał Polakom podatki, że w efekcie spora część z nich musiała zapłacić więcej niż przed reformą. Rząd wykonał wtedy słynny pivot i część zabranych wcześniej pieniędzy zwrócił. W rezultacie, w roku wyborczym ponad 15 milionów podatników z 25 nie zapłaciło podatku wcale. Złe wrażenie jednak pozostało.
System Morawieckiego od początku był zaplanowany tak, aby po początkowym efekcie obniżki stopniowo zabierać podatnikom z roku na rok coraz więcej. I to właśnie od dwóch lat obserwujemy. Utrata władzy przez PiS sprawiła, że paradoksalnie głównym beneficjentem tych zmian stała się nie ekipa, która je wprowadzała, lecz obecnie rządząca koalicja.
Czytaj więcej:
Przedsiębiorcy z innych państw muszą wystawiać faktury w KSeF, jeśli mają w Polsce stałe miejsce prowadzenia działalności. Co to takiego? Trwałe za...
Pro
Kto korzysta z KSeF? Czy obywatele muszą się w nim logować?
Dużo ważniejsza jest jednak druga różnica – ta, która decyduje o tym, że obecne zamieszanie nie ma tego samego politycznego zęba, co Polski Ład Morawieckiego. Chodzi o krąg dotkniętych zmianami obywateli.
W przypadku Polskiego Ładu bałagan uderzył właściwie we wszystkich – zarówno w beneficjentów reformy, jak i w tych, którzy na niej stracili. I to budziło powszechne emocje. KSeF nie tych emocji już tak nie rozgrzewa, bo nie uderza w szeroko pojętą większość obywateli. Wprowadzenie obowiązkowego KSeF i cały związany z tym chaos dotyka wyłącznie przedsiębiorców. I to raczej drobnych.
Wprowadzenie obowiązkowego KSeF i cały związany z tym chaos dotyka wyłącznie przedsiębiorców.
O ile więc Polski Ład w ten czy inny sposób odczuło niemal 27 milionów Polaków, o tyle problem z KSeF dotyczy najwyżej nieco ponad dwóch milionów prowadzących jednoosobowe firmy. To zupełnie inna skala – i zupełnie inny odbiór społeczny. Społeczeństwo przywykło już do traktowania drobnych przedsiębiorców jak przysłowiowego chłopca do bicia. Utrzymuje się bowiem przekonanie, że i tak są oni pod względem podatków oraz składek ubezpieczeniowych uprzywilejowani. Choć w większości przypadków to mit, jest on głęboko zakorzeniony w głowach ludzi żyjących z etatów czy emerytur.
Dlatego inaczej niż w czasach Polskiego Ładu dziś dla większości Polaków głównym tematem rozmów jest trzaskający na zewnątrz mróz – a nie jakiś tam KSeF.
Czytaj więcej:
Korzystanie z KSeF jest na razie kłopotliwe dla małych firm. Szwankuje dostęp przez popularny klucz dostępowy, czyli Profil Zaufany. Do końca marca...
Pro