Reklama

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina

Przyczyna stanu zapaści sądownictwa nie zwalnia prawidłowo powołanych sędziów od obowiązku orzekania na podstawie prawa (a nie życzeń) i stosowania sankcji właściwej, adekwatnej i proporcjonalnej.

Publikacja: 01.02.2026 15:30

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina

Foto: Adobe Stock

W polemice z zaprezentowanym przez nas stwierdzeniem, że generalna sankcja nieistnienia każdego orzeczenia z udziałem tzw. neosędziego sądu powszechnego jest zbyt daleko idąca i nie powinna być stosowana w orzecznictwie sądów powszechnych, zwłaszcza wobec sądów instancyjnie wyższych, gdyż nie znajduje oparcia w przepisach prawa i pociąga za sobą niemożliwe do zaakceptowania konsekwencje społeczne, pan sędzia Piotr Mgłosiek wskazał cztery zasadnicze zastrzeżenia. Po pierwsze „odwracanie pojęć, potrząsanie kompasem aksjologicznym, by nie pokazywał właściwego kierunku”. Po wtóre, że pomyliła nam się przyczyna ze skutkiem, bo chaos i anarchia powstały w wyniku systemowych naruszeń praworządności w okresie 2015–2023. Po trzecie, że prawidłowo powołani sędziowie znajdują się ze względu na te naruszenia „w nadzwyczajnej sytuacji wymagającej sięgnięcia po ekstraordynaryjne środki”. Po czwarte, orzeczenia oparte na koncepcji nieistnienia stanowią wyraz stosowania adekwatnych środków służących do przywracania praworządności, uzasadnionych aksjologicznie. Mamy jednak nieodparte wrażenie, że w podstawowym przynajmniej zakresie rozumiemy aksjologię, a i przyczyny ze skutkami rzadko nam się mylą. My po prostu pisaliśmy o prawie, a nie o polityce przywracania praworządności przez sądy.

Czytaj więcej

Gutowski, Kardas: To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych

Kto odpowiada za chaos w sądownictwie?

To, że za chaos w sądownictwie odpowiada Zjednoczona Prawica, jest oczywiste. Przynajmniej w świetle kilkuset naszych tekstów pisanych w czasach, w których nie cierpieliśmy na klęskę obfitości konkurentów gotowych swe zdanie dobitnie przedstawić. Rzecz jednak w tym, że przyczyna stanu zapaści nie zwalnia prawidłowo powołanych sędziów od obowiązku orzekania na podstawie prawa (a nie życzeń) i stosowania sankcji właściwej, adekwatnej i proporcjonalnej. Sankcja nieistnienia orzeczeń taka nie jest, bo sama w sobie prowadzi do destabilizacji systemu i go anarchizuje. Pogłębia zło, którego dokonała Zjednoczona Prawica naruszając reguły prawnounijne, konwencyjne i konstytucyjne.

Ale pójdźmy na chwilę tropem pana sędziego Mgłośka i Sądu Rejonowego w Giżycku (który zakwestionował wyrok rozwodowy wydany z udziałem tzw. neosędziego – red.). Zapomnijmy o uchwale trzech izb Sądu Najwyższego, w której wyraźnie powiedziano: „Zagadnienie prawne rozstrzygane przez skład połączonych Izb Cywilnej, Karnej, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych nie zmierza do rozwiązania problemów ustrojowych z określeniem statusu osób, które po przeprowadzeniu postępowań ukształtowanych ustawą z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa zostały powołane na urzędy sędziowskie przez Prezydenta RP, gdyż niewątpliwie osoby te uzyskały formalnie status sędziów”.

Zapomnijmy o wieloletnim dorobku doktryny ujmującej sententia non existens jako pozór sądu, bez jego jakichkolwiek cech. Uznajmy, że każde orzeczenie, na każdym szczeblu sądownictwa z udziałem tzw. neosędziego jest non existens.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”

Choć liczba ta nie jest precyzyjnie znana, szacuje się, że ogólna liczba orzeczeń w Polsce w latach 2015–2023 wyraża się w milionach. Zważywszy, że tzw. neosędziów jest około 30 proc. ogólnej liczby sędziów, można przyjąć, że z udziałem tzw. neosędziów wydano na przestrzeni ostatnich ośmiu lat przynajmniej kilkaset tysięcy orzeczeń. Wśród tych orzeczeń są rozwody, nabycia i działy spadku, zasądzenia własności, zasądzenia pieniędzy, ustanowienia służebności i innych praw rzeczowych, rozwiązania umów, alimenty, przysposobienia, ubezwłasnowolnienia, umieszczenia w zakładach leczniczych, powstania, połączenia i podziały spółek i innych osób prawnych, podwyższenia kapitałów, ale i wyroki pozbawienia wolności, zakazy prowadzenia pojazdów, grzywny, upadłości, restrukturyzacje przedsiębiorstw i wiele, wiele innych.

Sententia non existens. Jakie konsekwencje może mieć uznawanie wyroków za nieistniejące 

Koncepcja non existens oznacza, że tych orzeczeń nie ma w obrocie prawnym i skutki na ich podstawie automatycznie się odwracają. Wszystkie. Rozwiedzeni są ponownie małżonkami, majątki z powrotem wspólne, spadki nienabyte i niepodzielone, własność, pieniądze wracają do tego, kto przegrał proces, praw rzeczowych nie ma, alimentów nie ma, adopcje, ubezwłasnowolnienia znikają z dnia na dzień, spółki znikają z obrotu prawnego, a co z ich majątkami nie wiadomo, otwieramy bramy zakładów karnych i wypuszczamy skazanych, oddajemy prawa jazdy skazanym za „zabójstwa drogowe” i jazdę po alkoholu, Skarb Państwa zwraca grzywny.

Jeśli dodatkowo przyjąć, że uczestnicy obrotu wiedzą o wadliwości powołań tzw. neosędziów i nie są – jak my – pogubieni aksjologicznie i kauzalnie co do sankcji nieistnienia orzeczeń wydanych z ich udziałem, to prokuratorzy powinni natychmiast wszczynać postępowania z powodu bezprawnego pozbawienia wolności osób osadzonych na podstawie takich nieistniejących orzeczeń, za bigamię, za posłużenie się sfałszowanymi – nieistniejącymi orzeczeniami sądów jako podstawy nabycia praw majątkowych, za oszustwa polegające na fałszywym zapewnieniu o własności, o przysługiwaniu wierzytelności, o posiadaniu udziałów lub akcji w spółce itp. To jest totalny chaos.

Czytaj więcej

Nie ma rozwodu, bo orzekał neosędzia. Minister Żurek: coś bardzo niepokojącego

I o ile Zjednoczona Prawica odpowiada za przyczyny prowadzące do wadliwych powołań sędziowskich, to za ekscesywną, nieadekwatną i nieznajdującą oparcia w prawie sankcję odpowiada ten sąd, który ją stosuje w danej sprawie. Gdy Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Krzyków 31 lipca 2024 r. wydał postanowienie uznające postanowienie Sądu Okręgowego we Wrocławiu za orzeczenie nieistniejące, wskazując, że w składzie sądu zasiadała osoba powołana na stanowisko sędziego w trybie wadliwej procedury przez nieprawidłowo ukształtowaną KRS, wyraźnie wskazaliśmy, że jest to koncepcja anarchizująca i ekscesywna. Zważywszy, że to postanowienie zostało uchylone postanowieniem Sądu Okręgowego we Wrocławiu, powstaje pytanie: które postanowienie w takiej sytuacji istnieje?

Reklama
Reklama

Koncepcja orzeczeń nieistniejących odpowiada, że żadne. Pierwsze bowiem jest non existens, a drugie zostało uchylone. Pamiętajmy, że nieistnienie orzeczenia nie poddaje się żadnej procedurze sanacyjnej. Nie da się bowiem naprawić czegoś, co nie istnieje. To sprawia, iż żadna ustawa naprawcza nie jest w stanie tego zmienić ani konwalidować. Dlatego uważamy, że koncepcja ta wyrządza więcej szkody niż pożytku i nie nadaje się do systemowego przywracania praworządności. Praworządność powinna być przywracana w sposób zgodny z prawem, przemyślany i najlepiej w warunkach choćby minimalnego kompromisu.

Koncepcja ta wyrządza więcej szkody niż pożytku i nie nadaje się do systemowego przywracania praworządności. Praworządność powinna być przywracana w sposób zgodny z prawem, przemyślany i najlepiej w warunkach choćby minimalnego kompromisu.

Nie oznacza to w żadnym razie kwestionowania równie oczywistych przyczyn naruszeń ani obrony postaw i statusu tzw. neosędziów. Uważamy nadal, że powinnością prezydenta była odmowa powołania sędziów, gdy wiedział, że nominacja następuje na wniosek tzw. neo-KRS, ukształtowanej w sposób naruszający reguły konstytucyjne, konwencyjne i prawnounijne. W tym zakresie wypowiadaliśmy się wielokrotnie i nie zmieniamy zdania. Twierdzenia przeciwne nie mogą być zatem potraktowane inaczej niż jako przejaw złej woli.

Twierdzimy tylko, że niezgodne z prawem działania nie mogą uzasadniać niezgodnej z prawem reakcji. Nawet w sytuacjach nadzwyczajnych. Bo nieznajdujące oparcia w prawie akty odwagi w formie orzeczeń, gdy staną się powszechne, mogą prowadzić do skutków systemowych przekraczających wyobraźnię stosujących prawo w jednostkowych sprawach. Bo sąd rozstrzygający sprawę ma mieć na uwadze tę sprawę, dobro stron oraz prawidłową wykładnię i stosowanie prawa. Nie może „naprawiać praworządności” kosztem ekscesu orzeczniczego, bo jego zadaniem jest – jak stanowi art. 45 konstytucji – sprawiedliwe rozpatrzenie tej sprawy.

Prawnicy o przywracaniu praworządności: „Niezgodne z prawem działania nie mogą uzasadniać niezgodnej z prawem reakcji”

A gdy eksces stanie się regułą, cały system może się rozsypać jak domek z kart. Wówczas, przyczyną tego stanu rzeczy będą zarówno pierwotne naruszenia systemowe jak i następcze akty jednostkowego stosowania prawa „nadzwyczajne w nadzwyczajnych sytuacjach”. I marnym pocieszeniem będzie wskazanie palcem tego, kto w naszej ocenie za to odpowiada w większym stopniu.

Autorzy są profesorami i adwokatami

Reklama
Reklama
Opinie Prawne
Jakub Sewerynik: O milczeniu prawa i sile mocarstw
Opinie Prawne
Mikołaj Małecki: Wyścig bez wyścigów, ale z surową karą
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto i na co ma nadzieję, czyli o zmianach w KRS
Opinie Prawne
Paweł Pietrzyk: Rola archiwów w dobie KSeF i cyfryzacji dokumentacji
Opinie Prawne
Jakub Ziętek: Znikające miliardy z PIT. Czy pora na reformę podatkową?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama