O „anarchizacji systemu” piszą profesorowie Maciej Gutowski i Piotr Kardas w tekście „To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych” („Rzeczpospolita” z 23 stycznia 2026 r.). Kanwą jest wyrok Sądu Rejonowego w Giżycku, który, pomijając rozwodowy wyrok Sądu Okręgowego, wydany w składzie z sędzią wadliwie powołanym na swe stanowisko, oddalił wniosek o podział majątku.
Czytaj więcej
Sejm uchwalił w piątek nowelizację ustawy Krajowej Radzie Sądownictwa. Zgodnie z nią to sędziowie...
Kryzys praworządności trwa już dekadę. Ma swoje liczne zawirowania, zakręty, zwroty akcji. Jednakże zawsze mnie będzie zastanawiało, jak łatwo ekspertom, autorytetom, komentatorom, przychodzi odwracanie pojęć, potrząsanie kompasem aksjologicznym, by nie pokazywał właściwego kierunku. Choć, jak wiadomo, niewadliwy kompas zawsze pokaże prawidłowo, w którą stronę należy iść.
Kryzys praworządności. Co orzekł sąd w Giżycku w sprawie o podział majątku?
Autorzy, krytykując zastosowanie przez sąd w Giżycku instytucji sententia non existens, nawet jednego zdania nie poświęcili przyczynie sięgnięcia przez sędziego po wyżej wymienione rozwiązanie procesowe. W kierunku rozstrzygnięcia upatrują niepożądane, anarchizujące system prawny skutki. Ale chaos i anarchia już tu są, chciałoby się powiedzieć, i to bynajmniej nie za sprawą prawidłowo powołanych na swe stanowiska sędziów, którzy w nadzwyczajnej sytuacji sięgają po niekonwencjonalne rozwiązania, by zapewnić bezpieczeństwo prawne obywatelom. A to kosztuje.
Ale uporządkujmy doznania. Prof. Kardas i prof. Gutowski sporo miejsca poświęcają na wykazanie, iż figura „orzeczenia nieistniejącego” jest przewidziana dla wyjątkowych układów procesowych, takich jak np. wyrok wydany nie przez sąd, wyrok wydany w nieistniejącym postępowaniu, wyrok niezawierający jakiegokolwiek rozstrzygnięcia, wyrok, którego sentencja nie została spisana.