Reklama

Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”

Zawsze mnie będzie zastanawiało, jak łatwo ekspertom, autorytetom, komentatorom, przychodzi odwracanie pojęć, potrząsanie kompasem aksjologicznym, by nie pokazywał właściwego kierunku.

Publikacja: 24.01.2026 10:01

Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”

Foto: Adobe Stock

O „anarchizacji systemu” piszą profesorowie Maciej Gutowski i Piotr Kardas w tekście „To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych” („Rzeczpospolita” z 23 stycznia 2026 r.). Kanwą jest wyrok Sądu Rejonowego w Giżycku, który, pomijając rozwodowy wyrok Sądu Okręgowego, wydany w składzie z sędzią wadliwie powołanym na swe stanowisko, oddalił wniosek o podział majątku.

Czytaj więcej

Sejm uchwalił ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa

Kryzys praworządności trwa już dekadę. Ma swoje liczne zawirowania, zakręty, zwroty akcji. Jednakże zawsze mnie będzie zastanawiało, jak łatwo ekspertom, autorytetom, komentatorom, przychodzi odwracanie pojęć, potrząsanie kompasem aksjologicznym, by nie pokazywał właściwego kierunku. Choć, jak wiadomo, niewadliwy kompas zawsze pokaże prawidłowo, w którą stronę należy iść.

Kryzys praworządności. Co orzekł sąd w Giżycku w sprawie o podział majątku?

Autorzy, krytykując zastosowanie przez sąd w Giżycku instytucji sententia non existens, nawet jednego zdania nie poświęcili przyczynie sięgnięcia przez sędziego po wyżej wymienione rozwiązanie procesowe. W kierunku rozstrzygnięcia upatrują niepożądane, anarchizujące system prawny skutki. Ale chaos i anarchia już tu są, chciałoby się powiedzieć, i to bynajmniej nie za sprawą prawidłowo powołanych na swe stanowiska sędziów, którzy w nadzwyczajnej sytuacji sięgają po niekonwencjonalne rozwiązania, by zapewnić bezpieczeństwo prawne obywatelom. A to kosztuje.

Ale uporządkujmy doznania. Prof. Kardas i prof. Gutowski sporo miejsca poświęcają na wykazanie, iż figura „orzeczenia nieistniejącego” jest przewidziana dla wyjątkowych układów procesowych, takich jak np. wyrok wydany nie przez sąd, wyrok wydany w nieistniejącym postępowaniu, wyrok niezawierający jakiegokolwiek rozstrzygnięcia, wyrok, którego sentencja nie została spisana.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Nie ma rozwodu, bo orzekał neosędzia. Minister Żurek: coś bardzo niepokojącego

Warto dodać, iż tak procedura karna, jak i cywilna czy administracyjna nie zawierają przepisów wprost wskazujących w jakich warunkach mamy do czynienia z sententia non existens. Ewentualności wskazane wyżej są wytworem orzecznictwa sądowego, które w epoce przed kryzysem praworządnościowym, raz na jakiś czas zmagało się z problemem zakwalifikowania określonego zdarzenia procesowego jako niewyroku. Wymienione wyżej przypadki wypracowane przez orzecznictwo na przestrzeni dekad absolutnie nie stanowią katalogu zamkniętego, bowiem nie sposób in abstracto wykoncypować wadliwości, do jakich może dojść w procesie stosowania prawa przez sądy.

Przed 2018 r. nikomu nie śniło się, że krajowy system prawny zostanie spustoszony przez systemową wadę powołań sędziowskich, których ogromna przecież skala, rozpoczęła entropię sądownictwa postępującą do dziś. Dlatego właśnie tak trudno osobom przywiązanym do prawidłowego działania systemu oswoić się z myślą, że nadzwyczajne sytuacje wymagają sięgnięcia po ekstraordynaryjne środki.

Czytaj więcej

Michał Romanowski: Sędzia musi mieć własny rozum, odseparowany od rozumu polityków

Jakie są skutki zasiadania neosędziów w składach sędziowskich?

W omawianym przypadku „giżyckim” problem nie został wygenerowany przez sąd rejonowy oddalający wniosek o podział majątku, lecz przez sąd okręgowy orzekający rozwód, który z powodu udziału w składzie orzekającym sędziego wadliwie powołanego na swe stanowisko, nie był sądem ustanowionym ustawą w rozumieniu art. 45 konstytucji, art. 6 ust. 1 Konwencji i art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE. Warto o tym pamiętać.

Warto przede wszystkim mieć świadomość, że to nie sądy starające się, by rozstrzygnięcie, które otrzymuje strona, było ostateczne i pewne, anarchizują system, tylko sądy w składach, których zasiadają sędziowie wadliwie nominowani na swe stanowiska.

Reklama
Reklama

Nie ma właściwej ilości miejsca, by w tej krótkiej polemice odnieść się do niuansów związanych ze skutkami wyroku TSUE z 4 września 2025 r. (C-225/22), oraz będącej jego swoistą implementacją uchwały siedmiu sędziów z 24 września 2025 r. (III PZP 1/25), o których piszą autorzy. Trzeba jednakowoż dostrzec, iż Trybunał Sprawiedliwości UE w swym rozstrzygnięciu nie tylko dopuścił możliwość uznawania za nieistniejące (niebyłe) wyroki sądów w składzie z neosędziami, ale dał takie prawo również sądom niższej instancji w stosunku do nieorzeczeń sądów wyższej instancji, tam, gdzie jest to konieczne dla zapewnienia pierwszeństwa prawa Unii.

Nie jest również prawidłową interpretacją rzeczonych judykatów w kierunku przyjęcia, że dotyczą one wyłącznie skutków wydania nieorzeczeń przez neosędziów SN. Wadliwość związana z udziałem w procesie nominacyjnym neo-KRS dotyczy przecież w równym stopniu wszystkich neosędziów biorących udział w „konkursach” po marcu 2018 r.

Czytaj więcej

Gutowski, Kardas: To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych

Konstytucja w fundamentalnym dla tej kwestii art. 179 mówi o tym, iż sędziowie są powoływani na wniosek KRS przez prezydenta, nie wprowadzając rozróżnienia, czy chodzi o sędziów sądów rejonowych, okręgowych, apelacyjnych czy Sądu Najwyższego. Żaden przepis ustawy zasadniczej nie wprowadza szczególnej ścieżki nominacyjnej dla sędziów SN. Zatem w perspektywie konstytucyjnej nieprawidłowość w procesie nominacji związana z udziałem neo-KRS, waży tyle samo bez względu na szczebel sądownictwa, w którym później orzeka neosędzia.

Odnotować należy, że koncepcja sententia non existens w odniesieniu do orzeczeń wydanych w składach z neosędziami przebija się coraz śmielej. Początkowo rozstrzygnięcia takie zapadały w odniesieniu do wyroków TK w składach z sędziami wybranymi na zajęte już miejsca. W tym kierunku orzekł po raz pierwszy Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Krzyków w postanowieniu z 26 listopada 2019 r. (VII W 256/19), uznając za nieistniejący wyrok TK w sprawie K 16/17.

Orzeczenia uznające wyroki sądów wyższych instancji za nieistniejące. Gdzie zapadły?

W tym samym kierunku poszedł Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim w orzeczeniu z 24 marca 2021 r. Tożsame w treści orzeczenia stwierdzające sententia non existens wydawane są regularnie np. w Sądzie Okręgowym w Krakowie, Sądzie Rejonowym w Olsztynie. Są też już prawomocne orzeczenia uznające wyroki sądów wyższych instancji za nieistniejące (postanowienie z 9 lipca 2025 r. SR dla Wrocławia-Krzyków w sprawie VII K 171/25).

Reklama
Reklama

Prof. Kardas i prof. Gutowski pytają o koszty takiego podejścia. Tak, są wysokie. Równie wysokie jak koszty pozostawiania w systemie niepewnych rozstrzygnięć neosędziów, które zaskarżone do trybunałów międzynarodowych będą generować odszkodowania idące w miliony.

Czytaj więcej

Sędzia sięgnął po orzeczniczą broń atomową. To precedens

Przecież w procesie stosowania prawa przez sądy nie chodzi o to, by strona otrzymała „jakiś wyrok” o niepewnych skutkach, ale wyrok, którego po przeprowadzeniu stosownej kontroli instancyjnej i uzyskaniu przymiotu prawomocności, nikt podważać nie będzie. I taki jest cel stosowania przez sądy figury sententia non existens w stosunku do orzeczeń sądów, które nie zostały ustanowione ustawą.

Znamienne dla przyjętej przez autorów optyki jest obarczanie konsekwencjami kryzysu praworządności tych, którzy zmierzają do zniwelowania jego skutków. Klasyczny błąd metodologiczny i poznawczy polega na myleniu skutku z przyczyną.

Piotr Mgłosiek, sędzia

Bardzo znamienne dla przyjętej przez autorów optyki jest obarczanie konsekwencjami kryzysu praworządności tych, którzy zmierzają do zniwelowania jego skutków. Klasyczny błąd metodologiczny i poznawczy polega na myleniu skutku z przyczyną.

Reklama
Reklama

Przyczyną obecnego kryzysu i kosztów z nim związanych nie są działania prawidłowo powołanych sędziów, stosujących dostępne środki, by zapewnić bezpieczeństwo prawne stronie procesu, to jego skutek. Zaś używanie mylących kwantyfikatorów w tezie, jakoby „sędziowie gubili rozsądek, brnąc w niemożliwą do społecznego zaakceptowania koncepcję, tracąc odpowiedzialność” jest tak fałszywe, jak nieodpowiednie.

Autor jest sędzią Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków

Opinie Prawne
PiS nie usunął art. 212, a po skazaniu Adama Borowskiego grzmi o reżimie
Opinie Prawne
Gutowski, Kardas: To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Są niezależni, niezawiśli, bezstronni i nie czują żenady
Opinie Prawne
Ziobro przed Trybunałem Stanu? Adwokat o „legalnym fortelu”
Opinie Prawne
Marzena Tabor-Olszewska: Ustawa w „zamrażarce”, a psy nadal na łańcuchach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama