Reklama

Michał Romanowski: Sędzia musi mieć własny rozum, odseparowany od rozumu polityków

Sędzia jest obowiązany odróżniać praworządność od ustaworządności, ustawę od prawa. Nie może współdziałać z władzą polityczną we wprowadzaniu systemu autorytarnego. A niesędzia odpowiada za bycie fałszywym sędzią.

Publikacja: 15.01.2026 18:13

Michał Romanowski: Sędzia musi mieć własny rozum, odseparowany od rozumu polityków

Foto: PAP/Adam Warżawa

Już około tysiąc osób wystąpiło do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, bo były sądzone przez niesędziów Sądu Najwyższego. ETPC nakazał Polsce zapłatę na rzecz 99  z nich od ok. 20 tys. zł do ok. 130 tys. zł (łącznie ponad 5 mln zł). Na rozpoznanie oczekuje kolejne ok. 900 takich spraw. Odszkodowania, które wypłaca Polska, dotyczą skarg na orzeczenia wydane przez kilkudziesięciu niesędziów SN, na czele z panią Małgorzatą Manowską. Średnia kwota roszczenia wobec niesędziego SN to kilkaset tysięcy złotych. Problem ten może dotyczyć neosędziów w sądach powszechnych.

Co wyszło z kasy Skarbu Państwa, powinno wrócić

Adresatem orzeczeń ETPC jest Państwo Polskie. Na państwie spoczywa obowiązek nie tylko wykonania wyroków ETPC, ale także uzyskania zwrotu wypłaconych kwot od sprawców szkody. To, co wyszło z kasy Skarbu Państwa z tytułu bezprawia funkcjonariuszy państwa (w tym fałszywych), powinno wrócić do tej kasy. Rząd jest powiernikiem pieniędzy powierzonych przez podatników. Państwo Polskie, wypłacając odszkodowania zasądzone przez ETPC, nie dochodzi ich zwrotu od sprawców szkody. Zaniechanie w prawie cywilnym jest działaniem ocenianym z punktu widzenia bezprawności i winy. Bezkarność zachęca do bezprawia. SN został już przejęty przez niesędziów. Pełzający polexit SN i TK w Polsce jest faktem.

Czytaj więcej

Arkadiusz Krupa: Przyzwoitość odpowiedzią na kłopoty z praworządnością

Prawnik: „Niesędzia odpowiada za bycie fałszywym sędzią”

Aktywność orzeczniczą niesędziów można za amerykańską doktryną nazwać działaniem under color of law („farbowane prawo”). Odpowiedzialność niesędziego nie dotyczy winy orzeczniczej, ale naruszenia prawa, do którego dochodzi, gdy osoba, która co najmniej powinna była wiedzieć, iż są poważne wątpliwości, czy może orzekać w imieniu RP (w ogóle lub w danej instancji), orzeka.

Jest to zachowanie mogące wypełniać znamiona przestępstwa (art. 227 kodeksu karnego), zawinienia dyscyplinarnego (art. 107 prawa o ustroju sądów powszechnych) i deliktu (art. 415 kodeksu cywilnego). Odpowiedzialność niesędziów i sędziów orzekających poza przyznaną im kompetencją, z uwagi na odpowiedzialność państwa za działania jego funkcjonariuszy (w tym fałszywych), przyjmuje co najmniej charakter regresowy, tj. odpowiedzialności wobec państwa. Odpowiedzialność niesędziów spełnia przesłanki z art. 441 § 3 k.c.:

Reklama
Reklama

• Państwo jest odpowiedzialne za szkodę wyrządzoną skarżącym do ETPC;

• roszczenie regresowe skierowane jest przeciwko sprawcom szkody, tj. niesędziom;

• sprawcy szkody, tj. niesędziowie, ponoszą winę w wyrządzeniu szkody i istnieje adekwatny związek przyczynowy pomiędzy ich działaniem a szkodą.

Czytaj więcej

Wiadomo, kiedy Sejm zajmie się flagowymi projektami Waldemara Żurka

Czy neosędziowie mogą nie wiedzieć, że ich status jest wątpliwy?

Wina – w aspekcie obiektywnym i subiektywnym – niesędziów w wyrządzeniu szkody nie budzi wątpliwości. Bezprawne jest wykonywanie obowiązków sędziego, gdy sędzią się nie jest. Bezprawność działania niesędziego jest wynikiem oceny sądowej dokonanej przez ETPC, który orzekanie przez niesędziów kwalifikuje jako orzekanie przez organ niespełniający kryteriów niezależnego sądu. Wydanie orzeczenia z udziałem niesędziego jest orzeczeniem wydanym przez niesąd. Nie ma sądu bez sędziów. Źródłem odpowiedzialności niesędziego jest orzeczenie sądu (ETPC), z którego wynika bezprawność działań niesędziego.

W przypadku niesędziego nie jest konieczne wykazywanie, iż decydując się na orzekanie, zamierzał wyrządzić szkodę. Wystarczy wykazać, że niesędzia nie mógł nie wiedzieć, że za orzekanie przez nienależycie obsadzony sąd, ETPC może zasądzić od Polski odszkodowanie. Nie chodzi o to, co orzekł niesędzia, ale że w ogóle podjął się orzekania. Sędzia nie może nie znać orzecznictwa ETPC, TSUE i sądów polskich. Wiedziało o tym społeczeństwo, czego dowodzą bezprecedensowe protesty społeczne w 2017 r. – o których można przeczytać nawet w Wikipedii.

Reklama
Reklama

Zachowanie niesędziów należy oceniać w kontekście zmian ustawodawczych z 2017 r., które umożliwiły im uzyskanie nominacji. Legalność tych zmian była kwestionowana przez TSUE, ETPC i sądy krajowe oraz szanowane gremia prawnicze. Problem działalności neo-KRS był i jest tematem wieloletniej debaty w Polsce i za granicą. Polska jest traktowana jako studium przypadku dla Europy i USA wobec nasilających się w demokratycznym świecie ataków na niezależność sądów i niezawisłość sędziów.

Osoba aspirująca, aby być niezawisłym sędzią tworzącym niezależny sąd, nie może nie wiedzieć, co się dzieje wokół niszczenia rządów prawa w Polsce po 2015 r. Musi przewidywać, że orzekając może naruszać prawo do sądu z art. 6 EKPC, a więc, że naraża Państwo Polskie na odpowiedzialność odszkodowawczą wobec tych, którzy są osądzani przez niesędziów i nie godzą się na to. Obywatel ma prawo nie godzić się, aby jego sprawy osądzał niesędzia. Odpowiedzialność niesędziów wynika z ich świadomej decyzji, aby mimo wykształcenia prawniczego i oczywistych sygnałów o wadliwości procedury nominacji przez neo-KRS, skorzystać z procedury awansu i orzekać. Niesędziowie decydowali i nadal decydują się na to w 2026 r. w zamian za korzyści majątkowe i osobiste. W doktrynie prawa konstytucyjnego (Marek Zubik) wprost podnosi się, że: „Kryzys konstytucyjny w Polsce po 2015 r. osiągnął taką skalę i dotkliwość, że można go uznać za systemowe naruszenie porządku konstytucyjnego i demokratycznego. Doprowadził on do stanu półdemokracji w rozumieniu nauk politycznych”. Jest to modelowy przypadek winy umyślnej lub co najmniej rażącego niedbalstwa.

Rozważania na temat braku winy osób, które po 2018 r. zdecydowały się ubiegać w konkursie o urząd sędziego przed bytem, który nie jest KRS w rozumieniu art. 186 i 187 Konstytucji RP, nie mają waloru dyskursu naukowego. Są wyrazem relatywizacji prawdy naukowej jako pojęcia, które nie istnieje; są wyrazem dyskusji o etyce prawników, która nie istnieje; są wyrazem przekonania, że prawnik jest agentem, najemnikiem władzy politycznej, co jest sprzeczne z naturą rządów prawa jako opozycji wobec rządów ludzi.

Czytaj więcej

Fundacja Helsińska nie zostawia suchej nitki na projekcie resortu Waldemara Żurka

Sędzia musi mieć własny rozum odseparowany od rozumu polityków

Odpowiedzialności niesędziego nie znosi to, że wadliwy system został stworzony i jest utrzymywany przez władzę polityczną (w tym na skutek wewnętrznej walki władzy wykonawczej i ustawodawczej z udziałem Prezydenta RP). Sędzia (i osoba aspirująca do tej roli) ma obowiązek dokonywania samodzielnej oceny legalności działań władzy w świetle Konstytucji, EKPC i prawa UE.

Reklama
Reklama

Niezależność sądów zakłada, że jej funkcją jest ochrona praw obywateli przed m.in. rządzącymi. Niezależne sądy są dla rządzonych, a nie dla rządzących. W systemie trójpodziału władz, władza sądownicza różni się od władzy wykonawczej i ustawodawczej tym, że musi być odseparowana, izolowana od pozostałych władz, ponieważ osądza Prezydenta RP, rząd i parlament, aby móc skutecznie chronić rządy prawa (rządzonych) przed rządami ludzi (rządzących).

Rolą sądów i sędziów nie jest kohabitacja z rządem, parlamentem i prezydentem

Władza sądownicza jest zdecentralizowana. Każdy skład sędziów w każdym sądzie w Polsce jest autonomicznym sądem RP i UE. Trzy sędzie z Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, które w 2021 r. jako pierwsze w Polsce i Europie uznały, że wyrok Izby Dyscyplinarnej SN w sprawie Pawła Juszczyszyna nie istnieje (jest niebyły), bo wydali go niesędziowie SN, wystąpiły jako niezależna władza sądownicza. Sąd nie jest scentralizowaną instytucją jak rząd, prezydent, parlament czy prokuratura.

Dopuszczalności regresu względem niesędziów nie sprzeciwia się zatem to, że państwo przyczyniło się do powstania stanu, w którym w sądach orzekają osoby poza zakresem kompetencji.

Sędzia nie może oglądać się na inne władze. Jest obowiązany samodzielnie ocenić legalność działań władzy politycznej. Sędzia jest obowiązany odróżniać praworządność od ustaworządności, ustawę od prawa. Sędzia nie może współdziałać z władzą polityczną we wprowadzaniu systemu autorytarnego, którego cechą jest podporządkowanie sądów i sędziów władzy wykonawczej.

Czytaj więcej

Piotr Prusinowski: To ludzie zapłacą za taką „reformę” Sądu Najwyższego
Reklama
Reklama

Bierność władz politycznych nie oznacza zawieszenia obowiązywania Konstytucji RP, EKPC, prawa UE oraz orzeczeń ETPC i TSUE. Żadna osoba aspirująca w Polsce do urzędu sędziego nie mogła nie wiedzieć, że kadencja KRS została przerwana ustawą z 2017 r. wbrew art. 187 ust. 3 konstytucji.

Żadna z tych osób nie może zasłaniać się brakiem wiedzy o tym, co orzekają TSUE i ETPC od 2020 r.

Żadna z tych osób nie może zasłaniać się brakiem wiedzy o tym, co spotkało sędziów takich jak Paweł Juszczyszyn i Igor Tuleya oraz wielu innych tylko za to, że stanęli w obronie tego, aby sędzia był sędzią, aby KRS było KRS, aby przestrzegano w Polsce zasady iustitia fundamentum regnorum (sprawiedliwość jest ostoją państw). Podzielam opinię sędziego Jacka Gudowskiego, że w ujęciu konstytucyjnym mamy sędziów i niesędziów („Zasada wyłączonego środka jest w tym wypadku bezlitosna. Sędzia albo niesędzia – innego wyjścia nie ma – principium tertii exclusi. Ontologiczna nieobecność”).

Czytaj więcej

Kalendarium sporu o funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce

Praworządność wymaga, aby ten, kto naruszył prawo, był osądzony

W sądach spotykają się ludzie, którzy wiodą spór przekonani, że mają rację. Ufają, że osądza ich osoba, która ma do tego prawo. Pacjent, który idzie na operację, nie może zastanawiać się, czy będzie operował go chirurg.

Reklama
Reklama

Warto czerpać z dziedzictwa prof. Adama Strzembosza, który uczył, że „Praworządność wymaga, żeby każdy obywatel, który naruszył prawo (…) stanął przed sądem”. Sędzia i nie(neo)sędzia jest obywatelem, który musi być gotowy stanąć przed niezależnym sądem. Sędzia – jak każdy obywatel – podlega kontroli sądowej. Dobrze ilustruje to łacińska paremia „Iudex qui litem suam facit („Sędzia, który czyni spór swoim” – sędzia, który orzekając przekracza swoje kompetencje, czyni szkodę jednej ze stron, staje się sprawcą szkody).

Neosędziom, w tym z SN, oraz profesorom prawa i innym promotorom „grubej kreski” dedykuję słowa prof. Mirosława Wyrzykowskiego: „Ktoś, kto godzi się na naruszanie konstytucji, nie może nazywać się prawnikiem. Jest co najwyżej absolwentem wydziału prawa. Bez względu na stopnie zawodowe i tytuły naukowe”. Parafrazując poetę Zbigniewa Herberta („Potęga smaku”) – bycie prawnikiem nie wymaga wielkiego charakteru. Wystarczy odmowa, niezgoda i upór, odrobina koniecznej odwagi. Lecz w gruncie rzeczy jest to sprawa smaku, tak smaku.

Autor jest profesorem prawa, adwokatem w Romanowski i Wspólnicy

Czytaj więcej

Piotr Szymaniak: Tonący neosędziów się chwyta
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem
Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Opinie Prawne
Filip Wyszyński: Kazus Wenezueli a międzynarodowe prawo gospodarcze
Opinie Prawne
Tomasz Zalewski: Niemiecka lekcja cyberbezpieczeństwa
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Może przełożyć KSeF?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama