Reklama

Michał Bieniak: Deregulacja, deregulacja i po deregulacji

Jeżeli oczekujemy wolności i postępu, to musimy pogodzić się z ryzykiem i odpowiedzialnością, jakie niosą.
"Deregulacja. Znosimy bariery, ułatwiamy życie"

"Deregulacja. Znosimy bariery, ułatwiamy życie"

Foto: rp.pl / Paweł Rochowicz

Od lat, zarówno naukowo, jak i publicystycznie, zajmuję się procesem stanowienia prawa. W początkach lutego 2026 sprawdziłem licznik obecnego Sejmu. Miał on już uchwalonych 435 ustaw. Jednocześnie wiele z nich zmieniało więcej niż jedną już obowiązującą. Możemy więc swobodnie założyć, że zmianie uległo przeszło 500 obowiązujących ustaw. Do tego trzeba dodać prawo unijne oraz akty wykonawcze. To wszystko w czasie, kiedy nie tak dawno szumnie ogłaszano deregulację gospodarki.

Wszystko to powoduje, że już tylko nieliczni zdają się uważać, że obecne prawo polskie i unijne nie jest przeregulowane. Jeżeli jednak wejdziemy w szczegóły dyskusji, głosy nawet tych osób, które mówią o przeregulowaniu nie będą tak zdecydowane.

Czytaj więcej

Deregulacja 2.0: zmiany w podatkach i w sądach

Czy polskie prawo jest przeregulowane?

Można tutaj szybko przywołać kilka przykładów z ostatnich miesięcy lub lat. Ograniczenie obrotu gotówkowego jest (w opinii jego zwolenników) niezbędne do walki z praniem brudnych pieniędzy oraz oszustwami podatkowymi. Podobnie KSeF. Postulujący ograniczenie prędkości w centrach miast do 30 km/h umotywują to liczbą wypadków śmiertelnych. Zwolennicy regulacji konsumenckich opowiedzą coś o „banksterach”, zaś ci, którzy chcą wprowadzić administracyjną cenzurę w sieci – o konieczności ochrony mniejszości przed mową nienawiści. Kapitałochłonne i czasochłonne normy regulujące badania leków innowacyjnych i szczepionek uzasadnione zaś zostaną bezpieczeństwem pacjentów.

Wchodząc więc w szczegóły, okaże się, że każda zmiana i każde uproszczenie przepisów spotka się z oporem pewnej grupy interesu, która – szermując hasłem bezpieczeństwa społeczeństwa jako całości lub określonej jego grupy – uzasadni każde ograniczenie swobody działalności gospodarczej, swobody wypowiedzi lub prawa do prywatności.

Reklama
Reklama

Przeanalizujmy więc każdy z wyżej przywołanych przykładów z osobna. Raczej nie ulega wątpliwości, że całkowita eliminacja obrotu gotówkowego spowoduje, że zmniejszy się ryzyko prania brudnych pieniędzy, finansowania terroryzmu oraz oszustw podatkowych. Jednocześnie jednak całkowicie go nie wyeliminuje, gdyż trwający od stuleci wyścig technologiczny przestępców i organów ścigania zawsze znajdzie lukę – czy to w formie kryptowalut, handlu dziełami sztuki czy handlu wymiennego, czy innej – jeszcze nam nieznanej metody. Jednocześnie jednak ograniczenie obrotu pieniądza do pieniądza elektronicznego da władzy narzędzia totalitaryzmu potężniejsze niż te, którymi dysponował Stalin i Hitler. Do zagłodzenia obywatela nie będzie trzeba już bowiem łagrów i obozów koncentracyjnych, lecz wystarczy odcięcie go od funduszy.

Czytaj więcej

Maciej Berek dla „Rzeczpospolitej”: Turboprzyspieszenie w rządzie oznacza wybór projektów cywilizacyjnych

Cenzura w sieci. Czy umożliwi eliminację dezinformacji?

Podobnie jest z cenzurą w sieci. Czy umożliwi ona eliminację dezinformacji? Nie, bo część tej dezinformacji pochodzi z mediów tradycyjnych. Czy umożliwi ona eliminację treści pedofilskich z internetu? Nie, zostaną one głębiej ukryte w darkwebie. Co może ona natomiast uniemożliwić? Mogłaby uniemożliwić organizację Czarnych Marszów za poprzedniej władzy. Mogłaby uniemożliwić obalenie reżimu Mubaraka w Egipcie, tak jak skutecznie ogranicza dzisiaj możliwość organizacji masowych demonstracji w Rosji czy Korei Północnej, które wszak bardzo dbają o kontrolę nad internetem.

Przyjrzyjmy się dalej postulatowi ograniczenia prędkości do 30 km/h w centrach miast. Faktycznie może on się przyczynić do zmniejszenia liczby wypadków drogowych i – tym bardziej – wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Kryje on jednak w sobie zasadzkę logiczną, którą najlepiej pokazuje sprowadzenie go do absurdu. Najlepszym lekarstwem na eliminację wypadków drogowych jest bowiem zakaz jazdy samochodem. To jednak szybkość przemieszczania się była przez wiele dziesięcioleci narzędziem postępu.

Niestety, każdy postęp wiąże się z ryzykiem i najlepiej widać to na innym przywołanym wcześniej przykładzie, a mianowicie prac nad nowymi szczepionkami i lekami. Aktualnie koszt opracowania leków innowacyjnych szacuje się, według najczęściej podawanych danych, w granicach 1-2,5 miliarda dolarów. Koszt opracowania nowej szczepionki zaczyna się na poziomie około pół miliarda dolarów. Jest to związane w ogromnej mierze z wymaganiami regulacyjnymi dotyczącymi fazy badań klinicznych. Biorąc pod uwagę ryzyko niepowodzenia, nikt dzisiaj poza tzw. Big-Pharmą nie jest w stanie takiego ciężaru udźwignąć. Czy w tych warunkach Koprowski wynalazłby dzisiaj szczepionkę przeciwko polio? Śmiem wątpić. Na pewno Edward Jenner nie wynalazłby szczepionki przeciwko ospie prawdziwej.

Czytaj więcej

Marcin Tomasik, Filip Gołba: Reklama aptek. Wykonanie wyroku TSUE czy „zakaz 2.0”?
Reklama
Reklama

Oczywiście wszystko to jest umotywowane bezpieczeństwem pacjentów i z całą pewnością wysokie wymagania dotyczące badań klinicznych, a następnie zgłaszania zdarzeń niepożądanych zmniejszają takie ryzyko. Powstaje jednak pytanie, czy ryzyko takie eliminują? Nie, nie eliminują go całkowicie. Eliminują jednak na pewno dużą grupę projektów, których „sponsorzy” nie są w stanie udźwignąć ciężaru badań klinicznych, a z różnych powodów projekty te nie interesują największych graczy na rynku farmaceutycznym. W tej sytuacji powstaje pytanie, czy przypadkiem więcej ofiar nie pochłaniają nieleczone w ten sposób choroby, aniżeli pochłonęłyby je w przyszłości ewentualne skutki leków przebadanych w nieco mniej rygorystyczny niż aktualnie sposób.

Bezpieczeństwo finansowe konsumentów

W pewnym stopniu podobna jest kwestia bezpieczeństwa finansowego konsumentów. Jeżeli zarobki otrzymujemy w złotych, to zawsze kredyt udzielony w walucie obcej będzie związany z ryzykiem kursowym. Aby mieć tego świadomość, wystarcza elementarna wiedza ekonomiczna, której może nie posiadać część społeczeństwa, jednak – wyłącznie jego część. Jednocześnie to właśnie kredyty denominowane w walutach obcych pozwoliły dużej liczbie osób na nabycie mieszkań, na które nigdy nie mogliby sobie oni pozwolić.

Jaki jest wspólny mianownik tych sytuacji? Każda działalność ludzka wiąże się z ryzykiem. Związany z nim jest każdy postęp. Podobnie wolność słowa i wolność badań naukowych może prowadzić do powstania treści, które będą razić oczy i urażać uczucia innych osób. Nasze decyzje ekonomiczne mogą niekiedy prowadzić do negatywnych dla nas skutków, jednak tam, gdzie wyższe jest ryzyko, zazwyczaj wyższe są też potencjalne korzyści.

Nasze decyzje ekonomiczne mogą niekiedy prowadzić do negatywnych dla nas skutków, jednak tam, gdzie wyższe jest ryzyko, zazwyczaj wyższe są też potencjalne korzyści.

Zanim więc będziemy w przyszłości mówić o deregulacji, musimy sobie najpierw odpowiedzieć, czego oczekujemy od państwa i stanowionego przezeń prawa. Jeżeli naszym oczekiwaniem jest zdjęcie z nas wszelkiego ryzyka i przerzucenie odpowiedzialności na państwo, to wówczas musimy się pogodzić z przeregulowaniem, utratą prywatności, a może również – ustrojem autorytarnym. Jeżeli jednak oczekujemy wolności i postępu, to musimy pogodzić się z ryzykiem i odpowiedzialnością, jakie niosą. Tertium non datur.

Autor jest dr n. prawnych, adwokatem, redaktorem naczelnym „Palestry. Pisma Adwokatury Polskiej”, członkiem Naczelnej Rady Adwokackiej

Reklama
Reklama
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto naprawdę ponosi konsekwencje sporu o sędziów
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Bartosz Pilitowski: Jak przeprowadzić tzw. plan B wyborów do KRS
Opinie Prawne
Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN
Opinie Prawne
Aneta Wiewiórowska-Domagalska: Franki a WIBOR
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama