Reklama

Aleksander Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN

Argumentacja sędziów, którzy zapowiedzieli bojkot wyborów mających wyłonić kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego, jest godna jednego z bohaterów „W pustyni i w puszczy”.

Publikacja: 25.02.2026 19:09

Aleksander Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN

Foto: Fotorzepa / Danuta Matłoch

W Sądzie Najwyższym trwają procedury zmierzające do wyłonienia przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN (dalej: ZO) pięciu kandydatów, spośród których Prezydent Rzeczypospolitej mianuje pierwszego prezesa SN (dalej: PPSN). Na posiedzeniu 24 lutego nie udało się przeprowadzić wyboru kandydatów, ze względu na zbyt niską frekwencję – efekt bojkotu grupy 29 sędziów określanych niekiedy mianem „legalnych”, czyli powołanych do SN na wniosek KRS działającej do 2018 r. Bojkot ten zapowiedziało na łamach „Rz” dwóch sędziów należących do tego grona: Bohdan Bieniek i Michał Laskowski, którzy tłumacząc swoją decyzję zademonstrowali praktyczne zastosowanie etyki kojarzonej z jednym spośród bohaterów „W pustyni i w puszczy”. Przyjrzyjmy się zatem filozofii moralnej owych „legalnych” sędziów SN. Obaj oni tłumaczą swoją absencję na ZO kwestionując zarówno legalność sprawowanej funkcji przez Małgorzatę Manowską, jak i – rzecz jasna – legalność powołań nowych sędziów.

Czytaj więcej

Nie udało się wyłonić kandydatów na I prezesa SN. Wybory zbojkotowane

Czy wybór Małgorzaty Manowskiej był prawidłowo dokonany?

Zdaniem Michała Laskowskiego i jego kolegów, w 2020 r. „doszło do nieprawidłowości przy powołaniu obecnej prezes Małgorzaty Manowskiej. W konsekwencji nie ma ona prawa do zwołania zgromadzenia”. Przyświadcza mu Bohdan Bieniek twierdząc, że ZO w r. 2020 „nie podjęło uchwały o wyborze kandydatów, co ostatecznie czyniło przebieg tego procesu wadliwym”.

Nieznajomość etyki mędrca Kalego mogłaby skłaniać do zadawania pytań, dlaczego przez wszystkie lata urzędowania prezes Manowskiej sędziowie ci kierowali do niej rozmaite wnioski w swoich sprawach, wreszcie, dlaczego domagali się w okresie obowiązywania pandemicznych ograniczeń zwoływania posiedzeń organów kolegialnych, by ta – rzekomo nieuprawniona – osoba zwoływała ZO? Dopóki sędziowie „legalni” mieli większość w ZO, należało je zwołać, gdy większość tę utracili, wówczas należało twierdzić, że urzędujący PPSN nie jest uprawniony do zwoływania ZO.

Porzućmy jednak sarkazm i skupmy się na zarzucie rzekomej wadliwości procedury, w ramach której Małgorzata Manowska została pierwszym prezesem SN. Sędziowie Bieniek i Laskowski nawiązują do poglądu, jakoby zgodnie z konstytucją przedstawienie prezydentowi kandydatów na PPSN wymagało podjęcia przez ZO specjalnej uchwały, której nie podjęto w r. 2020, a właściwie nie pozwolono tego uczynić, mimo że sędziowie „legalni” bardzo tego chcieli.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Prezydent RP powołał Małgorzatę Manowską na stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego

Ten, który udaremnił te szlachetne zamiary tłumaczy niniejszym swą niegodziwość (dociekliwi odnajdą więcej informacji na sn.pl komunikaty z 23 i 25 maja 2020). Otóż nieprawdą jest, jakoby istniał (rzekomo) konstytucyjny wymóg przedstawienia prezydentowi kandydatów na stanowisko PPSN w formie uchwały ZO. Twierdzenie to wymyślili „legalni” sędziowie, gdy mieli większość w ZO po to, by taką uchwałą, przez siebie zredagowaną, zablokować możliwość powołania PPSN. Pragnienie to manifestowali w trakcie całego ZO na różne sposoby.

Co orzekł TK w sprawie procedury wyboru I prezesa SN?

Narrację o rzekomej nieodzowności podjęcia uchwały o przedstawieniu prezydentowi kandydatów na stanowisko PPSN starzy sędziowie oparli na wyroku TK o sygn. K 3/17. Chodzi o wyrok złego „Trybunału Przyłębskiej”, który jednak w tym wypadku wyjątkowo stał się – zgodnie z etyką Kalego – dobrym Trybunałem. Wyrok ten stwierdzał niekonstytucyjność uchwalonego w 2003 r. przez ZO regulaminu wyboru kandydatów na PPSN uznając, że zasady wyboru kandydatów na PPSN muszą być uregulowane w ustawie o SN, a nie w regulaminie stanowiącym uchwałę ZO. Ponieważ jednak ówczesna ustawa o SN nie regulowała wyboru kandydatów, to TK stwierdził, że wobec istnienia tej luki, ZO powinno w trybie awaryjnym podjąć specjalną uchwałę przedstawiającą kandydatów prezydentowi.

Ten „dobry wyrok” spowodował jednak uchwalenie „złej ustawy o SN” w grudniu 2017 r., w której uregulowano tryb wyboru przez ZO kandydatów na PPSN likwidując dotychczasową lukę w ustawie i tym samym potrzebę awaryjnego jej zapełnienia uchwałą ZO. Jednak „legalni” sędziowie twierdzili inaczej, bo będąc w większości, mogli taką uchwałą blokować wybór PPSN i generować chaos w SN. Nie zważali przy tym – zgodnie z etyką Kalego – na fakt, że nigdy do tej pory ZO nie podejmowało takich uchwał, które rzekomo miałyby być warunkiem zgodności z Konstytucją wyboru kandydatów na PPSN i ostatecznie ważności jego powołania. Dociekliwi mogą sprawdzić skany protokołów ZO z lat 1998, 2004, 2010, 2014 dostępne na stronie SN. Czy zatem wyłaniani w tych latach pierwsi prezesi byli nielegalni? Nie według sędziowskiej etyki Kalego.

Czytaj więcej

Aleksander Kappes, Jacek Skrzydło: Pierwszy prezes SN czy neoprezes?

Legalność powołań „nowych” sędziów SN

Przyjrzyjmy się teraz twierdzeniom o wadliwości powołań „nowych” sędziów. Ma ona wynikać z art. 9a ustawy o KRS, zgodnie z którym zasiadających w niej sędziów wybiera Sejm. Oczywiście przepis ten – zgodnie z etyką Kalego – przestanie być niekonstytucyjny, gdy obecny Sejm będzie go już wkrótce stosował, jednak na chwilę obecną wciąż jeszcze jest. Dlatego Sejm może wybierać sędziów TK i jest to wybór apolityczny, ale nie może wybrać spośród sędziów członków KRS, bo wtedy jest to wybór upolityczniony. Jednak TK stwierdził w wyroku K 2/18, że ów fatalny przepis jest zgodny z konstytucją. Ale to był zły TK Julii Przyłębskiej, nawet jeśli kilka miesięcy wcześniej był dobry, gdy wydawał wyrok K 3/17.

Reklama
Reklama

Zresztą TK ten był zły już znacznie wcześniej, mianowicie gdy wydał wyrok K 5/17, w którym stwierdził, że niekonstytucyjny był skład KRS przed 2018 r. Pech chce, że ta właśnie KRS – działając w niekonstytucyjnym składzie –wystąpiła z wnioskiem o powołanie na sędziego SN Bogdana Bieńka, który dziś, z wzniosłych wyżyn etyki Kalego, bojkotuje obrady ZO. Z tej samej moralnej wyżyny spogląda na nas również sędzia Laskowski, bowiem on powołany został na wniosek KRS działającej na podstawie niekonstytucyjnej procedury. Stwierdził to 19 listopada 2009 r. TK w wyroku K 62/07. Ale taka niekonstytucyjność, to nie jest żadna wada! Wystarczy spytać mędrca Kalego lub któregoś z grona jego uczniów - „legalnych” sędziów SN.

Autor jest sędzią Sądu Najwyższego, orzeka w tym sądzie od 2019 r., w 2020r. był p.o. pierwszego prezesa SN

Opinie Prawne
Aneta Wiewiórowska-Domagalska: Franki a WIBOR
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Mateusz Mikowski: Podwójne zaprzeczenie w sprawie KRS
Opinie Prawne
Michał Romanowski: Karol Nawrocki chce autorytarnej władzy nad sędziami
Opinie Prawne
Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Jeszcze o orzeczeniach nieistniejących
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama