W mediach społecznościowych projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny wywołał popłoch, kpiny i trochę entuzjazmu. Znajomi drobni przedsiębiorcy zastanawiają się głośno, jak by tu zostać artystą, bo ten zawód zaczyna wyprzedzać rolników w uprzywilejowaniu. Jak wiadomo, rolnikom wystarczy ilość ziemi niewystarczająca do produkcji rolnej, by mieć przywileje, mikro składki w KRUS i szanse na różne dotacje i tanie kredyty. Teraz artystom wystarczą zarobki większe od rocznej pensji minimalnej (125 proc.), by dostać – dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne oraz dostęp do świadczeń zdrowotnych, chorobowych i emerytalnych.
Nie będą musieli się martwić o składki i podstawy do opłacenia urlopu macierzyńskiego, choć o te same składki martwi się rzesza pozostałych ludzi, którzy też zarabiają grosze na umowach cywilnych albo o dzieło. Ale nie mają talentu artystycznego. Albo odwrotnie, część artystów twierdzi, że go ma.
Czytaj więcej
W Muzeum van Gogha w Amsterdamie trwa wystawa, która prezentuje twórczość słynnego artysty w bardzo nietypowy sposób. Centralnym tematem ekspozycji...
Bo choć wspieranie nauki i sztuki jest potrzebne, to jednak warto zadawać pytania o zasadność tego wsparcia. Nie każdy źle zarabiający artysta to Van Gogh, który ponoć sprzedał za życia tylko jeden obraz. To znaczy – nie każdy niepopularny artysta jest niedocenionym geniuszem, czasem po prostu powinien zmienić branżę. Tu działają te same zasady, co w innych sektorach, twórczych czy nie. Mecenasi wspierają dobrych lub rokujących artystów, stypendia naukowe dostają dobrzy studenci, a na kogo wydamy państwowe pieniądze, skoro nawet minister kultury sama mówi „nie oceniajmy, kto jest artystą, a kto nie, powiedzmy, kto może korzystać z ubezpieczeń społecznych”. Czy wystarczy identyfikować się jako artysta? Znajomi drobni przedsiębiorcy już sięgają po niezrealizowane marzenia z dzieciństwa. Na plus zdecydowanie należy zaliczyć, że wsparcie dla systemu mają zapewnić pieniądze, które wcześniej trafiały m.in. na Fundusz Kościelny.
Chcę podkreślić jedno. Bieda w sztuce nie bierze się znikąd. Polska jako jedna z ostatnich zadbała o tantiemy płacone przez gigantyczne platformy streamingowe. Inne prace nad przepisami wprowadzającymi opłaty za treści, z których korzysta AI, utknęły z powodów geopolitycznych, by nie drażnić Ameryki. Artyści pracują na nieozusowanych umowach. Zamiast naprawy wypaczeń dochodów „armii biedaków na śmieciówkach” budujących cudze imperia, my dajemy im – plaster. Zamiast naprawić dziurę w chodniku, dopłacamy pieszym do taksówek. Ale ponieważ to nie jest rozwiązanie, które poprawi strukturę dochodów, artyści wpadną znowu w problemy, gdy tylko rząd zakręci kurek.
Czytaj więcej
Polska obok Czech, Cypru, Hiszpanii i Portugalii znalazła się w gronie pięciu państw pozwanych przez Komisję Europejską do Trybunału Sprawiedliwośc...