Dla młodych internautów TikTok jest bramą do świata, a krótkie filmiki wrzucają tam nie tylko cyfrowi celebryci, zazwyczaj niemający za wiele do przekazania, ale również restauracje czy sklepy. Teraz chiński gigant społecznościowy włącza się do walki o nasze portfele. Po miesiącach zapowiedzi i testów na wybranych grupach użytkowników uruchamia w Polsce usługę TikTok Shop, czyli zakupy robione wprost z poziomu aplikacji. Podobne działają już choćby na Instagramie. To bezsprzecznie ciekawa opcja, zwłaszcza dla Generacji Z.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja zmienia zakupy online. Czy InPost będzie pierwszy?

Dla młodych TikTok to podstawowe źródło informacji i rozrywki. Dlaczego by więc nie mieli tam robić także zakupów?  Zobaczymy, czy starsi też się na to skuszą i czy zakupy będą zachętą do zainstalowania tej aplikacji w smartfonie, który zwykle i tak już pęka od innych, podobnych apek? To ważne, bo trwa już zażarta walka o wydatki internetowe Polaków, a lider w tej dziedzinie, czyli Allegro, tak łatwo pola nie odda. Polska firma mocno inwestuje w nowe rozwiązania, także oparte na sztucznej inteligencji, usprawnia dostawy, rozwija oferty płatności, w tym odroczonych.

TikToka nie da się wprost porównać do oferty innych chińskich sprzedawców, którzy stawiają często na tanie produkty wysyłane do UE wprost z Państwa Środka. Internet pęka od filmików pokazujących nieudane zakupy na chińskich platformach marketplace. Otrzymane przedmioty nierzadko mają niewiele wspólnego z fotografiami z ofert, a ich automatycznie tłumaczone opisy są często same w sobie powodem do histerycznego śmiechu.

Czytaj więcej

Nowa ofensywa z Chin. TikTok Shop może wywrócić polski rynek e-handlu

Czy tym razem będzie inaczej? TikTok udostępni sprzedaż firmom, które są już na nim obecne, w tym wielu znanym europejskim czy amerykańskim. Dla nich będzie to nowa metoda dotarcia do klientów, z którymi już i tak się w tym serwisie komunikują. Czynią to często za pośrednictwem armii influencerów, którzy za darmowe ubrania czy honorarium są w stanie zachwalać absolutnie wszystko. Często udają, że robią to z dobroci serca, a nie dla zarobku. Takie praktyki, jak nieoznaczanie w postach płatnej kooperacji, tępi już UOKiK, ale skala zjawiska nadal jest duża.

Polski handel internetowy to arena walki na wielu frontach. Z jednej strony jest on atakowany coraz to nowymi regulacjami, które mają służyć konsumentom, ale często uderzają we wszystkich. Widać to choćby po ogromnym zamieszaniu, jakie wywołało objęcie sprzedaży odzieży i obuwia systemem SENT, czyli nadzorem nad obrotem. Z drugiej strony rynek zalewa tsunami tanich produktów z Chin, nadsyłanych bez cła i VAT, z czym kompletnie nie radzą sobie unijne władze. Mająca wejść w życie w lipcu opłata 3 euro od przesyłki z Chin to plan, który nie zadziała, bo chińskie serwisy już ślą wiele paczek z magazynów w Europie, a nie z Azji.

Czytaj więcej

Temu i Shein na wygranej pozycji. Opłata 3 euro za przesyłkę niewiele da?

Pewne jest, że zakupy w Europie stają się coraz bardziej chińskie i mowa jest już nie tylko o pochodzeniu produktów. Właśnie finalizowany jest proces przejęcia sklepów MediaMarkt w Europie przez JD.com, więc prawdopodobnie pierwsza duża europejska sieć handlowa stanie się chińska. Kwestią czasu są kolejne takie akwizycje. Zdecydowanie chiński handel przestał się kojarzyć wyłącznie z bazarem.