Z najnowszej edycji raportu Krajowego Rejestru Długów „Kapitał społeczny i zaufanie w polskim biznesie” wynika: polskie firmy nie ufają sobie nawzajem. Ponad 30 proc. przedsiębiorców przyznaje, że rezygnuje z części transakcji nie dlatego, że są one nieopłacalne, ale dlatego, że obawia się nierzetelności partnera. Skala tych niewykorzystanych szans jest ogromna – według szacunków sięga 974 mld zł rocznie. To niemal czterokrotnie więcej niż dekadę temu.

Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorcy są dziś bardziej naiwni niż kiedyś – wręcz przeciwnie. Nauczyli się zarządzać nieufnością poprzez rozbudowane procedury, zabezpieczenia i formalizację relacji. Problem w tym, że taki model współpracy podnosi koszty, wydłuża procesy decyzyjne i skutecznie ogranicza gotowość do podejmowania ryzyka, które jest niezbędne przy dużych, złożonych projektach inwestycyjnych.

Właśnie tutaj ujawnia się fundamentalny problem dla polityki związanej z komponentem krajowym. Jej powodzenie zależy od zdolności firm do współdziałania: tworzenia konsorcjów, budowania wielopoziomowych łańcuchów dostaw i dzielenia odpowiedzialności. Tymczasem aż 68 proc. przedsiębiorców uważa, że partnerzy biznesowi działają fair tylko wtedy, gdy mają wspólny interes tu i teraz. To zdecydowanie za mało, by budować wieloletnie relacje oparte na stabilności i przewidywalności.

Szczególnie trudna jest sytuacja małych i średnich przedsiębiorstw. To one mają być głównym beneficjentem polityki local content, a jednocześnie to właśnie one najczęściej przegrywają z brakiem zaufania. Rzetelna firma bez rozpoznawalnej marki czy historii płatniczej bywa traktowana jak podmiot podwyższonego ryzyka. Blisko połowa MŚP spotkała się z żądaniem dodatkowych zabezpieczeń wyłącznie z powodu braku znajomości przez kontrahenta. Mechanizm, który miał chronić rynek, w praktyce ogranicza dostęp do niego nowym graczom.

Nie oznacza to jednak, że jesteśmy skazani na porażkę. Przeciwnie – inicjatywy wokół komponentu krajowego mogą stać się impulsem do odbudowy zaufania w polskim biznesie. Warunkiem jest jednak równoległe wzmocnienie fundamentów systemowych.

Po pierwsze, potrzebujemy lepszej infrastruktury informacyjnej. Przedsiębiorcy muszą mieć dostęp do rzetelnych, aktualnych i łatwo dostępnych danych o swoich kontrahentach. Wzmocnienie roli biur informacji gospodarczej jako integratorów danych może znacząco ograniczyć niepewność i ułatwić podejmowanie decyzji biznesowych.

Po drugie, kluczowa jest przewidywalność po stronie inwestorów publicznych. Wieloletnie harmonogramy i jasne plany inwestycyjne pozwalają firmom budować relacje i zdobywać doświadczenia, które naturalnie wzmacniają zaufanie. Nie buduje się go deklaracjami, lecz powtarzalnością pozytywnych interakcji.

Po trzecie, potrzebna jest zmiana kulturowa. Najbardziej doświadczeni przedsiębiorcy należą dziś do grupy najbardziej nieufnych. To pokazuje, że doświadczenie często utrwala ostrożność zamiast budować otwartość. Bez zmiany tego podejścia trudno będzie stworzyć środowisko sprzyjające współpracy na dużą skalę.

Warto spojrzeć na kontekst międzynarodowy. W krajach o wysokim poziomie kapitału społecznego – takich jak państwa skandynawskie czy Niemcy – zaufanie stanowi jeden z fundamentów konkurencyjności gospodarki. Firmy chętniej wchodzą w relacje z nowymi partnerami, szybciej podejmują decyzje i efektywniej realizują złożone projekty. To nie przypadek, że właśnie tam powstają najbardziej zaawansowane łańcuchy dostaw.

Polska ma dziś wyjątkową szansę, by dołączyć do tego grona. Skala planowanych inwestycji może stać się impulsem rozwojowym na pokolenia. Jednak bez odbudowy zaufania nawet najlepsze programy wsparcia i najbardziej ambitne strategie mogą okazać się niewystarczające.

Komponent krajowy to nie tylko kwestia struktury wydatków. To przede wszystkim test zdolności polskich firm do współdziałania. Jeśli go nie zdamy, bilion złotych może w dużej mierze przepłynąć przez gospodarkę, nie pozostawiając trwałej wartości. Jeśli jednak potraktujemy go jako impuls do budowy zaufania – możemy osiągnąć znacznie więcej niż tylko realizację inwestycji.

O autorze

Martin Kaczmarski

Jest przedsiębiorcą zatrudniającym 1400 osób. Jest właścicielem polskiej grupy technologiczno-finansowej Kaczmarski Group, z której usług korzysta 200 tys. klientów biznesowych i 1 mln konsumentów. Zasiada w Radzie Pracodawców RP.