Reklama

Joanna Parafianowicz: Sprawiedliwość wyklucza zabijanie

Odchodzenie od kary śmierci w Polsce było procesem powolnego odbierania państwu kompetencji, której nie powinno mieć.
Kodeks karny

Kodeks karny

Foto: Fotorzepa / Rafał Guz

Mecenas Krzysztof Piesiewicz był rzadkim przypadkiem człowieka, który tę samą intuicję moralną potrafił wypowiedzieć w dwóch porządkach: w kinie i w państwie. Jako współscenarzysta pokazał, czym jest urzędowe zabijanie. Jako adwokat i senator przekonywał, że państwo nie powinno realizować takiej kompetencji. Dlatego jego nazwisko nie jest tylko przypisem do historii polskiego kina, ale także do historii polskiego odwrotu od kary śmierci.

Warto o tym pamiętać nie tylko dlatego, że śmierć znanej osoby domaga się okolicznościowych deklaracji i pośmiertnych laurek. Lecz także dlatego, że temat kary śmierci wraca z uporczywością, której nie należy lekceważyć. Po każdej szczególnie brutalnej zbrodni, po każdej tragedii przekraczającej zwykłą wyobraźnię, w debacie publicznej pojawia się ten sam odruch: dla takich ludzi powinna być kara śmierci. Nie jest on niezrozumiały. Rodzi się z gniewu, bezsilności, współczucia dla ofiar i poczucia, że niektóre czyny rozrywają zwykły język kary. Problem polega jednak na tym, że prawo nie może instytucjonalizować pierwszego odruchu.

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama