Handlowcy liczyli na zmianę, a opłata 3 euro do przesyłki spoza UE, jaka zacznie obowiązywać od 1 lipca, miała zatrzymać falę tanich produktów. Niestety zanosi się na to, że nawet jeśli opłaty będą naliczane, to tylko od niewielkiej części importu za pośrednictwem Temu, Shein czy AliExpress.
Chińskie platformy górą
– Sytuacja nie zmieni się, tracono tylko czas na lobbing rozwiązań, które świadczą o braku znajomości rynku. Już dzisiaj wiele przesyłek z chińskich platform trafia do konsumentów z magazynów w Europie lub z państw, z którymi UE ma umowy o wolnym handlu – mówił podczas wynikowej konferencji Rafał Brzoska, współzałożyciel i prezes InPost. – Dlatego nie ma co oczekiwać, że w tym zakresie sytuacja jakoś znacząco ma się zmienić – dodał.
Handlowcy od lat walczyli z istną falą tanich zakupów z Chin, trafiających do Europy głównie jako przesyłki listowe. Według Komisji Europejskiej tylko w 2024 r. do Europy docierało dziennie ok. 12 mln paczek o wartości poniżej 150 euro, czyli zwolnionych z ceł. To dwa razy więcej niż w roku 2023, a według Brukseli wartość ok. 65 proc. paczek jest specjalnie zaniżana, by to kryterium spełnić. Dodatkowo chińscy sprzedawcy korzystają z całego systemu dopłat, ulg czy preferencji od władz, co pozwala im obniżyć koszty. Choćby wysłanie takiej samej przesyłki z Polski do Chin jest znacznie droższe niż w przypadku tej podróżującej w odwrotnym kierunku.
– Samo nowe cło od małych paczek nie zatrzyma chińskich platform. Temu czy Shein już dziś przerzucają się na europejskie magazyny, inwestują w logistykę w UE i wykorzystują luki w umowach handlowych. To będzie nieustanne "gonienie króliczka", gdzie regulator reaguje z opóźnieniem na kolejne obejścia systemu – mówi Sebastian Błaszkiewicz, szef sprzedaży w Univio. – W krótkim okresie 3 euro od paczki tylko podniesie koszt części przesyłek i ograniczy najbardziej drastyczny dumping, ale nie zlikwiduje przewagi kosztowej budowanej latami – dodaje.
Zmiany dopiero po 2028
Ekspert zauważa, że docelowy model, czyli po 2028 r. jest jednak skonstruowany tak, żeby nie miało znaczenia, czy paczka idzie prosto z Chin, z europejskiego magazynu Temu, czy przez kraj z umową o wolnym handlu z UE. – Kluczowe staje się to, kto jest importerem (platforma) i jakie dane o towarze oraz jego pochodzeniu trafiają do unijnego EU Customs Data Hub, czyli centralnego systemu, który ma zbierać informacje celne z całej Europy w jednym miejscu – mówi Sebastian Błąszkiewicz. – W tym modelu platformy będą traktowane jak importerzy z pełną odpowiedzialnością za cło, VAT i bezpieczeństwo produktów. Sam napis "wysyłka z magazynu w UE" przestanie być wtedy parasolem ochronnym, choć króliczka i tak pewnie będziemy gonić dalej – dodaje.
Cierpią na tym handlowcy w Polsce i innych krajach, którzy nie są w stanie konkurować z tak tanią ofertą. Dodatkowo według Izby Gospodarki Elektronicznej w efekcie zaniżania wartości przesyłek trafiających z Chin, Polska nie zrealizowała ok. 1,2-1,7 mld zł przychodów z VAT tylko w ciągu 12 miesięcy do września 2025 r.
Docelowo ulga celna zwalniająca przesyłki o wartości do 150 euro ma zniknąć dopiero w 2028 r., od lipca 2026 r. do każdej takiej przesyłki będzie doliczona opłata 3 euro. – W jednej może być produkt wart 100 euro i opłata wyniesie 3 euro. W drugiej będzie artykuł o wartości 1 euro, a opłata wyniesie tyle samo. Czy to dobre decyzje? To na pewno dobry początek, ale to ciągle za mało – podkreślał Marcin Gruszka, rzecznik Allegro.