Reklama

„Diabeł ubiera się u Prady 2”. Dlaczego film o modzie znów podbija kina?

„Diabeł ubiera się u Prady 2” jest spektakularnym sukcesem w kinach, chociaż przecież dziś, w czasie klasowych napięć, postacie takie jak Miranda Priestly powinny zostać odrzucone. Fani jednak nadal ją kochają. Tylko przez nostalgię?
Świat pokochał Mirandę (Meryl Streep) jako magnetyczną „diablicę”, walcząca na swoich zasadach w męs

Świat pokochał Mirandę (Meryl Streep) jako magnetyczną „diablicę”, walcząca na swoich zasadach w męskim świecie. I w drugiej części filmu widzowie dostali to, co pokochali

Foto: Macall Polay 20th Century Studios

Dwadzieścia lat temu ambitna, młoda dziennikarka Andy Sachs, grana wówczas przez znaną głównie z młodzieżowego serialu „Luzik Guzik” oraz disneyowskich „Pamiętników księżniczki” Anne Hathaway weszła do gabinetu Mirandy Priestly, mającej twarz legendarnej już wtedy Meryl Streep. Miranda jest wówczas w szczycie potęgi. Własnej i magazynu „Runway”, którym kieruje. Wzorowana na potężnej naczelnej „Vogue” Annie Wintour, Priestly jest kwintesencją sukcesu, jaki trzeba mieć na Manhattanie. Aby przetrwać na szczycie trzeba być bezwzględnym, twardym i płaci się za to ogromną osobistą cenę. Dwie dekady później Sachs znów wchodzi do gabinetu Mirandy, która nadal jest ikoną, ale gasnącą w erze nowych mediów, które niespecjalnie oglądają się na magazyny mody. Sachs jest już uznaną dziennikarką (tak, jak nagrodzona Oscarem za „Nędzników” Hathaway jest uznaną aktorką), która też zostaje przez świat mediów wypluta. Teraz rządzą algorytmy, a nie dobre pióro.

Pozostało jeszcze 90% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama