Konieczność rodzi innowacje, stąd w debacie o Krajowej Radzie Sądownictwa pojawia się coraz więcej ciekawych propozycji reformatorskich, jak ta, którą wysunął Bartosz Pilitowski z Court Watch Polska wspólnie z mec. Andrzejem Kadzikiem – wybór członków Rady przez przedstawicieli różnych zawodów prawniczych, a więc profesji mających prawo ubiegania się o stanowiska sędziowskie, a nie tylko przez sędziów. Jestem także zwolennikiem „otwarcia” Rady na czynniki inne niż parlamentarny i sędziowski. Należy o tym myśleć, bo zagrożeniem dla dobrego funkcjonowania sądownictwa jest zarówno praktyka politycznego zawłaszczania jak i przejęcie całej władzy przez korporację sędziowską i jej wsobność (przykład Włoch).

Czytaj więcej

Przymusiński o wyborach do KRS: Działanie w stanie wyższej konieczności

Jak uzdrowić KRS?

Jednak zanim możliwe będą systemowe reformy, teraz potrzebna jest koncentracja na uzdrowieniu instytucji – na tym, by mogła wykonywać swe funkcje z pożytkiem dla obywateli. Będzie to możliwe wtedy, gdy wszystkie strony sporu i zaangażowane podmioty staną na wysokości zadania.

W pierwszej kolejności pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński, jak dyktuje prawo, powinien zwołać KRS z udziałem nowych sędziów wybranych niedawno przez Sejm. Doszło do tego po zastosowaniu procedury oddania głosu samemu środowisku sędziowskiemu. Decyzja I prezesa SN warunkuje ciągłość instytucji. Jeśli zwoła starą Radę, jak sugeruje ustępująca przewodnicząca Dagmara Pawełczyk-Woicka, kryzys zamieni się w anarchię z katastrofalnym skutkiem. W takiej sytuacji wszystko ulegnie zablokowaniu, włącznie z nominacjami absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

Z drugiej strony sędziowie powinni powstrzymać się od organizowania kolejnych konferencji i wydarzeń w siedzibie KRS przed dniem pierwszego posiedzenia. Te, które zorganizowano, nie należały do dobrych praktyk.

Z drugiej strony sędziowie powinni powstrzymać się od organizowania kolejnych konferencji i wydarzeń w siedzibie KRS przed dniem pierwszego posiedzenia. Te, które zorganizowano, nie należały do dobrych praktyk. Narracja „odzyskiwania” Rady obniża zaufanie do instytucji i redukuje możliwości współpracy KRS z Prezydentem. Rada musi działać jako całość i tylko jako całość. Punktem odniesienia dla członków KRS powinno być dobro sądownictwa i prawo obywatela do sądu. Sędziowie mają służyć tym wartościom, nie związkom sędziowskim.

Po stronie ministra sprawiedliwości potrzebna jest świadomość, że reprezentuje w KRS tylko własny urząd, tak jak przedstawiciel prezydenta reprezentuje tylko głowę państwa. KRS ma stać się niezależną instytucją, nie jest częścią obozu rządzącego. Tylko taka praktyka pozwoli odbudować zaufanie do instytucji i umożliwi jej działanie z pozytywnym skutkiem.

Zastosowanie tych praktyk da możliwość budowania kompromisu na poziomie minimum między KRS a prezydentem. Kompromisu, który wykroczy poza nominacje absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury oraz nominacje asesorów na sędziów. O kształcie tego kompromisu wypada mówić, gdy KRS wznowi działalność jako w pełni niezależna instytucja. Alternatywą jest zapaść wymiaru sprawiedliwości.

Autor jest senatorem, profesorem Uniwersytetu Łódzkiego. Kieruje Europejskim Centrum Badań Ustrojowych na tej uczelni

Czytaj więcej

Dagmara Pawełczyk-Woicka rezygnuje. Chce zwołania KRS w „starym” składzie