Historię 71-latka, podejrzanego o zorganizowanie i kierowanie największą w kraju wytwórnią fałszywych euro, opisaliśmy w „Rzeczpospolitej”. Już po jego opublikowaniu, dotarła do nas informacja o jego śmierci.
Wojciech P. został zatrzymany pod koniec kwietnia przez ABW, wraz z trzema innymi osobami – w śledztwie Małopolskiego Wydziału do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Od tego czasu był tymczasowo aresztowany – przebywał w szpitalu Aresztu Śledczego na Montelupich w Krakowie. W ten poniedziałek w „trybie pilnym” został przewieziony przez tamtejszych funkcjonariuszy więziennych do szpitala wojskowego w Krakowie. Jaki był powód – nie wiemy. Tam zmarł.
Czytaj więcej
Fałszywe ruble, pierwsze podróbki europejskiej waluty, a teraz wytwórnia mająca zalać rynek 360 milionami podrobionych banknotów euro – za tym stał...
W dniu zatrzymania, w kwietniu tego roku – jak wskazują nam śledczy – Wojciech P. został przewieziony przez ABW do lekarza i zbadany – lekarz ocenił, że może przebywać w warunkach izolacji. Następnie przed zastosowaniem tymczasowego aresztowania, prokuratura zasięgnęła opinii co do jego stanu zdrowia – biegli orzekli, że może on przebywać w areszcie, jednak tylko w warunkach szpitalnych. Taki szpital Areszt Śledczy przy Montelupich posiada, tam został więc osadzony.
Co było powodem „pilnego” przetransportowania P. do szpitala „wolnościowego”? Nie wiemy. Prawdopodobnie zostanie wszczęte śledztwo, by wyjaśnić wszystkie okoliczności zgonu Wojciecha P.
Fabryczka euro pod Wołominem
Pod koniec kwietnia, o czym donosiła „Rzeczpospolita”, ABW i Prokuratura Krajowa udaremniły przygotowania do uruchomienia fabryki euro pod Wołominem. Ulokowano ją w kilku kontenerach, na wynajętej powierzchni. Oficjalnie funkcjonował tam zakład, przyjeżdżały ciężarówki, dowożono „towar”, panował naturalny ruch, nikt nie mógł zauważyć, że to „manufaktura” pieniędzy.
Jedna z maszyn w fabryce falsyfikatów euro pod Wołominem
Były tam kompletna linia produkcyjna i najróżniejsze komponenty potrzebne do przestępstwa: folia holograficzna, paski bezpieczeństwa (safety line) i inne magnetyczne, elementy imitujące znaki wodne, oraz 3 tony specjalistycznego papieru, z którego – jak obliczyli śledczy – można było wytworzyć 360 mln falsyfikatów euro.
Zaawansowane urządzenia, specjalistyczny papier, folie i inne komponenty sprowadzano z Azji, legalnie, na faktury.
Przedsięwzięcie miało niespotykany rozmach, było na „ostatniej prostej” do uruchomienia masowej produkcji – sprawcy zakończyli etap przygotowania, zaczęli kalibrować maszyny, przymierzali się do druku.
Falsyfikaty miały trafić do obiegu głównie w Polsce i na Ukrainie. Kontakty ze stroną ukraińską, według ustaleń śledczych, zapewniał Wojciech P. Mężczyzna trafił wówczas do aresztu.
Tak rozpoczynał fałszerską działalność Wojciech P.
Wojciech P. zaczynał swoją działalność w latach 90., był powiązany z gangiem wołomińskim, a w półświatku od dawna uchodził za legendę.
Właśnie w latach 90. usłyszał wyrok 5 lat pozbawienia wolności po tym, jak zlecił drukowanie pieniędzy swojej znajomej. Zorganizował sprzęt, sfinansował zakup środków i odbierał gotowe falsyfikaty. Wtedy Wojciech P. się nie przyznał, twierdził, że jest „kozłem ofiarnym”, a znajoma go pomawia. Potem karę 5 lat obniżono mu do 3 lat więzienia.
W 2002 r., tuż po wprowadzeniu euro w części krajów europejskich, w Niemczech zaczęły pojawiać się w obiegu pierwsze falsyfikaty – banknoty o nominale 50 euro. Wówczas trop prowadził do Polski. Policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej Policji namierzyli wtedy wytwórnię fałszywek we wsi Krusze pod Radzyminem.
„Nalot” na wytwórnię urządzono w lutym 2003 r., a w pobliżu ujęto dwóch fałszerzy – był wśród nich Wojciech P. – z ogromną ilością banknotów.. W samej fabryce było 2 tys. sztuk gotowych banknotów o nominale 50 euro i kilka tysięcy w niepociętych jeszcze arkuszach.
Czytaj więcej
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała o „rozpracowaniu zorganizowanej grupy przestępczej”, która zajmowała się produkcją fałszywych ban...
Rozmówcy „Rzeczpospolitej” z dawnego CBŚ mówili wówczas, że Wojciech P. był „rasowym fałszerzem”, sprawnym organizatorem, ale zawsze potrzebował technika do obsługi maszyn.
W tamtej sprawie P. usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, ale ostatecznie sąd skazał go za fałszowanie pieniędzy i wprowadzanie ich do obrotu w ramach grupy przestępczej. Wyrabiał je, wraz z innymi przy użyciu m.in. „specjalistycznych urządzeń, w tym m.in. matryc offsetowych i typograficznych, urządzeń małej i dużej poligrafii, drukarki laserowej, suszarek, gilotyn”.
Wojciechowi P. udało się udowodnić wprowadzenie do obrotu 2044 podrobionych banknotów o nominale 50 euro, ale – jak wskazał wtedy sąd – czynił przygotowania do wprowadzenia do obiegu podrobionych banknotów „na kwotę 1 mln euro”. Został skazany ostatecznie na 8 lat więzienia.