Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega taktyka „szkodnictwa” i w jaki sposób jest wykorzystywana przez rosyjskie służby do wewnętrznej destabilizacji państwa.
  • Jakie konkretne wytyczne m.in. dla pracowników biurowych zawierała przejęta przez ABW instrukcja.
  • Jakie zadania w zakresie dywersji wyznaczono przedstawicielom konkretnych grup zawodowych i społecznych.
  • Dlaczego udowodnienie celowego sabotażu jest w tym przypadku bardzo trudne?

Konflikt na Ukrainie pokazał, że Rosjanie szeroko stosują m.in. metodę tzw. szkodnictwa, korzystając z agentury zwerbowanej w strukturach państwa ukraińskiego. Ppłk. dr Marek Świerczek, były oficer ABW zajmujący się problematyką rosyjskich służb wyjaśnił „Rzeczpospolitej”, że „szkodnictwo jest jedną z wiodących taktyk stosowanych przez służby rosyjskie i to zarówno w wersji wysoce wyspecjalizowanej, realizowanej w ramach szpiegowskich operacji, jak i maksymalnie uproszczonej, dostosowanej do potrzeb formacji ochotniczych”.

Najbardziej spektakularnym przykładem takiej operacji były działania rosyjskiego agenta w szeregach SBU (Służby Bezpieczeństwa Ukrainy – red.), płk. Olega Kulinicza, który umożliwił rosyjskiej armii zajęcie Chersońszczyny i był bliski sparaliżowania działań Służby poprzez wprowadzenie na kluczowe stanowiska rosyjskiej siatki szpiegowskiej. Ppłk. Marek Świerczek poddał analizie modus operandi jego działania w „Przeglądzie Bezpieczeństwa Wewnętrznego”, opisał go także w „Rzeczpospolitej”.  

Jak udowodnić intencjonalne szkodzenie, w sytuacji, gdy oskarżony może ze spokojem stwierdzić, że jest po prostu niekompetentnym idiotą

Były oficer ABW wskazuje też inny znaczący przykład. W komunikatorze internetowym Telegram, prawdopodobnie w lutym 2022 r., został zamieszczony druk instruktażowy przygotowany na potrzeby rosyjskojęzycznej ludności Ukrainy, która byłaby skłonna do kolaboracji. Ukraiński wywiad wykrył jego istnienie w lipcu 2022 r.

Kto miał w swoim telefonie instrukcję działania kolaborantów

Polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dowiedziała się o rosyjskiej instrukcji w 2024 r., gdy znalazła ją w telefonie obywatela Ukrainy Sierhija S., współpracującego z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jako pierwsza tę informację podała „Gazeta Wyborcza”. Z ustaleń śledztwa wynika, że rosyjski wywiad zwerbował S., aby dokonał podpalenia centrum farb przy ulicy Kwidzyńskiej we Wrocławiu. Poradnik dywersanta – jak instrukcję nazwała gazeta – wydało w Moskwie w 2022 r. Centrum Analiz Informacji i Propagandy (CAIP).

Czytaj więcej

Były oficer ABW ostrzega: Sabotaże? Dajemy się łapać na inscenizacje Rosjan

W lutym 2025 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał Serhija S. na karę łączną 8 lat więzienia. Ocenił, że wyjaśnienia składane w śledztwie i przed sądem były niekonsekwentne, nielogiczne i nieszczere, natomiast dowody rzeczowe zebrane w sprawie świadczą o jego winie.

Instruktaż, o którym mowa, liczy 14 stron, na ostatniej stronie znajduje się kod QR prowadzący do strony informacyjnej CAIP na Telegramie. Autorzy zamieszczają w nim wskazówki, w jaki sposób można paraliżować działalność ukraińskich instytucji.

Co opisuje instrukcja skierowana do ukraińskich kolaborantów?

Wydawcy z CAIP radzą, aby ukrywać swoje poglądy polityczne; tylko formalnie przestrzegać ukraińskiego prawa; ograniczyć krąg współspiskowców do trzech, przy czym tylko jedna osoba z „trojki” może mieć szerszą wiedzę dotyczącą jej działalności oraz tworzyć kolejną „trojkę”, powtarzając powyższy modus operandi; nie przechowywać materiałów prorosyjskich lub zdradzających sympatie polityczne na jakichkolwiek nośnikach elektronicznych; dbać o zachowanie dziedzictwa kultury i historii Rosji, m.in. poprzez oglądanie rosyjskich filmów, czytanie klasyków literatury rosyjskiej, jednakże wyłącznie z własnej biblioteki; bronić praw „prześladowanych za rosyjskość i poglądy polityczne ukraińskich Rosjan” poprzez informowanie o przypadkach represji rzecznika praw człowieka FR, prokuraturę FR i MSZ FR.

Przez wiele lat „idea masowej infiltracji instytucji świata zachodniego przez agenturę rosyjską została zakwalifikowana jako jedna z teorii spiskowych, raczej lokujących się w sferze psychopatologii społecznych, niż opartych na faktach”, co utrudniało identyfikację tego modus operandi.

Dalej autorzy instrukcji opisują formy obywatelskiego oporu, np. rozpowszechnianie plotek o nadciągających czystkach w oparciu o poglądy polityczne, unikanie audycji w języku ukraińskim i niekupowanie książek oraz gazet w tym języku.

Wskazówki skierowane do kadry kierowniczej ukraińskiej administracji obejmują, np. blokowanie wszelkich procesów decyzyjnych, mnożenie pośredników, by odwlec realizację zadań, przydzielanie tych samych zadań kilku podwładnym, żeby rozgrzewać spory kompetencyjne i chaos, wprowadzenie zwyczaju możliwie częstych narad na najmniej istotne tematy, przedłużanie wystąpień, by odwlec podwładnych od realnej pracy, domaganie się wykonania zadań niemożliwych do wykonania.

Czytaj więcej

Historyk o źródłach imperializmu w Rosji. „To nie naród, to maszyna do podbojów”

W przypadku pracowników biurowych wskazania to, np. przedłużanie czasu przechowywania dokumentów, z którymi powinni się zapoznać także pozostali pracownicy, popełnianie w pismach błędów w numerach telefonów, nazwach, przytaczanych danych, maksymalizowanie liczby zapytań do różnych jednostek organizacyjnych, robienie złych kopii dokumentów, mieszanie stron różnych pism.

Instrukcja określa też zadania dla konkretnych grup zawodowych, m.in. lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek, policjantów, kleru, nauczycieli oraz pracowników urzędów stanu cywilnego, ubezpieczeń społecznych, zachęcając tych ostatnich do przekazywania informacji z baz poprzez internet do Federacji Rosyjskiej.

W części dotyczącej osób zamieszkujących poza granicami Ukrainy, np. w Polsce, zachęcają do: naruszania monopolu informacyjnego „kolektywnego Zachodu”, założenia kont w mediach społecznościowych w języku kraju przebywania, zamieszczania komentarzy na temat wydarzeń politycznych na stronach wiodących massmediów zagranicznych i wysyłania pism do redakcji wzywających „do obiektywnego relacjonowania sytuacji politycznej i dopuszczania do obiegu informacyjnego interpretacji strony rosyjskiej”.

Nie wykluczone, że Centrum Analiz Informacji i Propagandy to w rzeczywistości tzw. instytucją parawanową, za którą ukrywa się agentura lub kadrowi pracownicy wojskowych lub cywilnych służb specjalnych Federacji Rosyjskiej

Instrukcja zachęca też do dołączania do lokalnych organizacji polityczno-społecznych, by w kontaktach z ich członkami forsować rosyjski sposób widzenia i nakłaniać „zwolenników wartości tradycyjnych, swobody słowa, przeciwnych »agresji NATO wobec FR« do przeprowadzania mityngów, akcji poparcia, happeningów”. Dodatkowo wskazują na przekazywanie informacji o takich wydarzeniach wraz ze zdjęciami do rosyjskich agencji informacyjnych – TASS, RIA-Nowosti, Interfax.

Modus operandi charakterystyczny dla rosyjskich służb

Marek Świerczek wskazuje, że nie da się w czytelny sposób udokumentować związku instruktażu z rosyjskimi służbami specjalnymi. – Niemniej istnieje wyraźne podobieństwo głównych tez tego dokumentu z metodyką paraliżowania przeciwnika stosowaną przez sowiecki kontrwywiad ofensywny. W realiach rosyjskich jest mało prawdopodobne, by jakakolwiek organizacja pozarządowa działająca w sferze oddziaływania na społeczeństwo wrogiego państwa, mogła to robić bez kurateli służb specjalnych – wskazuje były oficer ABW.

Niewykluczone, że Centrum Analiz Informacji i Propagandy to w rzeczywistości tzw. instytucja parawanowa, za którą ukrywa się agentura lub kadrowi pracownicy wojskowych lub cywilnych służb specjalnych FR.

Czytaj więcej

Płk Rafał Syrysko, szef ABW o nowej taktyce rosyjskich służb w Polsce i największych ryzykach

Rozmówca „Rzeczpospolitej” wskazuje, że przez wiele lat „idea masowej infiltracji instytucji świata zachodniego przez agenturę rosyjską została zakwalifikowana jako jedna z teorii spiskowych, raczej lokujących się w sferze psychopatologii społecznych, niż opartych na faktach”, co utrudniało identyfikację tego modus operandi. 

Na czym polega trudność w ściganiu tego typu zachowań? – Osoba podejmująca się tego typu zadań, naraża się na minimalne ryzyko, mogąc zarazem przy zajmowaniu wysokich stanowisk państwowych – wyrządzić niezwykle poważne szkody. Ale z drugiej strony każdy przypadek nieudolności, głupoty, lenistwa, awansowania nieudolnych kolegów lub maniakalnej skrupulatności – w świetle instruktażu – może być przez otoczenie interpretowane jako przejaw sterowanej przez Rosjan, celowej obstrukcji. Zaś próby systemowego wykrycia siatek tego typu niosą ze sobą ryzyko wybuchu psychozy społecznej, skutkującej masowymi denuncjacjami i aresztowaniami niewinnych osób na podstawie donosów lub histerycznych odczuć tłumu – tłumaczy były oficer ABW.

– Jak bowiem udowodnić intencjonalne szkodzenie, w sytuacji, gdy oskarżony może ze spokojem stwierdzić, że jest po prostu niekompetentnym idiotą, który zdobył możliwość wpływu, dzięki nieudolności systemu, w którym działał? – dodaje.