Jak wynika z najnowszego „Raportu o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce”, przygotowanego przez PARP, między 2022 r. a 2024 r. nakłady na działalność innowacyjną spadły o 7 proc. w przedsiębiorstwach przemysłowych, a wzrosły o 12 proc. w usługowych. Jak odczytuje pan te dane w kontekście krajowej pogoni za innowacjami?
W moim przekonaniu te dane odzwierciedlają procesy zachodzące w całej gospodarce. Jeśli zestawimy je ze zmianami struktury PKB, czyli rosnącą rolą sektora usługowego przy stabilnej pozycji sektora produkcyjnego, to nie widzimy w tym nic niepokojącego.
Podobnie wygląda sytuacja na rynku pracy. W ostatnich pięciu latach zatrudnienie w sektorze usług rosło bardzo dynamicznie, szczególnie w obszarach usług intensywnie związanych z wiedzą – takich jak IT, doradztwo czy zarządzanie. To naturalnie przekłada się na wzrost aktywności innowacyjnej właśnie w usługach.
Widzimy też pozytywny proces transformacji tego sektora dzięki cyfryzacji, automatyzacji i wdrażaniu nowych technologii. Często przyzwyczajeni jesteśmy do myślenia, że innowacje są wyłącznie efektem prac badawczo-rozwojowych. Tymczasem innowacje to także zmiany modeli biznesowych, wdrażanie narzędzi zwiększających efektywność czy optymalizujących procesy. To również buduje innowacyjność gospodarki.
Skoncentrował się pan na wzroście nakładów na innowacje w usługach, ale co z ich spadkiem w przemyśle?
To również wpisuje się w naturalne procesy inwestycyjne. Wdrażanie innowacji w przemyśle – niezależnie od tego, czy mówimy o działalności B+R, automatyzacji, zielonej transformacji czy cyfryzacji – jest po prostu bardziej czasochłonne i kapitałochłonne.
Takie projekty wymagają często nowych linii produkcyjnych, a czasem nawet nowych zakładów. Dochodzi do tego cykliczność związana z uruchamianiem środków publicznych, m.in. z programów realizowanych przez PARP, takich jak Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki.
Od momentu uruchomienia konkursów, przez realizację projektów, aż po efekty wdrożeń czy komercjalizacji prac badawczo-rozwojowych mijają zwykle lata. Dlatego w przemyśle te cykle są znacznie dłuższe niż w usługach.
PARP od lat oferuje przedsiębiorcom instrumenty wsparcia innowacji. Z czego dziś mogą korzystać firmy z sektora MŚP?
Zacznę od szerszego spojrzenia na innowacje. Nie chodzi wyłącznie o klasyczny model: badania, rozwój i wdrożenie. Źródłem innowacji może być również rozwój kompetencji pracowników, wdrażanie narzędzi cyfrowych czy rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.
W tym kierunku reorganizujemy dziś PARP. Oczywiście nadal funkcjonują nasze flagowe programy, takie jak Ścieżka SMART. Uprościliśmy jednak system aplikowania i oceniania projektów, ograniczyliśmy liczbę modułów i zwiększyliśmy elastyczność dla przedsiębiorców. Zmiany były odpowiedzią na postulaty rynku i widzimy już ich efekty. Rośnie liczba projektów przechodzących do kolejnych etapów oceny. Przygotowujemy się również do uruchomienia nowego instrumentu finansowego, czyli pożyczek na transformację cyfrową i zieloną przedsiębiorstw, które powinny być dostępne na jesieni tego roku.
Jednak wsparcie innowacji to także rozwój kompetencji. Jesteśmy operatorem Bazy Usług Rozwojowych – platformy oferującej już ok. miliona usług szkoleniowych i rozwojowych dla pracowników i przedsiębiorców. Rozwijamy również Akademię PARP, z której skorzystało już ponad 300 tys. osób. Obecnie mocno rozwijamy szkolenia związane ze sztuczną inteligencją, cyberbezpieczeństwem, odpornością organizacji czy tzw. bliźniaczą transformacją – zieloną i cyfrową.
Coraz wyraźniej patrzymy też na innowacje przez pryzmat budowania odporności gospodarki i suwerenności technologicznej Polski oraz całej UE.
PARP od lat wspiera również startupy, szczególnie w Polsce Wschodniej. Na jaką pomoc mogą dziś liczyć młode firmy?
Startupy to jeden z pięciu strategicznych obszarów działalności PARP. Staramy się wspierać je na każdym etapie rozwoju – od fazy pomysłu aż po ekspansję międzynarodową.
Mamy instrumenty pozwalające zweryfikować potencjał rynkowy projektu jeszcze przed założeniem firmy. Taką możliwość daje ogólnopolski program Laboratorium Innowatora, a pomysłodawców chcących rozwijać firmę w Polsce Wschodniej zapraszamy do Platform Startowych, programu, który kontynuujemy od 2016 r.
Dziś startupy po zakończeniu inkubacji w Platformach mogą ubiegać się nawet o 2 mln zł wsparcia inwestycyjnego. To pozwala nie tylko stworzyć produkt, ale także zdobyć pierwszych klientów i osiągnąć tzw. trakcję rynkową.
Dla bardziej dojrzałych startupów przygotowaliśmy system akceleratorów Startup Booster Poland, przyjmujących zgłoszenia w kilku ścieżkach od ogólnych, przez współpracę z potencjalnym odbiorcą technologii po przygotowanie do pozyskania inwestora. Tu wsparcie może sięgać do 400 tys. zł.
Rozwijamy obecnie kolejne wyspecjalizowane ścieżki – m.in. wspierające internacjonalizację, startupy o dużym wpływie społecznym czy projekty z obszaru dual use i deeptech. Chodzi o rozwiązania bazujące na wynikach prac badawczo-rozwojowych i silnie chronionej własności intelektualnej tworzonej w polskich jednostkach naukowych.
Agencja wspiera aktualnie też tzw. innowacje strategiczne. Co kryje się pod tym pojęciem?
To efekt zmiany myślenia w całej Unii Europejskiej. Dziś innowacje mają służyć nie tylko konkurencyjności, ale również bezpieczeństwu i suwerenności technologicznej Europy.
W odpowiedzi na te wyzwania powstała Platforma Technologii Krytycznych dla Europy (STEP), a w Polsce – Fundusz Wsparcia Technologii Krytycznych realizowany w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki.
To program wspierający nie tylko nowe technologie, ale także wzmacnianie europejskich łańcuchów dostaw. Chodzi o projekty, które pozwalają zastępować dostawców spoza UE i wzmacniać europejską niezależność technologiczną.
Program obejmuje trzy strategiczne obszary: biotechnologię, technologie cyfrowe – w tym dual use i deeptech – oraz energetykę, gospodarkę obiegu zamkniętego i efektywność materiałową.
W tych projektach nie zawsze trzeba tworzyć absolutnie przełomową technologię. Czasem równie ważne jest wdrożenie rozwiązań zapewniających Europie bezpieczeństwo dostaw kluczowych komponentów czy materiałów.
Co ciekawe, z Funduszu Wsparcia Technologii Krytycznych mogą korzystać nie tylko firmy z sektora MŚP, ale również duże przedsiębiorstwa. W obecnym okresie unijnego programowania to wręcz unikalna dla nich okazja na pozyskanie dotacji?
To rzeczywiście nowość również dla PARP. Naszą podstawową misją jest wspieranie sektora MŚP, ale w tym przypadku logika programu jest szersza. Dziś chodzi nie tylko o rozwój pojedynczych firm, ale o budowę europejskiej odporności gospodarczej i technologicznej. Doświadczenia pandemii, wojny w Ukrainie czy innych napięć geopolitycznych pokazały, jak bardzo Europa jest uzależniona od zewnętrznych łańcuchów dostaw.
Dlatego do programu dopuszczono także duże przedsiębiorstwa, które są w stanie realizować inwestycje o ogromnej skali. Wsparcie może sięgać nawet 150 mln zł, co wcześniej praktycznie się nie zdarzało. I znów – nie chodzi wyłącznie o wdrożenie własnych wyników B+R, ale także o budowę zdolności produkcyjnych zastępujących zagranicznych dostawców.
Jak widzi pan przyszłość polskich firm, szczególnie sektora MŚP, w kontekście innowacji?
Uważam, że sytuacja geopolityczna tworzy dla Polski ogromną szansę gospodarczą. A ponieważ polska gospodarka opiera się na MŚP, otwiera się również wielka szansa dla tego sektora.
To, co dziś budzi obawy społeczne – niestabilność geopolityczna czy ryzyko konfliktów – może jednocześnie stać się impulsem rozwojowym dla gospodarki. Dotyczy to m.in. sektora obronnego, cyberbezpieczeństwa czy nowych technologii, szczególnie tzw. podwójnego zastosowania (dual use).
Jednocześnie starzenie się społeczeństwa tworzy nowe możliwości rozwoju tzw. srebrnej gospodarki. Mamy również ogromny rozwój obszarów związanych ze sztuczną inteligencją czy technologiami kosmicznymi.
To mogą być polskie specjalizacje przyszłości – pod warunkiem, że będziemy myśleć globalnie i nauczymy się skutecznie skalować biznes.
Dziś coraz łatwiej jest wyjść z laboratorium i stworzyć startup. Coraz trudniej natomiast zdobyć finansowanie na etap skalowania i wejścia na rynki europejskie czy globalne. My nazywamy to „drugą doliną śmierci”.
I właśnie tam powinno dziś koncentrować się wsparcie publiczne – na firmach zdolnych do globalnej ekspansji i wejścia do międzynarodowych łańcuchów dostaw.