Po roku działania inicjatywy SprawdzaMy (czyli zespołu Rafała Brzoski) i rządowego zespołu deregulacyjnego udało się nadać bieg 354 postulatom redukcji biurokracji i upraszczania przepisów. Z tego 193 zmiany zrealizował już rząd, a 126 weszło już w życie.
Jak przyznaje Maciej Berek, minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, pierwszy etap deregulacji polegał raczej na dokonaniu wielu zmian w różnych dziedzinach prawa, choć nie tworzyły one kompleksowych reform. – To, co robiliśmy dotychczas to punktowe zmiany, ale nie znaczy, że nie są one ważne. Zmieniają rzeczywistość w stopniu odczuwalnym – powiedział minister na spotkaniu z dziennikarzami.
Deregulacja: od zamówień publicznych przez podatki po sprawy obywatelskie
Dotychczasowe zmiany deregulacyjne dotyczyły bardzo różnych dziedzin życia gospodarczego i spraw zwykłego obywatela. Dla przedsiębiorców dość istotne było np. podwyższenie progu stosowania ustawy o zamówieniach publicznych ze 130 do 170 tys. zł, co przyspieszyło realizację mniejszych inwestycji. Podwyższono też limit zwolnienia z VAT – teraz wynosi on 240 tys. zł rocznych obrotów (poprzednio 200 tys. zł). Zamiast pozwoleń na budowę małych obiektów (np. przydomowych tarasów) będzie wymagane tylko zgłoszenie budowy. Przeciętny Kowalski skorzysta na rozszerzeniu działania aplikacji mObywatel – można tam zgłosić stłuczkę auta czy uzyskać informacje o stanie konta w ZUS.
Czytaj więcej
Udawałbym, gdybym mówił, że jestem w tej chwili tylko legislatorem - mówi nam minister Maciej Ber...
Niektóre z tych zmian nie spodobały się prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Odmówił on podpisania ustaw zawierających 18 postulatów deregulacyjnych. Chodziło np. o wsparcie odnawialnej energetyki i możliwość budowy bez pozwolenia instalacji fotowoltaicznych o mocy do 500 kW (dziś jest to 150 kW). Weto prezydenta dotyczyło też m.in. przepisów upraszczających wygląd rachunków za prąd. Karol Nawrocki nie zgodził się na złagodzenie karania podatników i księgowych za błędy, które nie skutkują uszczupleniami podatków. – Nie spodziewaliśmy się, że prezydent zawetuje te zmiany – przyznaje Maciej Berek. Zapewnia jednak, że rząd podejmie ponowną próbę stworzenia tych przepisów, by zyskać przychylność głowy państwa.