Czy Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej ma zdolność restrukturyzacyjną? – takie zagadnienie prawne przedstawił do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu Sąd Okręgowy w Rzeszowie (III CZP 41/25). Zadając to pytanie sąd wskazał, że wykładnia systemowa może pozwolić na udzielenie na nie odpowiedzi twierdzącej (choć tylko pod warunkiem „pominięcia” regulacji z ustawy o działalności leczniczej, wg której SPZOZ nie jest przedsiębiorcą). Wykładnia celowościowa prowadzi z kolei zdaniem sądu do odpowiedzi przeczącej: skoro celem postępowania restrukturyzacyjnego jest uniknięcie upadłości, a ustawodawca z góry wyklucza ogłoszenie upadłości SPZOZ-u, to prowadzenie restrukturyzacji takiego podmiotu jest bezprzedmiotowe. Wreszcie Sąd Okręgowy podkreśla, że w doktrynie prawa na temat zdolności restrukturyzacyjnej SPZOZ-ów występują rozbieżności.
Czytaj więcej
Doradcy restrukturyzacyjni tworzą nowy rynek usług prawniczych kosztem SPZOZ-ów, które borykają się z gigantycznym zadłużeniem. Dzieje się to za ci...
Prawo restrukturyzacyjne stosuje się do przedsiębiorców. Czy są nimi szpitale?
Poddanie opisanej kwestii pod rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego jest niewątpliwie słuszne; warto jednak zwrócić uwagę na kilka dodatkowych kwestii. Po pierwsze, przepisy ustawy – Prawo restrukturyzacyjne stosuje się do przedsiębiorców, przy czym zgodnie z ustawą chodzi o przedsiębiorców zdefiniowanych zgodnie z art. 431 k.c., a więc do podmiotów prowadzących działalność gospodarczą (lub zawodową). Nieodzowną cechą działalności gospodarczej jest, zgodnie z definicją zawartą z kolei w ustawie Prawo przedsiębiorców, jej zarobkowy charakter. Zarobkowość, która w odróżnieniu od dwóch poprzednich pojęć nie została nigdzie zdefiniowana, budzi najwięcej wątpliwości – i w efekcie to od interpretacji tego pojęcia zależy uznanie SPZOZ-u (lub nie) za przedsiębiorcę i przyznanie mu (lub nie) zdolności restrukturyzacyjnej.
Zauważają to komentatorzy, przyznając, że „problemem” w postrzeganiu SPZOZ-ów jako przedsiębiorców jest właśnie kryterium zarobkowości. Nad tym problemem dość łatwo przechodzi się jednak do porządku uznając, że „szersze ujęcie” pojęcia zarobkowości ów problem załatwia. Powoływanej przy tej okazji uchwale Sądu Najwyższego z 2005 r. (III CZP 11/05) warto się bliżej przyjrzeć. Stwierdzono w niej bowiem, że jeżeli przez zarobkowość uznać nastawienie działalności na zysk, to uznanie działalności SPZOZ-ów za działalność gospodarczą jest wykluczone, ponieważ sensem istnienia i działania takich zakładów nie jest osiąganie zysku, tylko zaspakajanie potrzeb ludności w dziedzinie ochrony zdrowia. Jeżeli jednak, argumentuje dalej SN, do spełnienia kryterium „zarobkowości” wystarcza „racjonalizacja działania według założeń rachunku ekonomicznego”, tj. udzielanie, „odpłatnych, ekwiwalentnych świadczeń wzajemnych (…) w ramach obrotu gospodarczego”, to działalność prowadzoną przez SPZOZ-y można uznać za działalność gospodarczą.
Sąd Najwyższy w cytowanej uchwale przychylił się do tego drugiego rozumienia „zarobkowości”, uznając ostatecznie działalność SPZOZ-u za działalność gospodarczą, sam SPZOZ za przedsiębiorcę, a sprawę, o której orzekał za sprawę gospodarczą. Z tego względu uchwała Sądu Najwyższego sprzed 20 lat jest dziś tak chętnie, ale, jak się wydaje, nieco bezrefleksyjnie cytowana przez zwolenników zdolności restrukturyzacyjnej SPZOZ-ów.
Czytaj więcej
Spotkanie przedstawicieli rządu i korporacji samorządowych dotyczące problemów w ochronie zdrowia, nie przyniosło przełomu. Do 15 kwietnia samorząd...
Tymczasem wypada zwrócić uwagę, że „racjonalizacja działania według założeń rachunku ekonomicznego”, polegająca na „udzielaniu odpłatnych, ekwiwalentnych świadczeń wzajemnych”, to nic innego jak działanie nastawione na unikanie straty, zwłaszcza takiej, która mogłaby uniemożliwić dalszą realizację wyznaczonych zadań. Dążenie do unikania straty nie jest jednak równoznaczne z nastawieniem na zysk, a brak straty to nie zarobek. Realizacja zadań publicznych organizowana w taki sposób, aby nie przynosiła strat (co zresztą SPZOZ-om nieczęsto się udaje) nie jest działalnością zarobkową, a więc nie jest działalnością gospodarczą. Tę prostą dość prawdę zauważył autor glosy do uchwały, dr Jerzy P. Naworski (prof. UMK), który podkreślał, że „U podstaw każdej działalności o charakterze gospodarczym leży pojęcie zysku, stanowiąc jej istotę i sens, toteż niepodobna mówić o prowadzeniu działalności gospodarczej prowadzonej nie w celach zarobkowych”, co eliminuje z kręgu przedsiębiorców takie podmioty jak SPZOZ-y, „które wprawdzie prowadzą działalność gospodarczą w znaczeniu ekonomicznym, lecz działalność taka nie ma na celu osiągania zysku” (glosa do uchwały SN III CZP 11/05, „Wokanda” 6/2005).
W 2016 r. SN odmówił uznania SPZOZ-u za przedsiębiorcę
Warto dodać, że w opozycji do wskazanej wyżej uchwały pozostają inne, pomijane w tej dyskusji orzeczenia Sądu Najwyższego. W 2016 r. SN odmówił uznania SPZOZ-u za przedsiębiorcę, argumentując, że „Samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej nie jest przedsiębiorcą ze względów formalnych”, i wyjaśniając, że „Formalnym potwierdzeniem braku przynależności do grupy przedsiębiorców jest wpis do rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej” – a nie do rejestru przedsiębiorców (II UK 345/15). Podobne stanowisko Sąd Najwyższy przyjął w wyroku z 2014 r. (III UK 192/13).
Przedstawiony spór o postrzeganie SPZOZ-u jako przedsiębiorcy i o jego ewentualną zdolność restrukturyzacyjną nie jest sporem czysto doktrynalnym. Przekonał się o tym niedawno Szpital Powiatowy w Skarżysku-Kamiennej, kiedy dostawca leków uzależnił zawarcie umowy od oświadczenia, że szpital nie będzie inicjować postępowania restrukturyzacyjnego; dla dostawcy oznaczałoby to bowiem ryzyko nieodzyskania w przyszłości całej należności wynikającej z umowy. W publikacji portalu rynekzdrowia.pl („Groźny precedens. Szpital jak dłużnik, pacjent zostaje bez leczenia”), w której opisano tę sprawę, jeden z ekspertów słusznie zwracał uwagę, że aktualnie system ochrony zdrowia jest de facto kredytowany przez dostawców; ci bowiem czekają na realizację zobowiązań, godząc się na dalsze sprzedawanie zadłużonym szpitalom usług i towarów, bo wiedzą, że wypłacalność tych ostatnich gwarantują organy założycielskie. Uznanie zdolności restrukturyzacyjnej SPZOZ-ów i widmo redukcji ich zobowiązań może to bardzo szybko zmienić, co dla całego systemu ochrony zdrowia będzie dewastujące.
Uznanie zdolności restrukturyzacyjnej SPZOZ-ów i widmo redukcji ich zobowiązań może to bardzo szybko zmienić, co dla całego systemu ochrony zdrowia będzie dewastujące.
Decyzje kilku – do tej pory – SPZOZ-ów o wejściu w proces restrukturyzacji są obecnie powszechnie komentowane; przy czym entuzjazm, jaki budzą te decyzje w gronie specjalistów obsługujących postępowania restrukturyzacyjne jest wprost proporcjonalny do obaw wierzycieli, którzy mają najwięcej do stracenia. Opisany wyżej spór ma jednak aspekt, który do tej pory był powszechnie pomijany, mimo że w rozmowie o systemie ochrony zdrowia powinien być kluczowy: pacjentów. Potencjalna restrukturyzacja Szpitala Powiatowego w Skarżysku-Kamiennej może najbardziej uderzyć w chorych, jeśli nie dostaną na czas swojego leczenia. W podobny sposób uznanie zdolności restrukturyzacyjnej SPZOZ-ów może wpłynąć na los pacjentów innych zadłużonych jednostek, którzy z uwagi na nieuchronny wówczas brak ciągłości w dostawach sprzętu i leków nie doczekają się swojego badania, terapii lub operacji.
Czytaj więcej
Najnowsze dane potwierdzają, że szpitale powiatowe nie płacą w terminie swoim dostawcom, a koszty ich funkcjonowania są wyższe niż przychody. W jak...
Pacjenci bywają też wierzycielami SPZOZ-ów
Nie można też pomijać problemu, którego, wydaje się, nikt nie zauważa: pacjenci bywają też wierzycielami SPZOZ-ów. Roszczenia pacjentów najczęściej wynikają albo z tzw. błędu medycznego, albo z naruszenia praw pacjenta. Specyfika tego rodzaju roszczeń – służących naprawieniu szkody i krzywdy wynikającej z choroby lub niepełnosprawności (niekiedy ciężkiej i nieodwracalnej), albo z cierpienia po śmierci bliskiej osoby; szkody, która dla pacjenta wiąże się z ponoszeniem wysokich kosztów leczenia i rehabilitacji, a często także
z ogromną traumą – powoduje, że „restrukturyzowanie” i redukcja takich roszczeń, a tym samym faworyzowanie podmiotu leczniczego, który wyrządził szkodę kosztem skrzywdzonych pacjentów musi budzić oczywisty sprzeciw.
Sprzeciw budzi również stawianie w jednym szeregu poszkodowanych pacjentów, znajdujących się zwykle w trudnej sytuacji zdrowotnej i osobistej, z wierzycielami, których roszczenia wynikają z kontraktów. Anna Hrycaj w komentarzu do ustawy – Prawo restrukturyzacyjne (wyd. III, red. P. Filipiak, Gdańsk 2023) stwierdza, optując za uznaniem zdolności restrukturyzacyjnej SPZOZ-ów, że „Argumentem natury funkcjonalnej jest (…) brak jakichkolwiek podstaw do faworyzowania wierzycieli SPZOZ-ów (…). Również ci wierzyciele powinni ponosić ryzyko niewypłacalności swojego kontrahenta”. Trzeba podkreślić, że ubezpieczony pacjent, który korzysta ze świadczeń publicznoprawnych nie jest kontrahentem SPZOZ-u, nie prowadzi biznesu, a ryzyko działalności podmiotu, który prowadzi jego leczenie nie powinno go obciążać. Jeżeli po stronie pacjenta powstają roszczenia wynikające z deliktu, powinny być zaspokojone w całości, bez obaw o ich „zrestrukturyzowanie”.
Wyrażana przez cytowaną wyżej komentatorkę nadzieja, że „Prawo restrukturyzacyjne być może wymusi (…) na SPZOZ zmianę i polepszenie standardów zarządzania majątkiem oraz działalnością” jest niestety płonna. To się nie stanie. Gospodarka finansowa SPZOZ-ów jest w znacznej mierze zależna od organizacji oraz sposobu finansowania systemu ochrony zdrowia, a ten wymaga zmian – niestety takich, których nie zdołał do tej pory wprowadzić żaden minister zdrowia. Jednorazowa restrukturyzacja niczego w tej mierze nie zmieni i nie jest receptą na trwałe oddłużenie szpitala, tylko środkiem do celu, którym jest umorzenie części zobowiązań. Dla menedżerów w ochronie zdrowia i dyrektorów szpitali restrukturyzacja to pokusa chwilowej ulgi, ale dla pacjentów – gotowy przepis na katastrofę.
Autorka jest radcą prawnym, partnerką w kancelarii BUDZOWSKA FIUTOWSKI I PARTNERZY. Radcowie Prawni. Reprezentuje pacjentów w sporach z podmiotami leczniczymi
Czytaj więcej
Rzetelnie przeprowadzone postępowanie restrukturyzacyjne pozwala szpitalom odzyskać płynność finansową, a to ona warunkuje status rzetelnego płatnika.