Na ostatniej prostej resort Waldemara Żurka zmienił projekt, który ma cywilizować delegacje sędziowskie. Zamiast ochrony przed arbitralnym odwołaniem sędziego z delegacji szykuje się utrzymanie władzy ministra sprawiedliwości nad sędziami. – Projekt trzeba poprawić – komentuje szef Iustitii.
Nad przepisami, dotyczącymi m.in. sędziowskich delegacji orzeczniczych ministerstwo sprawiedliwości pracuje od miesięcy. Mowa o projekcie nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych, którego zasadniczymi celami jest umożliwienie sędziom orzekania po 65. roku życia bez konieczności uzyskiwania zgody KRS oraz ograniczenie w delegowaniu sędziów.
Co dalej z delegacjami sędziów do innych sądów? Ministerstwo sprawiedliwości znowu zmienia projekt
Przepisy te były opiniowane i konsultowane od października ubiegłego roku, a wersja projektu, którą w marcu wypracowano na komitecie stałym rady ministrów przewidywała, że odwołanie sędziego z delegacji do innego sądu może następować wyłącznie w przypadku orzeczenia wobec niego kary dyscyplinarnej albo w wyniku rezygnacji samego sędziego z trzymiesięcznym uprzedzeniem. To rozwiązanie postulowane m.in. przez komisję kodyfikacyjną ustroju sądownictwa i prokuratury, które miało ograniczyć arbitralne odwoływanie sędziów z delegacji przez ministra sprawiedliwości.
Czytaj więcej
Należy wprowadzić konkursy na wszystkie delegacje sędziowskie, a delegowani sędziowie powinni mieć wyższe wynagrodzenia - to zmiany, których domaga...
Jak się okazuje, w ostatnim czasie resort sprawiedliwości ponownie zmienił projekt w tym zakresie, a nową wersję proponowanych przepisów opublikowano właśnie na stronach rządowych. Zmianie uległy przede wszystkim przesłanki odwołania sędziego z delegacji do innego sądu. Zgodnie z najnowszą wersją projektu ma to być możliwe w przypadku: ustania potrzeb sądu, które stanowiły przyczynę delegowania; ujawnienia się negatywnego wpływu delegowania sędziego na pracę sądu, w którym sędzia ma miejsce służbowe albo niedostatecznej sprawności w postępowaniach prowadzonych przez tego sędziego.
– Jest to zmiana, która nie została uzgodniona z komisją kodyfikacyjną. Poza tym nowe przesłanki odwołania sędziego z delegacji orzeczniczej są nieostre, „z gumy” i będzie można uzasadniać nimi niemalże każdy przypadek, a w konsekwencji odwoływać sędziego z delegacji w każdej sytuacji. Przesłanki zostały sformułowane w ten sposób, że dają nadmiernie dużą władzę ministrowi sprawiedliwości i nie gwarantują sędziom stabilności pełnienia urzędu, do którego zostali delegowani – komentuje sędzia Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.
Najnowsza wersja projektu przewiduje przy tym możliwość odwołania się sędziego do sądu pracy od decyzji o odwołaniu go z delegacji orzeczniczej. Co ważne, takie zaskarżenie nie będzie wstrzymywało skuteczności decyzji ministra. Oznacza to, że mimo złożenia skargi sędzia przestanie orzekać w sądzie, do którego był delegowany. Będzie on przy tym zobligowany do dalszego prowadzenia spraw już przydzielonych w miejscu delegowania do czasu prawomocnego zakończenia postępowania sądowego zainicjowanego odwołaniem.
Według resortu Waldemara Żurka takie rozwiązanie ma na celu dalsze wzmocnienie pozycji sędziego delegowanego i poddanie sądowej kontroli rozstrzygnięcia organu władzy wykonawczej w omawianym zakresie.
„Projekt nowelizacji trzeba poprawić”. Decyzje dotyczące delegacji sędziowskich nie mogą być wykorzystywane do celów politycznych
Innego zdania jest sędzia Przymusiński. – To rozwiązanie niewiele zmienia, bowiem pomimo zaskarżenia decyzji ministra do sądu, odwołanie sędziego z delegacji i tak w negatywny sposób będzie go dotykało. Można szukać tu jednak formy pośredniej. Proponuję umożliwić sądowi pracy wstrzymanie decyzji ministra o odwołaniu z delegacji na podstawie przesłanek takich jak chociażby prawdopodobieństwo uwzględnienia zaskarżenia – mówi sędzia Przymusiński.
Czytaj więcej
Decyzje Ministerstwa Sprawiedliwości w przedmiocie delegowania sędziów do orzekania w sądach wyższego rzędu w dalszym ciągu nie zapewniają standard...
Według niego projekt nowelizacji wymaga poprawy i dostosowania do standardu określonego przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Chodzi o orzeczenie TSUE z listopada 2021 r., w którym TSUE stwierdził, że obowiązujący w Polsce system delegowania sędziów do wyższej instancji i odwoływania ich z delegacji w każdym czasie i bez uzasadnienia przez ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, jest niezgodny z obowiązującym w UE wymogiem niezawisłości sędziowskiej.
–Dostrzegam, że ministerstwo chce wprowadzić coś, czego nie ma, czyli kontrolę sądową decyzji ministra o odwołaniu sędziego z delegacji. Jestem jednak przeciwny zmianom w kształcie proponowanym obecnie przez resort i uważam, że projekt należy poprawić, tak aby decyzje dotyczące delegacji sędziów nie mogły być wykorzystywane do celów politycznych. Jeśli do tego nie dojdzie, to przepisy, które miały usunąć pełną arbitralność ministra w decydowaniu o delegowaniu sędziego niestety niewiele poprawią – konkluduje sędzia Przymusiński.
Przed tygodniem stowarzyszenie, na czele którego stoi sędzia Przymusiński wydało oświadczenie, w którym stwierdzono, że od dłuższego czasu delegacje sędziowskie udzielane są w sposób arbitralny, chaotyczny i ulegają niezrozumiałym zmianom, często na przestrzeni nawet nie kilku dni, lecz wręcz – godzin. Iustitia zaapelowała przy tym o pilne zakończenie prac zmierzających do systemowego uregulowania przepisów o delegacjach tak, by wszystkie te decyzje podlegały sądowej kontroli oraz były dokonywane w oparciu o merytoryczne kryteria i rzetelną analizę faktycznego obciążenia konkretnych sądów.
Czy do tych zmian dojdzie? Okaże się niebawem. Projekt jest już na finiszu prac rządowych, trafił bowiem ponownie do komitetu stałego RM.
Czytaj więcej
Instytucja delegowania sędziego miała stanowić wyjątek od standardowej procedury powoływania sędziego do sądu wyższego rzędu. Od grudnia 2023 r. z...