Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu 5 maja 2026 r. nakazał Polsce tymczasowe zapewnienie, że jej właściwe władze powstrzymają się od utrudniania objęcia i wykonywania obowiązków sędziowskich przez czworo sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm 13 marca 2026 r. Z decyzji tej wynikają obowiązki prezydenta zorganizowania ślubowania sędziów oraz prezesa TK – dopuszczenia sędziów do pełnienia urzędu.

Komentując decyzję ETPC, szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, zauważył, że prezydent skierował do TK wniosek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między nim a Sejmem RP, dotyczącego ślubowania sędziów. W takiej sytuacji wszystkie kwestie dotyczące tego sporu zostają zawieszone.

Skłania to do przyjrzenia się wnioskowi prezydenta RP do TK z 27 kwietnia 2026 r. (sygn. akt Kpt 1/26).

Czytaj więcej

Michał Romanowski: Niezawisłość Trybunału jest groźna dla Karola Nawrockiego

Gonienie króliczka, ale tak, aby go przypadkiem nie złowić

Wniosek robi wrażenie napisanego na kolanie i jest prawniczo nie do obrony w świetle konstytucji i dotychczasowego orzecznictwa, ale nie o to w nim chodzi. Wiele wskazuje bowiem na to, że Trybunałowi nie uda się przez dłuższy czas (albo w ogóle) wydać orzeczenia w tej sprawie. Dwóch sędziów tzw. dublerów straciło definitywnie legitymację do orzekania po wyrokach europejskich trybunałów. Prezes Trybunału powinien się wyłączyć z orzekania, ponieważ publicznie przedstawił już swoje stanowisko w sprawie legalności ślubowania sędziów. Pozostali sędziowie zapewne nie palą się do rozstrzygania sztucznie skonstruowanej sprawy.

Tak więc, są niewielkie szanse na rozpoznanie sprawy. Jest to sytuacja wymarzona dla prezydenta, który może teraz powiedzieć: miałem szczerą wolę doprowadzenia do ślubowania sędziów, ale nie mogę podejmować żadnych działań, dopóki trwa postępowanie przed Trybunałem (sprokurowane przeze mnie). Chodzi zatem o to, żeby postępowanie było wszczęte i trwało (bardziej trwało, niż się toczyło), a nie o to, żeby się zakończyło.

Warto się przyjrzeć treści prezydenckiego wniosku, bo jest to dokument pouczający: zawiera liczne przekłamania i przemilczenia.

Czytaj więcej

TK reaguje na zabezpieczenie ETPC. Mówi o kompromitacji

Fantomowy spór kompetencyjny

Podstawowa kwestia dotyczy tego, że w omawianej materii w ogóle nie występuje spór kompetencyjny w znaczeniu, jakie wynika z konstytucji, ustawy i dotychczasowego orzecznictwa.

W świetle art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK prezydent ma obowiązek zorganizowania ślubowania sędziów Trybunału. Kompetencji takich nie ma Sejm, który stosownie do Konstytucji jedynie wybiera sędziów. Nie ma żadnych dowodów na to, że ślubowanie sędziów TK odbyło się 9 kwietnia 2026 r. wobec Sejmu. Sejm jako centralny organ państwowy, który rzekomo miałby pozostawać w sporze kompetencyjnym z prezydentem został wskazany w tym charakterze we wniosku prezydenta bez żadnych podstaw prawnych ani faktycznych.

W tym wniosku jest głównie mowa zatem o roli marszałka Sejmu, niekiedy z dodatkiem „reprezentującego Sejm”. Pomijając nawet okoliczność, że marszałek Sejmu jest odrębnym od Sejmu organem konstytucyjnym, należy stwierdzić, że nie sposób mówić także o sporze kompetencyjnym między prezydentem a marszałkiem Sejmu. Wbrew stwierdzeniom zawartym we wniosku, ślubowanie 9 kwietnia 2026 r. nie odbywało się wobec marszałka Sejmu, chociaż miało miejsce w budynku Sejmu.

W tekście wniosku prezydenta do TK powtarza się dziesięć razy (!), że ślubowanie sędziów TK odbyło się „w obecności marszałka Sejmu”. Wnioskodawca uznał jednak widocznie, że nie jest to wystarczające, wobec czego dodał, że „ślubowanie było w rzeczywistości składane w obecności, a więc wobec marszałka Sejmu tj. w jego fizycznej obecności”. W przytoczonym co nieco koślawym sformułowaniu ślubowanie „w obecności” (powtórzone dwa razy) zostało zrównane ze ślubowaniem „wobec”. Jest to jawne nadużycie; nie wiadomo, na jakiej podstawie sama obecność marszałka Sejmu podczas omawianego zdarzenia miałaby czynić z niego adresata aktu ślubowania. Na tej zasadzie można by równie dobrze twierdzić, że ślubowanie odbyło się także „wobec” marszałka Senatu czy byłych prezesów TK obecnych na uroczystości. Należy przypomnieć, że marszałkowie Sejmu podobnie jak inni politycy byli tradycyjnie zapraszani przez kolejnych prezydentów w poprzednich latach na uroczystości ślubowania sędziów Trybunału i w nich uczestniczyli. Nikt nigdy nie twierdził, że ślubowanie sędziów w ich obecności było składane wobec nich.

Czytaj więcej

Spór między prezydentem a Sejmem. Znamy treść wniosku do Trybunału

Kłamstwa powtarzane wielokrotnie

We wniosku prezydenta została zastosowana metoda polegająca na wielokrotnym powtarzaniu pewnych nieprawdziwych stwierdzeń, niekiedy w poważnych kwestiach, które dzięki powielaniu mają się utrwalić w percepcji odbiorców i zyskać na wiarygodności. Kilka takich zabiegów zasługuje na udokumentowanie.

Pierwszym przekłamaniem są kilkakrotne stwierdzenia, że kompetencje prezydenta dotyczące ślubowania sędziów Trybunału mają charakter ustrojowy i wynikają z konstytucji.

Wystarczy przytoczyć m.in. następujące cytaty z wniosku: „Choć indywidualny akt wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego konstytucja powierza Sejmowi (art. 194 ust. 1 zdanie pierwsze konstytucji), który także posiada mandat demokratyczny, to niewątpliwym celem ustrojodawcy jest łączne działanie najważniejszego organu władzy ustawodawczej (Sejmu) z najważniejszym organem władzy wykonawczej (prezydentem) w obsadzeniu najważniejszego organu władzy sądowniczej (Trybunału Konstytucyjnego)”. W innym miejscu prezydenckiego wniosku znajduje się z kolei stwierdzenie: „Świadome i ostentacyjne obejście ustawowego trybu złożenia ślubowania należy uznać za godzące nie tylko w określony przez ustawę porządek proceduralny, lecz również w same podstawy ustroju Rzeczypospolitej Polskiej. Oznacza ono bowiem zakwestionowanie kompetencji przypisanych ustawą i konstytucją Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, który został wybrany przez Naród”.

Czytaj więcej

Spór między prezydentem a Sejmem. Znamy treść wniosku do Trybunału

Jest oczywiste, że przytoczone sformułowania nie odpowiadają prawdzie. W konstytucji nie ma w ogóle mowy o ślubowaniu sędziów TK, a więc z natury rzeczy ustrojodawca nie decydował o kompetencjach prezydenta w tym zakresie. Wymaganie złożenia ślubowania przez sędziów wynika wyłącznie z ustawy i powoływanie się na konstytucję nie znajduje żadnych podstaw.

Kolejnym przekłamaniem znajdującym się we wniosku prezydenta jest stwierdzenie, że na podstawie ustawy o statusie sędziów TK ślubowanie sędziów ma się odbywać osobiście wobec prezydenta. Argument o koniecznym osobistym przyjmowaniu ślubowania przez prezydenta został zawarty w tekście wniosku 17 (siedemnaście) razy i miał stworzyć wrażenie niepodważalnego pewnika. W ten natrętny sposób wnioskodawca chciał „ustawić” przedmiot rzekomego sporu kompetencyjnego.

Jest to nadużycie, ponieważ w ustawie nie ma sformułowanego wymagania osobistego udziału prezydenta przy ślubowaniu. Niezaprzeczalnym faktem jest, że w dotychczasowej praktyce ustawowy zwrot o składaniu ślubowania „wobec prezydenta” był jednolicie rozumiany jako „w obecności prezydenta”. Było tak, ponieważ kolejni prezydenci organizowali ślubowania sędziów.

W konstytucji nie ma w ogóle mowy o ślubowaniu sędziów TK, a więc z natury rzeczy ustrojodawca nie decydował o kompetencjach prezydenta w tym zakresie.

Nie zmienia to faktu, że zwrot „wobec prezydenta” nie jest pojęciem prawnym, ale potocznym. W nietypowej sytuacji zaniechania wykonywania wymaganych ustawowych obowiązków przez prezydenta i braku jego osobistego udziału w ślubowaniu sędziów zwrot „wobec prezydenta” może być interpretowany w inny dopuszczalny językowo sposób, a mianowicie jako ślubowanie adresowane do prezydenta, o czym prezydent powinien zostać uprzednio i następczo formalnie poinformowany. Taki sposób wykładni omawianego zwrotu ustawowego jest usprawiedliwiony a nawet niezbędny, jeżeli w inny sposób nie dałoby się doprowadzić do objęcia urzędu przez sędziów wybranych przez Sejm na podstawie konstytucji.

Kolejnym przekłamaniem, szczególnie drastycznym, jest powtórzenie kilkanaście razy (!) w prezydenckim wniosku, że w związku ze ślubowaniem sędziów w budynku Sejmu, Sejm bezprawnie wkroczył w wyłączną kompetencję prezydenta, albo, przy innym sformułowaniu użytym we wniosku: pozbawił prezydenta tej kompetencji lub ją zakwestionował.

Tego rodzaju zwroty mają sugerować, że Sejm uniemożliwiał czy utrudniał prezydentowi wykonywanie jego obowiązku, czyli zorganizowania ślubowania sędziów. Jak wiadomo, rzecz się przedstawiała zgoła inaczej. Prezydent miał wszelkie możliwości, a nawet ustawowy obowiązek, niezwłocznego zorganizowania ślubowania sędziów, poczynając od ich wyboru przez Sejm 13 marca 2026 r. W jego obecności jedynie dwoje sędziów złożyło jednak ślubowanie 1 kwietnia. Prezydent, nie dość zatem, że nie był pozbawiany swoich kompetencji związanych ze ślubowaniem sędziów, ale był usilnie namawiany do tego, żeby je zrealizować. Sam prezydent wymienia we wniosku do TK wystąpienia sędziów kierowane do niego w sprawie ślubowania: 25 marca, 1 kwietnia i 7-8 kwietnia 2026 r. Z mediów można się dowiedzieć, że kolejne pisma skierowali sędziowie 23 kwietnia 2023 r. Na te wystąpienia sędziowie nie doczekali się żadnych odpowiedzi, co świadczy o tym, że zostali po prostu zlekceważeni przez głowę państwa. Także w wypowiedziach dla mediów prezydent nie kryje swojej pogardy wobec sędziów.

Nie było żadnych przeszkód ze strony Sejmu, ani kogokolwiek innego dla wykonania kompetencji prezydenta od dnia wyboru sędziów, zarówno przed ślubowaniem w Sejmie 9 kwietnia 2026 r., jak i po tym dniu. Nie może być więc mowy o wkraczaniu Sejmu w kompetencje prezydenta, czy o pozbawianiu go kompetencji. Jest natomiast świadome zaniechanie wykonywania kompetencji przez prezydenta, co powinno nastąpić w świetle wyroku TK z 3 grudnia 2015 r., K 34/15, niezwłocznie.

Spór kompetencyjny o ślubowanie. Co Karol Nawrocki przemilczał w swoim wniosku?

Analizując wniosek prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego, nie można pominąć charakterystycznych braków w opisie stanu faktycznego i prawnego.

Prezydent nie wspomina, że 1 kwietnia odbyło się w jego obecności ślubowanie dwojga sędziów i w ogóle pomija kwestię zróżnicowanego potraktowania sędziów wybranych przez Sejm w tym samym dniu i mających identyczną sytuację prawną ani nie przytacza powodów tego zróżnicowania. Prezydent cytuje we wniosku fragment wyroku TK w sprawie K 34/15, ale pomija jego najważniejszy ciąg dalszy. „Odebranie ślubowania od sędziów TK nie może być postrzegane jako należące do ewentualnego uznania głowy państwa. Prezydent jest obowiązany przyjąć ślubowanie od sędziów wybranych przez Sejm na podstawie art. 194 ust. 1 konstytucji. Nie ma w tym zakresie możliwości dokonywania samodzielnej, a przy tym swobodnej – zależnej jedynie od własnego uznania – oceny ani podstaw prawnych dokonanego wyboru, ani prawidłowości procedury, która została w danym wypadku zastosowana przez Sejm”.

Prezydentowi zależy na tym, żeby sprawa utknęła na długo w TK. Cztery miejsca w Trybunale pozostaną nieobsadzone. Decyzja ETPC zostanie zlekceważona. Jeśli prezydent uważa, że ślubowanie w budynku Sejmu było pozbawione skutków prawnych, powinien wycofać sztuczny wniosek z Trybunału i zorganizować prawidłowe, jego zdaniem, ślubowanie sędziów.

Byłoby to jednak zbyt proste i oczywiste. Nie można zatem na to liczyć.

Autor jest sędzią TK w stanie spoczynku, byłym wiceprezesem Trybunału, emerytowanym profesorem UJ

Czytaj więcej

Marcin Wiącek: Mamy 15 sędziów TK, którzy mogą dochodzić swoich praw w sądzie