Reklama

Prof. Dudek: marszałek Czarzasty nie powinien tak ostentacyjnie prezentować się jako antytrumpista

Donaldowi Trumpowi nie należy się pokojowa Nagroda Nobla. Nie zrealizował najważniejszego pokojowego zobowiązania, czyli zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej. Odrębną sprawą jest, czy marszałek Sejmu powinien prezentować odmowę tak ostentacyjnie - mówi prof. Antoni Dudek.

Publikacja: 05.02.2026 21:13

prof. Antoni Dudek

prof. Antoni Dudek

Foto: tv.rp.pl

Karol Nawrocki zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie m.in. wydawania środków SAFE, uczestnictwa Polski w Radzie Pokoju, ale również marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Posiedzenie ma być w dniu, w którym szef MSZ miał wygłosić swoje doroczne exposé w Sejmie. Czy to jest troska o państwo czy zapowiedź nowej wojny na górze?

To kolejny etap wojny, która zaczęła się w dniu inauguracji prezydenckiej Karola Nawrockiego. Przez okres świąteczny widzieliśmy wyciszenie konfliktu, ale przecież on trwał w ubiegłym roku. Prezydent przechodzi do zimowej ofensywy. Karol Nawrocki po świątecznej przerwie ożywił się i atakuje, co było łatwe do przewidzenia. Oczywiście każda ze stron próbuje to obudować swoją troską o państwo polskie twierdząc, że ta druga strona przeszkadza. To jest klasyczna wojna wizerunkowa i ona będzie trwała, będzie się nasilała, aż do apogeum, które nastąpi w okolicach wyborów parlamentarnych.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Ustawka na RBN opłaci się i Karolowi Nawrockiemu, i Włodzimierzowi Czarzastemu

Na ile ważna jest zapowiedziana agenda RBN?

Pierwsze dwa punkty mają sens, zwłaszcza kwestia programu SAFE. Jeśli chodzi o Radę Pokoju prezydenta Donalda Trumpa, to jest kwestia relacji polsko-amerykańskich, które mają szczególny charakter. W tej sprawie dobrze by było, gdyby cała klasa polityczna osiągnęła konsensus. Natomiast zaskakująca z punktu widzenia myślenia o interesie państwa jest sprawa trzecia. To jest przykład spraw, które powinno się zachowywać w całkowitej dyskrecji.

Reklama
Reklama

Dlaczego?

Z prostego powodu, bo to psuje wizerunek Polski. Jeżeli rzecz dotyczy drugiej osoby w państwie i są jakieś zarzuty, a nie wiem, czy one są poważne, to robienie wokół tego szumu nie leży w interesie państwa polskiego. Należałoby to w dyskrecji próbować wyjaśniać, a nie nagłaśniać, czemu służy postawienie tego punktu jako równorzędnego z dwoma pozostałymi. To jest oczywista intencja prezydenta Nawrockiego, jego otoczenia, żeby dopiec marszałkowi Czarzastemu, który też zasłynął z wypowiedzi bardzo mocno skierowanych prezydentowi, jak choćby słynne twierdzenie, że będzie jakieś weto marszałkowskie wobec populistycznych projektów ustaw prezydenta. Tego nie ma w konstytucji.

Był to ewidentny akt wrogości marszałka Czarzastego wobec prezydenta Nawrockiego, na co teraz doczekał się riposty. Karol Nawrocki jest bokserem politycznym i nie odpuści nikomu, kto go atakuje. 

Czytaj więcej

Ambasador USA: Zrywamy kontakty z Włodzimierzem Czarzastym. Tusk: Inaczej rozumiemy partnerstwo

W 2019 r. politycy PiS głosowali w Sejmie za Czarzastym jako wicemarszałkiem Sejmu.

Ale to nie zmienia faktu, że dzisiaj wygodnie im go atakować. Nie znam żadnych szczegółów, o co chodzi z tymi zarzutami dotyczącymi powiązań rosyjskich i myślę, że to będzie teraz roztrząsane. A to, że PiS kiedyś tam zagłosował za marszałkiem Czarzastym? PiS ma długą drogę różnych zachowań, z których się później wycofywał, czy im zaprzeczał.

Reklama
Reklama

Czy Włodzimierz Czarzasty powinien przestać być marszałkiem Sejmu?

O tym powinni zdecydować posłowie. Jeżeli zarzuty są poważne, powinno odbyć się tajne posiedzenie Sejmu, gdzie pan prezydent i jego urzędnicy przedstawiliby swoje zarzuty, a PiS miałby wystarczającą większość, by złożyć wniosek o odwołanie marszałka. Najpierw o rodzaju zarzutów powinni dowiedzieć się posłowie, a dopiero później być może opinia publiczna. Im dłużej trwa wojna hybrydowa w Polsce, tym więcej osób jest oskarżanych o agenturalność wobec Rosji.

A jeśli chodzi o SAFE, czy Polska powinna wydawać pieniądze na zbrojenia również z tych środków, kupując sprzęt wojskowy od Amerykanów, czego chce szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomir Cenckiewicz?

Nie, dlatego, że kupujemy ogromne ilości uzbrojenia u Amerykanów. I to są kontrakty wieloletnie, które polski budżet już obciążają. Wobec niestabilności polityki amerykańskiej, jaką pokazała administracja Trumpa, dalsze zwiększanie uzależnienia od amerykańskiej broni, które i tak jest olbrzymie, jest nieroztropne. Powinniśmy rozwijać własny przemysł obronny, a także taki w kooperacji z państwami UE. Musimy grać na wielu fortepianach i dalsze pogłębianie uzależnienia militarnego od Stanów Zjednoczonych nie wydaje się dobrym rozwiązaniem. U żadnego naszego sojusznika, nawet w części ułamkowej nie kupujemy takiej ilości broni, jak od USA. I bardzo dobrze.

Kolejne działania na tym polu powinny być podejmowane w odniesieniu do innych rodzajów broni i rozwijanej w Polsce bądź w Europie. Program SAFE jest odpowiedzią na słuszne żądania Trumpa, żeby Europa zaczęła brać za siebie większą odpowiedzialność, jeśli chodzi o obronę własną. Amerykanie muszą zrozumieć, że większa odpowiedzialność będzie też polegała na tym, że Europa nie będzie już kupowała tak dużo amerykańskiej broni, jak dawniej.

Mieliśmy do czynienia z sytuacją surrealistyczną przez kilkadziesiąt lat, że Amerykanie za własne pieniądze chronili Europę przy pomocy swojej broni. No to teraz Amerykanie mówią, kończymy z tym, nie będziemy już was tak finansować. Europa odpowiada na ograniczenia amerykańskiej wojskowej obecności w Europie stawianiem na własny przemysł obronny – logiczne rozwiązanie. Nie widzę powodu, dla którego powinno się ulegać polskiej frakcji skrajnie proamerykańskiej, która próbuje wylewać krokodyle łzy, że to straszne, że unijne pieniądze nie popłyną jeszcze szerszą strugą do USA, gdzie one przecież ciągle płyną ogromną strugą. Musimy polegać na własnych siłach i własnej produkcji obronnej, a tam, gdzie nie jest to możliwe, powinniśmy równoważyć zakupy w różnych krajach. Kupujemy ogromną ilość broni u Amerykanów, bardzo dużo w Korei Południowej, ale pamiętajmy też o kwestiach dostaw. Wyobraźmy sobie hipotetycznie wojnę. Znacznie łatwiej jest dostarczyć coś z terenu Europy Zachodniej niż z Korei czy Stanów Zjednoczonych.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: Dlaczego politycy prawicy błądzą, czyli o pożyczkach z UE na uzbrojenie

A czy racjonalne byłoby znalezienie się w Radzie Pokoju, którą zaproponował Karolowi Nawrockiemu Donald Trump?

Polska powinna wejść do Rady Pokoju, zwłaszcza, że początkowo nie trzeba za to nic płacić. Później będziemy się zastanawiać, co dalej wyniknie z tego projektu. Nie wykluczam, że to jest projekt krótkotrwały, tak jak wiele innych pomysłów Donalda Trumpa, więc tym bardziej z góry wykluczanie obecności byłoby błędem. Problem polskiej polityki, również zagranicznej jest to, że my się miotamy od ściany do ściany. Albo mamy skrajny, serwilistyczny, proamerykański kurs, który lansuje prezydent Nawrocki i PiS, albo mamy nadmiernie asertywną, by nie powiedzieć wręcz momentami antytrumpowską, opcję premiera Tuska, który z racji tego, że jest w Białym Domu persona non grata, próbuje odreagowywać swoją frustrację niepotrzebnymi demonstracjami. Powinniśmy stosować politykę środka i umiaru. Ona w dyplomacji zazwyczaj najbardziej się sprawdza. Dopiero w sytuacjach ekstremalnych, a w takiej sytuacji Polska się nie znajduje, warto być bardziej wyrazistym. 

Czy powinniśmy znaleźć ją w Radzie Pokoju, w której są tacy przedstawiciele, jak chociażby Rosja czy Białoruś?

Posłużę się argumentami pisowskimi: tak samo jak jesteśmy w zgromadzeniu ogólnym ONZ, tak możemy być w Radzie Pokoju, ponieważ taka jest fantazja naszego głównego sojusznika Donalda Trumpa i nie należy go drażnić. Przy takiej skali militarnego uzależnienia Polski od Stanów Zjednoczonych, jesteśmy w amerykańskiej strefie wpływów, z czego należy wyciągać wnioski i przestać histeryzować. Łukaszenka czy Putin w ONZ też są. Rada Pokoju jest bytem wirtualnym i nie wiadomo, czy za rok, dwa, trzy będziemy o niej słyszeć.

Reklama
Reklama

Powiedział pan, żeby nie drażnić Donalda Trumpa, który zadeklarował, że dogadał się z Putinem, który rzekomo obiecał, że nie będzie atakował Ukrainy w czasie największych mrozów, a okazuje się, że te ataki wciąż są ze strony Rosji. Pytanie, jaką realnie siłę ma dzisiaj prezydent Stanów Zjednoczonych?

A to zależy w jakim obszarze. Na naszym odcinku wojskowym ma bardzo dużą wagę. Natomiast w relacjach z Putinem ma taką, jak pan powiedział. Obniża swoją wiarygodność, ale to jest problem, na który my nie mamy żadnego wpływu i nic nie możemy zrobić. Możemy tylko czekać na rozwój wydarzeń.

Polska wszystko, co mogła zrobić dla Ukrainy istotnego już zrobiła. W tej chwili pozostaje nam tylko czekać na rozwój wydarzeń i przygotowywać się ewentualnie na kolejną falę uchodźców z Ukrainy, która może się pojawić w sytuacji, w której wiele ukraińskich miast zaczyna zamarzać i część ludzi pewnie będzie zastanawiać, czy jest tam w stanie przetrwać do wiosny. W Polsce mogą się pojawić nowi uchodźcy z Ukrainy i na tym powinniśmy się koncentrować, a nie na tym, że Putin lekceważy deklarację Trumpa. W tym przypadku nie mamy żadnego pola manewru, nic nie możemy z tym zrobić, więc nie ma sensu się tym zajmować.

Czytaj więcej

Włodzimierz Czarzasty: Donald Trump nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla

Czy Włodzimierz Czarzasty popełnił błąd nie zgadzając się na poparcie inicjatywy przyznania Nagrody Pokojowej Nobla Trumpowi?

Reklama
Reklama

Nie, ta nagroda nie należy się Trumpowi. Zdumiewa mnie przywiązanie światowej opinii publicznej do pokojowej Nagrody Nobla, która została w przeszłości zdewaluowana. Przypominam sobie, jak kiedyś jej laureatem został jeden z czołowych terrorystów XX wieku, Yasser Arafat. Trump nie zrealizował swojego najważniejszego pokojowego zobowiązania, czyli zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jeśli by tego dokonał, to ja bym poparł taki wniosek, ale w tej chwili z mojej perspektywy on jest przedwczesny.

Odrębną sprawą jest natomiast to, czy marszałek Czarzasty powinien prezentować odmowę tak ostentacyjnie. To jest sprawa, której powinien być nadany mniejszy rozgłos. Polska polityka zagraniczna jest ofiarą polskiej polityki wewnętrznej. Politycy wszystkich orientacji urządzają sobie na obszarze polityki zagranicznej zapasowe boisko, na którym rozgrywają wewnątrzpolskie boje. Marszałek Czarzasty chciał się pokazać jako twardy antytrumpista. Pisowcy pokazują się jako radykalni, protrumpowcy, a polska polityka zagraniczna na tym cierpi. Może nie aż tak, jak na tym, że nie ma ambasadorów w wielu ważnych stolicach na czele z Waszyngtonem, ale nie ma żadnej wartości dodanej dla polskiej polityki zagranicznej na takiej ostentacji, jaka jest prezentowana, również w relacjach polsko-amerykańskich.

Czy sprawa Epsteina będzie teraz obciążeniem nie tylko dla Trumpa, ale również dla tych, którzy go popierają? Karol Nawrocki i politycy PiS zachowują się, jakby sprawy nie było. Nie skrytykowali nawet prezydenta USA za sprawę wypowiedzi na temat żołnierzy NATO w Afganistanie, gdzie Polacy ginęli.

Po stronie PiS zafascynowanie Trumpem jest bardzo głębokie. Problemem dla prezydenta Nawrockiego i PiS była wypowiedź o sojuszniczych żołnierzach NATO, których Trump ewidentnie obraził, ale z tego wybrnięto mówiąc, że on nie mówił o polskich żołnierzach, tylko ogólnie o jakichś żołnierzach.

PiS jest dzisiaj tak zafascynowane Donaldem Trumpem, że czegokolwiek by on nie zrobił, czy powiedział, zostanie to przez polityków PiS i prezydenta Nawrockiego usprawiedliwione. Nie spodziewam się tutaj jakiejkolwiek zmiany, bo oni naprawdę wierzą, że z pomocą Trumpa wrócą do władzy. I kto wie, czy nie mają racji.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Krzysztof Wasilewski dla „Rzeczpospolitej": Polska komisja do sprawy Epsteina to ryzykowny pomysł

Sprawą Epsteina zajmuje się również polska prokuratura. Czy z biegiem czasu Trump nie będzie obciążeniem dla PiS i dla Karola Nawrockiego?

Wszystko zależy od tego, jaką rolę odegra w zakończeniu, o ile do tego dojdzie,  konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Jeżeli Trump rzuci demonstracyjnie, a nie po cichu, Kijów na kolana i każe ucałować rękę cara Putina, no to będzie to problem dla PiS. Nie wiemy, jak polska opinia publiczna przyjmie rozejm, bo do końca wojny może nie dojść. PiS już poszło tak daleko w fascynacji Donaldem Trumpem, że się z niej nie wycofa. Płyną na jednej łodzi i albo ta łódź dopłynie do zwycięstwa PiS i powrotu do władzy w wyborach 2027 r., albo gdzieś po drodze zatonie.

W kwestii ambasadorów, kto powinien ustąpić, jeżeli chodzi np. o Bogdana Klicha i Ryszarda Schnepfa?

Powinno dojść do kompromisu, bo nie jest tak, że w Polsce jedyną osobą, która może być ambasadorem w Waszyngtonie jest Bogdan Klich, a jedyną, która może być we Włoszech jest pan Schnepf. Powinno się znaleźć inne kandydatury, a inicjatywa powinna należeć w tym zakresie do strony rządowej. Pojawiła się inicjatywa ze strony ministra Radosława Sikorskiego kandydatury pana Jacka Najdera, tylko Pałac Prezydencki jej nie zaakceptował. Potrzebny jest kompromis, bo to, że od tylu miesięcy Polska nie ma ambasadora w Waszyngtonie i w szeregu innych stolic szkodzi państwu polskiemu. Prezydent powinien zachować umiar w negowaniu kolejnych kandydatów, jeśli pojawią się kolejne propozycje. W przestrzeni medialnej pojawiało się wiele różnych postaci i kandydatur, łącznie z byłym prezydentem Andrzejem Dudą. Przykre dla Polski jest, że prezydent Duda nie może znaleźć sobie miejsca i pojawia się w różnych dziwnych miejscach, w których nie powinien pojawiać się były prezydent. Prezydent Duda w roli ambasadora RP w Waszyngtonie bardziej by mi się podobał, niż jako komentator na kanale Zero. Potrzebny jest kompromis.

A czy powinno dojść do kompromisu w koalicji rządowej i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz? Czy nowa szefowa Polski 2050, powinna zostać wicepremierką, mimo że umowa koalicyjna tego nie przewiduje dla Polski 2050?

Umowa tego nie przewiduje, ponieważ Szymon Hołownia podpisując ją nie zadbał o takie szczegóły. Jednak logika umowy sugeruje, że Polska 2050 powinna mieć swojego wicepremiera, podobnie jak ma Nowa Lewica czy PSL, tym bardziej, jeśli nie ma już marszałka Sejmu, którego dostała Nowa Lewica. Pytanie, czy wicepremierem powinna być pani Pełczyńska-Nałęcz, to powinno być przedmiotem uzgodnień koalicyjnych między Polską 2050 a pozostałymi partiami koalicji rządzącej. Ta partia, choć jest najsłabszym ogniwem koalicji, powinna mieć swojego wicepremiera, bo to wynika z logiki koalicji. A czy tak będzie, to zależy od stopnia uporu Donalda Tuska, który jest hegemonem koalicji. Jak Tusk powie, nie będzie wicepremiera, to nie sądzę, żeby Polska 2050 demonstracyjnie koalicję opuściła. Byłoby to absurdalne. Podejrzewam, że w końcu wicepremier z Polski 2050 pojawi się. Tylko czy to będzie pani Pełczyńska-Nałęcz, czy ktoś inny, np. Szymon Hołownia, to tego nie wiem.

Hołownia zostanie wicepremierem?

Tak, Hołownia powinien zostać wicepremierem i ministrem kultury. Obecna pani minister sobie średnio radzi z tym resortem i myślę, że wejście Hołowni pomogłoby także i resortowi kultury, a przy okazji rozwiązało problem, co zrobić z byłym marszałkiem Sejmu. Hołownia formalnie jest wicemarszałkiem, ale mam wrażenie, że jemu dobrze by zrobiło też zajęcie się sprawami państwowymi w randze ministra i wicepremiera.

Czytaj więcej

Czy partia Grzegorza Brauna ma receptę na problemy gospodarcze Polski? Robert Gwiazdowski: Nie

Konfederacja Korony Polskiej ostatnio zorganizowała Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych, na którym Grzegorz Braun powiedział, że jego formacja wychodzi z bańki na zewnątrz. Na ile KINGS okazał się sukcesem i KKP uda się poszerzyć elektorat?

Decydujący będzie moment, w którym KKP będzie musiała przedstawić kilkuset kandydatów na posłów i ci kandydaci ruszą w kraj. Wtedy okaże się, jakiego typu ludzi Korona wokół siebie skupiła. I tu są dwa główne scenariusze, pewnie żaden nie wystąpi w czystej postaci. Jeden to jest taki, że to będzie kolejna partia drobnych przedsiębiorców, taka inna wersja Nowej Nadziei Sławomira Mentzena, czy czegoś, co było na początku Polską 2050, tylko bardzo wychylona w prawo. I druga wersja to, że w partii Brauna znajdzie się cała galeria postaci jak pan Jaszczur, a nie brakuje ich w Polsce, i wtedy będzie ją bardzo łatwo ośmieszyć i skompromitować. Wbrew pozorom w Polsce jest jeszcze sporo ludzi o bardziej skrajnych poglądach niż Grzegorz Braun i oni szukają z nim kontaktu, próbują się przebić. Sądząc po kongresie w Łochowie, są i tacy i tacy. Był tam pan Jaszczur, ale była też pani Monika Jaruzelska, którą trudno uznać za skrajną fanatyczkę. Było bardzo dużo drobnych przedsiębiorców, których problemy w Polsce są ciągle nierozwiązane. Oni coraz bardziej ściskani przez aparat państwa, szukają sobie reprezentacji politycznej. Ponieważ nie znaleźli jej w PiS i KO, będą orientować się na konfederację Mentzena i Bosaka, albo partię Brauna.

Czy pan przyjąłby zaproszenie na kongres organizowany przez partię Brauna?

Nie, z całą pewnością nie! Kiedy pan Braun opowiadał fantazje na temat Auschwitz, wzywał środowisko naukowe, powiedziałem, że podejmę z nim debatę tylko w jednym miejscu – na sali sądowej, jak mnie pozwie o zniesławienie. Z panem Braunem nie można dyskutować, ponieważ on jest patologicznym kłamcą. Z patologicznym kłamcą występowanie gdziekolwiek poza salą sądową uwiarygodnia patologicznego kłamcę. Jemu o to chodzi, żeby profesorowie z nim dyskutowali. Ubolewam, że niektórzy moi koledzy ze świata akademickiego zdecydowali się brać udział w debatach z panem Braunem. Widziałem taką z udziałem prof. Jana Żaryna i osobiście mu powiedziałem, że uważam to za ogromny błąd, że uwiarygodnia tego człowieka. Z panem Braunem mogę dyskutować jedynie na sali sądowej.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Kongres Grzegorza Brauna, czyli głos Władimira Putina w twoim domu

Prof. Antoni Dudek

historyk, politolog i publicysta, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej (2010–2016), profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, autor programów „Dudek o polityce” i „Dudek o historii”

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Sondaż. Koalicja Obywatelska się umacnia. Duży spadek Polskiego Stronnictwa Ludowego
Polityka
Posłowie dostali serię podwyżek. Ale dyskusja o uposażeniach dopiero ma się zacząć
Polityka
I Donald Tusk, i Jarosław Kaczyński mają się czym martwić. Najnowszy sondaż
Polityka
Wieloletni radny Paweł Lech odszedł z KO. „Pierwsze koty za płoty”?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama