„Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy utrzymywać dalszych kontaktów ani komunikacji z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, którego oburzające i nieprowokowane obelgi były skierowane przeciwko prezydentowi Trumpowi”- te słowa ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a muszą szokować. Wielu uzna je za dyplomatyczny skandal i nie ma w tym nic dziwnego. Dyplomacja polega na utrzymywaniu, pielęgnowaniu kontaktów zwłaszcza między sojusznikami, a nie na teatralnym ich zrywaniu. A to, że Waszyngton i Warszawa powiązane są bliskim sojuszem, powtarza się po obu stronach Atlantyku niemal bez przerwy.
Tak, w istocie jesteśmy sojusznikami. I partnerami, a w takich relacjach powinien obowiązywać wzajemny szacunek, zarówno wobec osób, jak i instytucji. Deklaracja ambasadora Rose’a – wypada przyznać to ze smutkiem – zdecydowanie mija się z tą regułą. I z pewnością właśnie tak zostanie przyjęta przez większość Polaków.
Dlaczego cios we Włodzimierza Czarzastego to błąd?
Włodzimierz Czarzasty nie jest bowiem osobą prywatną, niesfornym felietonistą czy szefem nieprzychylnego administracji Donalda Trumpa think tanku. Włodzimierz Czarzasty to marszałek Sejmu, organizator jego prac i twarz polskiego parlamentu. Zerwanie komunikacji z marszałkiem Sejmu to cios w tenże parlament. Przecięcie nici nie tylko w kontaktach z osobą fizyczną, ale z instytucją, na której czele stoi marszałek. I o tym – mam wrażenie – ambasador Tom Rose nie pomyślał.