Reklama

Artur Bartkiewicz: Jeffrey Epstein i RBN o Włodzimierzu Czarzastym, czyli gra w skojarzenia

Powołanie przez Donalda Tuska polskiego zespołu badającego akta sprawy Jeffreya Epsteina oraz zapowiedź Karola Nawrockiego, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się medialnymi doniesieniami na temat relacji, jakie łączą żonę Włodzimierza Czarzastego z obywatelką Rosji, mają wspólny mianownik.

Publikacja: 04.02.2026 13:09

Karol Nawrocki i Donald Tusk

Karol Nawrocki i Donald Tusk

Foto: PAP

Zarówno premier, jak i prezydent chcą w ten sposób zwrócić uwagę opinii publicznej na tematy, które mogą rodzić pytania o to, czy druga strona politycznego sporu nie stwarza zagrożenia – pośredniego lub bezpośredniego – dla bezpieczeństwa Polski.

Karol Nawrocki próbuje powiązać koalicjanta Donalda Tuska z Rosją

W przypadku tematu „dorzuconego” przez prezydenta do agendy RBN chodzi o nagłośnienie historii opisanej przez „Gazetę Polską” i TV Republika, która łączy Włodzimierza Czarzastego i jego małżonkę z Rosjanką pracującą dla petersburskiego domu aukcyjnego powiązanego ze Sbierbankiem. W tej historii nie ma dowodów na to, by związki te stanowiły zagrożenie dla państwa, Kancelaria Sejmu zapewnia, że marszałek jest objęty ochroną kontrwywiadowczą i ma dostęp do informacji tajnych (ergo – służby nie wykryły niczego niepokojącego w opisanych kontaktach), ale przecież nie o fakty tu chodzi. Chodzi o to, by w sercach wyborców zasiać wątpliwość, czy druga osoba w państwie, bliski sojusznik Donalda Tuska, nie ukrywa jakichś konszachtów z naszymi śmiertelnymi wrogami. Ma zadziałać tu mechanizm samospełniającej przepowiedni – skoro sprawą zajmuje się RBN, to coś musi być na rzeczy. Zwłaszcza że Czarzastemu – z jego PRL-owską przeszłością, z którą się zresztą nie kryje – łatwo jest tego typu związki insynuować. 

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów

Donald Tusk mówiąc o aktach Jeffreya Epsteina, zwraca uwagę na sojusznika PiS i Karola Nawrockiego

Z drugiej strony Donald Tusk, wrzucając do polskiej debaty publicznej temat akt Jeffreya Epsteina i łącząc działalność tego multimilionera z aktywnością rosyjskich służb (które mogły – jak mówi – zastawiać na polityków z Zachodu „miodowe pułapki”, czyli celowo kompromitować, wciągając w pedofilską aferę), zwraca uwagę na tego, którego nazwisko w kontekście powoływanego przez rząd zespołu wprawdzie nie padło, ale w aktach Epsteina pada wiele razy – czyli Donalda Trumpa. Jeśli ktoś, kto dotychczas sprawy Epsteina nie śledził, po słowach premiera zainteresuje się tematem, prędzej czy później odkryje, jak mocno w USA całą sprawę wiąże się z urzędującym prezydentem, który związków z Epsteinem wyprzeć się nie może (bo potwierdzają je zdjęcia), a budząca wątpliwość transparentność całego procesu ujawniania akt (są ujawniane częściowo, a nawet w tych ujawnionych pewne fragmenty są utajnione) pozwala na stawianie wielu pytań, nawet mimo tego, że jak dotąd nie ma twardych dowodów, by Trumpowi można było postawić zarzut poważniejszy niż to, że kiepsko dobiera znajomych. 

Czytaj więcej

Najnowszy ranking zaufania CBOS. Jak Polacy ocenili prezydenta Karola Nawrockiego?
Reklama
Reklama

Cień podejrzeń padających w tej sprawie na prezydenta USA pada siłą rzeczy również na jego polskich sojuszników – Karola Nawrockiego i PiS, dla których po raz kolejny granie wyłącznie amerykańską kartą w kwestii bezpieczeństwa staje się kłopotliwe. Czy bowiem w czasie politycznych burz można powierzać bezpieczeństwo Polski tym, którzy grają wyłącznie na jedną kartę w geopolitycznej rozgrywce, gdy karta ta może być znaczona przez Rosjan? Rząd ma tu przewagę, bo prowadzi dość czytelną politykę – przyjaźnić się z USA nadal, ale nie zapominać, że bliżej mamy europejskich sojuszników. Im więcej wątpliwości co do Trumpa, tym łatwiej dostrzec głęboką racjonalność w takiej postawie.

Premier i prezydent chcą zwrócić uwagę opinii publicznej na tematy, które mogą rodzić pytania o to, czy druga strona politycznego sporu nie stwarza zagrożenia – pośredniego lub bezpośredniego – dla bezpieczeństwa Polski

Ani jedna, ani druga sprawa nie jest politycznym game changerem, który kogokolwiek pogrąży. Może jednak odegrać ważną rolę w mobilizowaniu własnych elektoratów (zobaczcie, komu możecie dać władzę!), a także w zasiewaniu wątpliwości co do drugiej strony w sercach niezdecydowanych, na kogo postawić w kolejnym politycznym rozdaniu. Najwyraźniej i Karol Nawrocki, i Donald Tusk uznają, że to stawka, o którą warto zagrać.  

Czytaj więcej

Nowe dokumenty ws. Jeffreya Epsteina. Kogo pogrąży afera w USA?
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Ustawka na RBN opłaci się i Karolowi Nawrockiemu, i Włodzimierzowi Czarzastemu
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kongres Grzegorza Brauna, czyli głos Władimira Putina w twoim domu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Problemy Polski 2050. O czym świadczy post Szymona Hołowni z kapeluszem?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów
Komentarze
Bogusław Chrabota: Polska 2050 nad przepaścią
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama