Zarówno premier, jak i prezydent chcą w ten sposób zwrócić uwagę opinii publicznej na tematy, które mogą rodzić pytania o to, czy druga strona politycznego sporu nie stwarza zagrożenia – pośredniego lub bezpośredniego – dla bezpieczeństwa Polski.
Karol Nawrocki próbuje powiązać koalicjanta Donalda Tuska z Rosją
W przypadku tematu „dorzuconego” przez prezydenta do agendy RBN chodzi o nagłośnienie historii opisanej przez „Gazetę Polską” i TV Republika, która łączy Włodzimierza Czarzastego i jego małżonkę z Rosjanką pracującą dla petersburskiego domu aukcyjnego powiązanego ze Sbierbankiem. W tej historii nie ma dowodów na to, by związki te stanowiły zagrożenie dla państwa, Kancelaria Sejmu zapewnia, że marszałek jest objęty ochroną kontrwywiadowczą i ma dostęp do informacji tajnych (ergo – służby nie wykryły niczego niepokojącego w opisanych kontaktach), ale przecież nie o fakty tu chodzi. Chodzi o to, by w sercach wyborców zasiać wątpliwość, czy druga osoba w państwie, bliski sojusznik Donalda Tuska, nie ukrywa jakichś konszachtów z naszymi śmiertelnymi wrogami. Ma zadziałać tu mechanizm samospełniającej przepowiedni – skoro sprawą zajmuje się RBN, to coś musi być na rzeczy. Zwłaszcza że Czarzastemu – z jego PRL-owską przeszłością, z którą się zresztą nie kryje – łatwo jest tego typu związki insynuować.
Czytaj więcej
Spotkania z szefami służb, ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim i liderami klubów t...
Donald Tusk mówiąc o aktach Jeffreya Epsteina, zwraca uwagę na sojusznika PiS i Karola Nawrockiego
Z drugiej strony Donald Tusk, wrzucając do polskiej debaty publicznej temat akt Jeffreya Epsteina i łącząc działalność tego multimilionera z aktywnością rosyjskich służb (które mogły – jak mówi – zastawiać na polityków z Zachodu „miodowe pułapki”, czyli celowo kompromitować, wciągając w pedofilską aferę), zwraca uwagę na tego, którego nazwisko w kontekście powoływanego przez rząd zespołu wprawdzie nie padło, ale w aktach Epsteina pada wiele razy – czyli Donalda Trumpa. Jeśli ktoś, kto dotychczas sprawy Epsteina nie śledził, po słowach premiera zainteresuje się tematem, prędzej czy później odkryje, jak mocno w USA całą sprawę wiąże się z urzędującym prezydentem, który związków z Epsteinem wyprzeć się nie może (bo potwierdzają je zdjęcia), a budząca wątpliwość transparentność całego procesu ujawniania akt (są ujawniane częściowo, a nawet w tych ujawnionych pewne fragmenty są utajnione) pozwala na stawianie wielu pytań, nawet mimo tego, że jak dotąd nie ma twardych dowodów, by Trumpowi można było postawić zarzut poważniejszy niż to, że kiepsko dobiera znajomych.
Czytaj więcej
Karol Nawrocki, Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski znaleźli się na czele rankingu zauf...