Reklama

Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów

Spotkania z szefami służb, ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim i liderami klubów to nie dialog, lecz pokaz siły. Prezydent prowadzi polityczną grę, w której nie chodzi o kompromis, lecz o pokazanie siły i kontroli nad całą sceną polityczną. Komu udało się dotąd odczytać grę Karola Nawrockiego?
Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów

Foto: PAP/Jarek Praszkiewicz

Ostatnie tygodnie – a szczególnie czwartkowe spotkania z parlamentarzystami – pokazały, jaka naprawdę jest strategia prezydenta Karola Nawrockiego. Cała jego aktywność na scenie krajowej podporządkowana była tylko jednemu celowi: przejęciu inicjatywy politycznej. Temu służyły kolejne działania, począwszy od blokady nominacji oficerskich w służbach specjalnych, placówkach dyplomatycznych czy wreszcie teatralne zapraszanie przedstawicieli klubów parlamentarnych.

Co prezydent Karol Nawrocki chciał przekazać szefom służb specjalnych?

Przypomnijmy, że Pałac Prezydencki odmówił nominacji absolwentów szkół wywiadowczych, ponieważ chciał się spotykać z szefami służb specjalnych, lecz spotkanie zostało zablokowane przez Donalda Tuska. Premier pierwszy odczytał grę Nawrockiego – grę o władzę. A że szefowie służb podlegają premierowi, osobny kanał ich relacji z prezydentem tworzyłby ustrojowy chaos. Ostatecznie jednak spotkanie umówiono, w czym niemała zasługa amerykańskiego ambasadora.

Czytaj więcej

Jaki plan na prezydenturę ma Karol Nawrocki? Ustalenia „Rzeczpospolitej”

Co miało na celu to spotkanie? Wyłącznie pokazanie, kto tu jest szefem, najważniejszym graczem na boisku.

Dlaczego Karol Nawrocki chciał się spotkać z szefami MSZ i klubów parlamentarnych? I dlaczego KO i Lewica odmówiły?

Taki sam był cel spotkania z Radosławem Sikorskim. Owszem, dwa lata temu to rząd wywołał spór o obsadę placówek, odwołując pięćdziesięciu ambasadorów. Ale propozycję kompromisu Sikorski złożył już wiele miesięcy temu. Do spotkania doszło dopiero w zeszły poniedziałek.

Reklama
Reklama

Taką samą grę Nawrocki prowadzi z szefami klubów parlamentarnych. Zaproszenie ich do Pałacu Prezydenckiego ma tylko jeden cel: pokazać, że prezydent jest szefem wszystkich szefów. I dlatego przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej i Lewicy odmówili. Prezydenccy ministrowie za to mocno krytykowali obie partie.

Ale krytyka wynikała z tego, że rozszyfrowali grę prezydenta i postanowili nie brać udziału w reżyserowanym przez niego spektaklu. Bo w nim jest tylko jeden pierwszoplanowy aktor. A ani Lewica, ani KO nie mają powodu, by grać na Nawrockiego. Bo prezydent tu nie jest mediatorem ani niezależnym arbitrem. Nie idzie mu o współpracę z koalicją rządzącą. On twardo buduje swoją pozycję, próbując rozpychać się łokciami i poszerzać zakres swojej władzy.

Komentarze
Rusłan Szoszyn: Sprawa Andrzeja Poczobuta obnaża bezradność polskiej dyplomacji
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Komentarze
Marek Kozubal: Jak IPN stał się pudłem rezonansowym antyukraińskiej narracji
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Iran obnażył Trumpa. Dymisja Kenta pokazuje skalę błędu Białego Domu
Komentarze
Jacek Czaputowicz: Kompromis wokół SAFE ciągle możliwy. Czy Karol Nawrocki załatwi w Niemczech to, co obiecuje?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama