Jarosławowi Kaczyńskiemu
wypada po ludzku życzyć powrotu do zdrowia, ale czy na szczyty polityki? Tu mam
już pewne wątpliwości. I to z pobudek humanitarnych; polityka to permanentna
walka, a w PiS udane zabiegi o lokalne struktury, czyli praca w terenie. W tej
dziedzinie PiS zawsze przeskakiwał konkurentów; to była najmocniejsza strona
partii prezesa. Ale to kosztuje. Jak tłumaczą działacze, prezes zachorował wskutek
takiej właśnie aktywności. 25
stycznia spotykał się z sympatykami w Skarżysku-Kamiennej i Jędrzejowie. Następnego dnia
brał udział w konferencji PiS w Starym Lubotyniu na Mazowszu. To tam
musiało go „zawiać”, mówią ludzie z otoczenia Kaczyńskiego. Cóż, „naczelnik” jest
coraz starszy; aktywność musi powoli zacząć ograniczać, nikt nie jest z żelaza.