Gdy Putin próbuje stosować sprawdzone pod Leningradem przez Hitlera tzw. lodobójstwo, niszcząc ukraińskie ciepłownie i sieci przesyłowe, aby spowodować kryzys humanitarny, Polacy są gotowi przekazać na wschód dziesiątki generatorów prądu z zapasów państwowych i kupionych ze spontanicznych zbiórek. W ten sposób pokazujemy, że jesteśmy narodem ciepłoludzkim, że tli się w nas iskra przekonania, iż Ukraina musi wygrać, bo inaczej spotka nas to samo.
Centrum Mieroszewskiego chce rozpocząć dialog historyczny z Ukraińcami
Z badania, jakie opisujemy dziś w „Rzeczpospolitej”, wynika, że dzieli nas historia – to naturalne, gdy elity abdykowały, skupiając się tylko na wyświechtanych hasłach o rzeziach, mordach i banderowcach. Nadzieję na zmianę daje Centrum Mieroszewskiego, które chce rozpocząć dialog historyczny z Ukraińcami; mam nadzieję, że będzie on oparty na prawdzie i sfalsyfikuje mnóstwo uproszczeń, które funkcjonują w naszej infosferze.
Czytaj więcej
Polacy traktują wschodnich sąsiadów bez taryfy ulgowej, czyli poważnie. Jesteśmy wobec nich coraz...
Tak, Polacy, szczególnie młodzi, boją się wojska i wojny; wiedzą, że ich los zależy od tego, jak rozwinie się sytuacja na wschodzie. Myślą o Ukrainie przede wszystkim przez pryzmat własnego bezpieczeństwa, ale też wciąż jednak widzą w niej sojusznika, który powinien nadal otrzymywać wsparcie humanitarne i wojskowe. Uważają, że po zakończeniu wojny powinna wejść do NATO i Unii Europejskiej.
Ukraińska dywizja w Polsce wywołuje w nas zrozumiały bunt
Z badania, które opisuje Estera Flieger, wynika, że mamy już za sobą czas miesiąca miodowego, czyli bezwarunkowego wsparcia dla uchodźców. Dlaczego zmieniło się nastawienie Polaków do Ukraińców? Przyczyny można mnożyć. To prawda, że nad Wisłą stacjonuje, mówiąc żartobliwie, tzw. ukraińska dywizja, składająca się z tych, którzy uciekli przed powołaniem do wojska i ich obecność powoduje w nas zrozumiały bunt. Być może to efekt przełożenia na te relacje bieżącej polityki, doraźnych emocji, a nie wymogów strategicznych.