– Polscy rolnicy zrozumieli po uruchomieniu Korytarzy Solidarności, co oznaczałoby wstąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej i skutecznie o tym poinformowali pozostałych. Trudno dziś więc przekonywać, że sektor rolno-spożywczy to nie tylko (nieuczciwa) konkurencja, że istnieje wiele przykładów polsko-ukraińskiej synergii w rolnictwie. Jeśli urzędnicy obu stron nie zajmą się systemowo uregulowaniem tej sfery, a Komisja Europejska nie zrozumie, że podpala beczkę z prochem, wspierając ukraińskich rolników kosztem unijnych, w przyszłości Polska czy Rumunia mogą dołączyć do państw przeciwnych członkostwu Ukrainy w UE – w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ostrzega Bartosz Cichocki, do 2023 r. ambasador RP w Kijowie.
– Funkcjonujemy od wydarzenia do wydarzenia, od posiedzenia komisji do posiedzenia komisji i od „pożaru” do „pożaru”, podczas gdy potrzebny jest proces i praca systemowa, np. w stylu „białej księgi” barier administracyjnych w handlu dwustronnym, którą opracowała Jadwiga Emilewicz jako pełnomocnik rządu Mateusza Morawieckiego. Potrzebny jest stały mechanizm, który będzie sprzyjał rozmontowywaniu problemów, np. gospodarczych – kontynuuje.
Polaków i Ukraińców łączą wspólne interesy. Ale najpierw historia, potem biznes
Badani otrzymali zadanie: ocenić priorytety polityki państwa wobec Ukrainy. W skali od 1 do 10 określali ważność poszczególnych zadań. Najważniejsze jest ich zdaniem doprowadzenie do pochowania wszystkich ofiar Rzezi Wołyńskiej (średnia ważona: 7,0; dla porównania: w lutym 2024 r. było to 7,1, w grudniu 2024 r. – 7,6). Na drugim miejscu plasuje się popularyzacja polskiej kultury i języka polskiego wśród Ukraińców (6,3). Na trzecim zaprzestanie upamiętniania przez państwo ukraińskie osób lub formacji odpowiedzialnych za popełnione w przeszłości zbrodnie na Polakach (6,2). Na czwartym ułatwienie działania polskiego biznesu na Ukrainie (6,2).
Podczas gdy 33 proc. ankietowanych postrzega Ukraińców jako konkurentów, 31 proc. widzi w nich partnerów gospodarczych. Tyle samo badanych mówi o Ukraińcach jako o sojusznikach. Dla 24 proc. Polaków to przyjaciele, 26 proc. uważa odwrotnie. Po świadczące o szczególnie bliskim stosunku do Ukraińców określenie – to bracia i siostry – sięga 17 proc. osób.
Aż 42 proc. Polaków zapytanych o zdanie uważa, że Polskę i Ukrainę łączą wspólne interesy, ale badanych różni ocena tego, ile ich jest – „wiele” odpowiedziało 22 proc. (to wzrost o 11 pkt. proc. w porównaniu do lutego 2024 r.), a „niewiele” odpowiedziało 20 proc. O tym, że Polski i Ukrainy nie łączą wspólne interesy jest przekonanych 28 proc. (to z kolei mniej w porównaniu do dwóch poprzednich pomiarów). Odpowiedzieć na to pytanie nie umie 30 proc. badanych. – To, że dostrzegamy, iż łączą nas wspólne interesy może wynikać z tego, że lepiej się poznaliśmy po pełnoskalowej agresji Rosji. Znaczenie może mieć również rozpoczęcie polskich prac ekshumacyjnych na Ukrainie – wspólnym wysiłkiem poprzedniego i obecnego rządu udało się w tym obszarze uzyskać mniej więcej tyle decyzji, co wcześniej na przestrzeni trzech dekad. A to przecież poważny problem w relacjach z Ukrainą zdaniem większości Polaków – konkluduje Cichocki.
Ukraina nas chroni, ale może też wciągnąć w wojnę
Czy Polska powinna popierać członkostwo Ukrainy w NATO? „Tak, bezwarunkowo, bo to najlepszy sposób powstrzymania Rosji” odpowiedziało 20 proc. Polaków (to spadek o 10 pkt. proc. w porównaniu do lutego 2024 r. i 6 pkt. proc. w porównaniu do grudnia 2024 r.) „Tak, pod warunkiem zakończenia wojny z Rosją i zawarcia pokoju” uważa 32 proc. badanych (bez zmian). „Nie” odpowiedziało natomiast 24 proc. ankietowanych (to o 10 pkt. proc. więcej niż w lutym 2024 r. i 6 pkt. proc. w porównaniu do grudnia 2024 r.). Zdania nie ma 25 proc.