Reklama

Dr Paweł Marczewski: Zdaniem młodych Polaków państwo powinno działać lepiej, ale nie wierzą, że tak będzie

Widać nasilenie poglądów skrajnie wolnorynkowych wśród młodych osób w małych miejscowościach, bo dla nich państwo przeszkadza, a nie pomaga w rozwoju – mówi dr Paweł Marczewski, socjolog i historyk idei związany z Fundacją Batorego.

Publikacja: 27.01.2026 15:00

Marsz Młodych dla Europy w Warszawie

Marsz Młodych dla Europy w Warszawie

Foto: Rafał Guz, PAP

„Rzeczpospolita”: To nie jest kraj dla młodych ludzi? Gdy przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w 2025 r. Fundacja Batorego rozmawiała z młodymi wyborcami, jeden z nich powiedział, że jego rówieśnicy czują się w Polsce „obywatelami drugiej kategorii”.

W październiku 2023 r. młodzi się zmobilizowali. W ostatnich wyborach prezydenckich również: frekwencja wśród wyborców w wieku od 18 do 29 lat wyniosła ponad 70 proc. Mobilizacja młodych Polaków jest jednak wyrazem protestu i zniechęcenia oraz rozczarowania tym, że ich potrzeby cały czas nie są zagospodarowane. Niewiele spośród stu konkretów (program wyborczy Koalicji Obywatelskiej – red.) dotyczyło ich bezpośrednio. A do Sejmu weszły tylko trzy osoby poniżej 30. roku życia.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

PiS i PO nie rozumieją Polaków, ale mają sposób na wymuszanie głosów

Młodym Polakom towarzyszy poczucie, że polityka partyjna toczy się ponad ich głowami, a potwierdzają to jakościowe badania, które Fundacja Batorego przeprowadziła rok przed wyborami parlamentarnymi i krótko przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. W tym drugim przypadku rozmawialiśmy z wyborcami niezdecydowanymi oraz deklarującymi oddanie głosu na Sławomira Mentzena. Poczucie frustracji i zniechęcenia partyjną polityką nie osłabło, a raczej się nasiliło. Natomiast ciekawe jest to, że w ślad za tym nie idzie demobilizacja, lecz poszukiwanie politycznych alternatyw. Młodzi – wbrew wyobrażeniom, według których młody elektorat jest pasywny – są wyborcami zmotywowanymi do zmiany. 

Jeśli dobrze rozumiem, to dwa różne problemy: stereotypy na temat młodych wyborców oraz ich realne problemy. Czy młodzi Polacy to monolit?

Myślenie o młodym pokoleniu, które ma wspólne poglądy na różne sprawy, jest nieprawdziwe. Można założyć, że młodzi zwolennicy lewicy mają więcej wspólnego ze starszymi progresywnymi wyborcami, niż ze swoimi rówieśnikami. Sami młodzi postulują, by nie myśleć o nich jako o grupie ze stałym zestawem poglądów. Wydaje się to oczywiste, jednak o tym zapominamy. Zakładamy, że skoro młodzi dorastali okresie, kiedy wydawało się, że polityka jest progresywna, to staną się bardziej kosmopolityczni, otwarci, a obecność Polski w Unii Europejskiej będą uważać za oczywistość. Ale to tak nie działa. Tym, co odróżnia młodych wyborców od starszych, jest nastawienie do polityki – są dużo bardziej nieufni; zwłaszcza do partii długo obecnych na scenie politycznej – chodzi o PiS i KO. To prawda, że w październiku 2023 r. młodzi dali Koalicji Obywatelskiej kredyt zaufania. Ale to już nieaktualne. Dzisiaj szukają alternatyw. I właśnie to poszukiwanie połączone ze sceptycyzmem, a nie konkretny zestaw poglądów, odróżnia ich od starszych wyborców.

Narastające rozczarowanie państwem prowadzi do radykalizacji – „rozwalmy to państwo”, albo resentymentu – „inni mają lepiej”. W takich okolicznościach popularne stają się poglądy o demontowaniu państwa lub konkretnych instytucji, pożądany jest lider sprawczy. 

Dr Paweł Marczewski, Fundacja Batorego

Reklama
Reklama

W raporcie opublikowanym przez Fundację Batorego przed pierwszą turą wyborów prezydenckich o młodych Polakach czytamy: „Młodzi mają wyraźne oczekiwania wobec państwa w zakresie usług społecznych (zdrowie, edukacja, mieszkalnictwo), ale jednocześnie wykazują antyetatystyczny indywidualizm i przekonanie, że aby osiągnąć sukces, trzeba polegać na sobie, rodzinie lub rówieśnikach, a nie na państwie”. To sprzeczność.

Istnieje przekonanie, że wiele instytucji publicznych zawodzi. Fundacja Ważne sprawy oraz More in Common opublikowały raport „Stan młodych 2025”, który pokazuje, co młodzi Polacy myślą o szkole. A ich opinia jest bardzo krytyczna. Nie chodzi o proste stwierdzenie „to strata czasu” albo „niczego się nie nauczyłem”. To raczej przekonanie, że szkoła nie odpowiada na wyzwania współczesności. Jest w ich oczach oderwana od realiów życia społecznego i zawodowego. Ich kontakt z państwem za pośrednictwem szkoły jest negatywny.

A to ich pierwszy kontakt z państwem.

I najbardziej intensywny. W 2022 r. rozmawialiśmy z młodymi osobami zaangażowanymi w życie publiczne. Pytaliśmy, czy szkoła ich w tym zakresie wspierała. Najczęściej słyszeliśmy, że nie. Jeśli już, to nie szkoła, a raczej rówieśnicy – kolega z harcerstwa, Ochotniczej Straży Pożarnej lub młodzieżówki partyjnej. 

Tym, co młodych zniechęca do państwa, są dalej kwestie życiowe, przede wszystkim mieszkaniowe. Brakuje również programów aktywizacji zawodowej – chodzi o wspieranie rozwoju zawodowego przez państwo. Podejmowane są próby, ale wysiłek w nie wkładany jest albo zbyt mały, albo propozycje są nietrafione.

Czytaj więcej

Zaborów nie widać. Usług publicznych też nie. I zyskuje na tym Konfederacja

Dodajmy do tego problemy strukturalne, które dotykają Polaków w każdym wieku – bo choć młodzi rzadziej się z tym spotykają, mają jednak świadomość np. stanu systemu ochrony zdrowia, a to ma wpływ na taki, a nie inny obraz państwa. 

Zdaniem młodych Polaków państwo powinno działać lepiej, a ponieważ nie wierzą, że tak się stanie, ma więc nie przeszkadzać, a oni załatwią swoje sprawy sami. W tym kontekście zwróciłbym uwagę na nasilenie poglądów skrajnie wolnorynkowych wśród młodych osób w małych miejscowościach, bo dla nich państwo jest właśnie tym, co przeszkadza, a nie pomaga w rozwoju. 

Reklama
Reklama

Skoro młodzi Polacy nie są monolitem, czym różnią się między sobą? Osią podziału jest pochodzenie z mniejszej lub większej miejscowości?

To bardzo ważne. Bariera rozwoju dla osoby, która przyjeżdża z mniejszej miejscowości do większej jest trudniejsza do pokonania. Wyniki egzaminów ośmioklasisty oraz matur pokazują, że są duże różnice pomiędzy szkołami publicznymi w mniejszych i większych ośrodkach. To prawda, zdarzają się w mniejszych miejscowościach szkoły świetne, ale jeśli już, to dzięki mądremu zarządzaniu na poziomie lokalnym. Brakuje natomiast odpowiedzi systemowej. 

Jakie sprawy są ważne dla młodych Polaków?

Codzienne – mieszkanie, praca, własny rozwój. Widziałbym sens w polityce wyrównującej szanse edukacyjne czy w mądrym systemie doradztwa zawodowego. Chodzi o rozwój polityk, które pozwoliłyby młodym myśleć o tym, że państwo ich realnie wspiera w codziennych wyborach. 

Widzimy w badaniach różnice w ocenie własnej sytuacji życiowej oraz sytuacji w kraju pomiędzy tymi, którzy kończą liceum albo są już na studiach, a wchodzącymi na rynek pracy. Młodzi w wieku od 25 do 29 lat są nastawieni bardziej pesymistycznie. Moment zakończenia edukacji i usamodzielnienia jest uznawany za negatywny – to niepokojące, a wręcz niebezpieczne dla nas wszystkich. To zderzenie z realiami, narasta wówczas frustracja. Państwo powinno w konstruktywny sposób z tym się zmierzyć.

Zyskają propozycje antysystemowe i polityka happeningu. Niekoniecznie dlatego, że wyborcy będą bardziej ksenofobiczni, ale będą chcieli wstrząsnąć systemem.

Dr Paweł Marczewski, Fundacja Batorego

Kiedy nie jest się już studentem z ubezpieczeniem, a więc atrakcyjnym dla przedsiębiorców pracownikiem, następuje trudny moment przejścia – mam wrażenie, że tu pojawia się poczucie bycia pozostawionym samym sobie, zwłaszcza jeśli ktoś nie pochodzi z zamożnej rodziny i nie może liczyć na wsparcie.

Reklama
Reklama

Dlaczego to jest niebezpieczne dla nas wszystkich? 

Narastające rozczarowanie państwem prowadzi do radykalizacji – „rozwalmy to państwo”, albo resentymentu – „inni mają lepiej”. W takich okolicznościach popularne stają się poglądy o demontowaniu państwa lub konkretnych instytucji, pożądany jest lider sprawczy. 

Oczywiście, nie wszyscy młodzi reagują w ten sposób. Po drugiej stronie jest pełne spektrum postaw, nie tylko lewicowych. Odpowiedź na potrzebę zaangażowania i sprawczości znajdują na szczeblu lokalnym – młodzi, z którymi rozmawiamy, zaangażowani np. w OSP lub lokalną politykę, często mówią o tym, jak duże poczucie sprawczości daje takie zaangażowanie. To skłania do optymizmu: młodzi nie muszą być zatomizowani, skrajnie zindywidualizowani, szukają sposobu na współdziałanie. 

Zobaczyliśmy to w wyborach prezydenckich?

Głównym partiom będzie dużo trudniej przekonywać młodych wyborców do siebie. Gra o młodych toczy się głównie pomiędzy Sławomirem Mentzenem a Adrianem Zandbergiem. 

Do Konfederacji Korony Polskiej następuje przepływ wyborców raczej 30-letnich i starszych. Wyborcy Grzegorza Brauna to przeważnie osoby w średnim wieku, relatywnie dobrze zarabiające. Natomiast można sobie wyobrazić, że to przyszłość wyborców, którzy dzisiaj są przed 30-tką i weszli właśnie na rynek pracy – jeśli nikt nie zaproponuje im czegoś konkretnego. W kolejnych wyborach będą więc głosować na opcje radykalniejsze. Zyskają propozycje antysystemowe i polityka happeningu. Niekoniecznie dlatego, że wyborcy będą bardziej ksenofobiczni, ale po prostu będą chcieli wstrząsnąć systemem. 

Reklama
Reklama

Część prawicy uważa, że Grzegorz Braun odstrasza od niej wyborców. Może też okazać się straszakiem dla tych młodych, którzy nie są przekonani do mainstreamowych partii liberalnych, takich jak Koalicja Obywatelska, ale z zaciśniętymi zębami po raz kolejny na nią zagłosują, by powstrzymać Konfederację Korony Polskiej. Powstaje przy tym pytanie, jak będzie rozwijała się propozycja lewicowa. Jestem ciekawy, jak polską scenę polityczną będzie długofalowo kształtować dyskusja o Państwowej Inspekcji Pracy, skoro rynek pracy jest dla nich bardzo ważny. Może się okazać, że będzie to wiatr w lewicowe żagle.

Chodzi o to, aby światy rodzin z dziećmi i osób bezdzietnych nie były całkowicie odrębne, a posiadanie dzieci nie oznaczało zamknięcia w wąskim kręgu najbliższej rodziny czy innych rodziców w podobnym wieku.

Dr Paweł Marczewski, Fundacja Batorego

Młodzi wolą etat czy B2B?

Należałoby odpowiedzieć, że to zależy od branży, pomysłu na siebie, doświadczeń życiowych, pozycji startowej i tego, jaką pracę mieli rodzice. Dla istotnej części młodych osób – liczniejszej niż wśród starszych wyborców – etat pozostaje atrakcyjny. Jest gwarancją stabilizacji. To są te młode osoby, dla których ważniejszy jest dobrostan niż kariera. Dla nich dyskusja o PIP jest naprawdę ważna. 

Nie uważa pan, że młodzi – zwłaszcza kobiety – są łajani za kryzys demograficzny?

Dyskusja o demografii prowadzona jest w niepotrzebnie alarmistycznym tonie, bo mówienie o katastrofie jest kontrproduktywne – nie sprawi, że urodzi się więcej dzieci.

Foto: Paweł Krupecki

Reklama
Reklama

W debacie o przyczynach niskiej dzietności często szuka się jednego wyjaśnienia – dostępność żłobków, model podziału obowiązków pomiędzy młodymi rodzicami, styl życia itd. Wszystkie te czynniki mają znaczenie. Proponowałbym jednak zacząć od innego pytania i zastanowić się, czy instytucje społeczne w Polsce sprzyjają tworzeniu międzypokoleniowych sieci. Nie chodzi o rozmaite ulgi rodzinne czy Kartę Dużej Rodziny, ale raczej o przestrzenie, w których rodzice z dziećmi mogą się poznać nawzajem, wspierać, ale też spotkać się z osobami bez dzieci czy seniorami. Chodzi o to, aby światy rodzin z dziećmi i osób bezdzietnych nie były całkowicie odrębne, a posiadanie dzieci nie oznaczało zamknięcia w wąskim kręgu najbliższej rodziny czy innych rodziców w podobnym wieku. 

Czy Karol Nawrocki jest prezydentem młodych Polaków?

Na pewno dla części młodych atrakcyjny jest styl, w jakim prowadzi politykę. Ale nie mam wrażenia, że to prezydent młodych, bo nie dostrzegam w jego ofercie polityk adresowanych do młodych i uwzględniających ich głos – łącznie z radą, która ma doradzać prezydentowi w sprawie dzietności. 

Młodzi zdecydują w 2027 r.?

Inaczej: wzrasta znaczenie młodych. Młodszych wyborców jest mniej niż starszych, więc nie zdecydują, ale mogą przechylić szalę.

dr Paweł Marczewski

dr Paweł Marczewski

Foto: Anna Liminowicz

Rozmówca

Paweł Marczewski

Doktor socjologii, główny specjalista ds. projektów badawczych w forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego. Członek Carnegie’s Civic Research Network, międzynarodowej grupy badaczek i badaczy analizujących przemiany globalnego społeczeństwa obywatelskiego. Członek redakcji „Przeglądu Politycznego”, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego” oraz miesięcznika „Pismo”. Ostatnio wydał: „Resisting the illiberal turn in Poland, Slovenia and Slovakia” (współautorzy: Fedor Blaščák i Goran Forbici, Bratislava 2024), „Demokracja obywateli. Mobilizacje społeczne w latach 2015–2023” (Warszawa 2025)

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Ruszają masowe kontrole w schroniskach dla zwierząt na Mazowszu. Paluch ma powody do obaw?
sondaż
Sondaż dla rp.pl: Czy bez USA można zapewnić bezpieczeństwo Polsce? Znamy zdanie Polaków
Społeczeństwo
Sondaż: Polacy jednoznacznie oceniają działania Donalda Trumpa ws. Grenlandii
Społeczeństwo
WOŚP 2026: 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ile zebrano do tej pory?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama