Ukraińcy bardziej dostrzegają pomoc płynącą z Niemiec i Wielkiej Brytanii niż z Polski. Dlaczego tak się dzieje, tłumaczy Estera Fliegier, opisując najnowszy raport Centrum Mieroszewskiego.
Widać, że w naszych relacjach odkładają się trochę echa nastrojów antyukraińskich czołowych partii opozycyjnych. Pewnie w ukraińskiej infosferze rezonują – jestem przekonany, że wzmacniane przez kremlowską propagandę – przypadki kryminalne (ostatnio np. napad z użyciem noża na ukraińskiego kierowcę przez kobietę, która potem próbowała go oskarżyć o gwałt). Zadra tkwi też po protestach polskich rolników na granicy z Ukrainą.
Niedostrzegane oznaki wsparcia Ukrainy
Nie potrafimy opowiadać o skali niesionej sąsiadowi pomocy, ale nie mam pretensji do polskich dyplomatów, którzy zostali w Kijowie. Zostawiają wiele niedostrzeganych znaków wsparcia. To zaprocentuje. Teraz pilotują dostawy generatorów prądu dla miast, które Putin chce zamrozić, wcześniej kontenerów mieszkalnych (widziałem je w Borodziance, miasteczku zrównanym z ziemią w czasie rosyjskiej okupacji), współtworzą na ukraińskiej prowincji ośrodki wsparcia dla weteranów. Wraz ze wsparciem wojskowym (a przecież przekazujemy Ukraińcom samoloty MIG-29) jest to konkretny polski udział w powstrzymywaniu Moskwy.
Czytaj więcej
Jesteśmy przede wszystkim sąsiadami, ale szczególnie bliskimi kulturowo. W Ukrainie są pewni pols...