Reklama

Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS

Czy Jarosław Kaczyński faktycznie ma już swojego faworyta na premiera? Czy może tylko generuje wewnętrzny konflikt, by przyjrzeć się reakcjom partyjnych frakcji? Jedno jest pewne - to krok do rozpoczęcia kampanii przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Publikacja: 20.02.2026 19:00

Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS

Foto: PAP/Albert Zawada

Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie tylko lubi „zarządzać poprzez konflikt”, ale sprawia wrażenie, że uznaje konflikt czy spór za naturalny stan polityki. Jeśli tak, to obecny stan PiS może uważać za bliski naturalnemu, bo po tym, jak Kaczyński w czwartek w Radiu Maryja powiedział, że wybrał już kandydata na premiera – który jednocześnie poprowadzi PiS w kampanii wyborczej – w partii gotuje się od spekulacji i domysłów. W efekcie mamy chaos, który wykracza poza zwykłe walki frakcyjne. 

Czy Kaczyński dokonał rzeczywiście wyboru? Nawet to nie jest pewne 

Zacznijmy od początku. W grudniu ubiegłego roku na Nowogrodzkiej pojawił się pomysł, by PiS w Sejmie zgłosiło kandydata na premiera. Czyli powtórzyło wariant z prof. Piotrem Glińskim z 2012 r. Był to moment, gdy w partii narastała fala uznania dla tego, jak szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki radzi sobie na sejmowej trybunie w starciu z Donaldem Tuskiem. I m.in. dlatego Bogucki był pierwszym kandydatem na kandydata. Jednak zablokował to prezydent Karol Nawrocki, o czym jako pierwsza napisała „Rzeczpospolita”.

Czytaj więcej

Sondaż: Który polityk PiS młodszego pokolenia byłby dobrym kandydatem na premiera?

Po świąteczno-noworocznej przerwie temat funkcjonował w spekulacjach, ale zamarł po tym, jak prezes Kaczyński trafił do szpitala, a później pracował zdalnie. Po powrocie Kaczyński ocenił sytuację i uznał, że czas na konkretne decyzje. W czwartek, 19 lutego, na antenie Radia Maryja prezes PiS powiedział, że dokonał już wyboru. To uruchomiło potężną falę spekulacji i wywołało ferment w partii.

Zapewne jest on przejściowy i umrze śmiercią naturalną po tym, jak nazwisko zostanie ujawnione. Teraz jest ostatni moment dla frakcji, by w pełni zamanifestowały swoje ambicje i wpływy – oceniają nasi rozmówcy z PiS. Nasi informatorzy przyznają jednak, że nie jest jasne do końca, czy Kaczyński rzeczywiście podjął decyzję w sprawie kandydata na premiera, czy też po prostu chce wysondować reakcję poszczególnych frakcji.

Reklama
Reklama

Pewne jest tylko to, że ogłoszenie kandydata nastąpi w marcu. Marzec to też czas partyjnych wyborów w KO – głosowanie na przewodniczącego i szefów regionów odbędzie się 8 marca. Być może PiS, ogłaszając nazwisko swojego kandydata, będzie chciał „przykryć” to wydarzenie. Będzie to też rozpoczęcie przez partię Kaczyńskiego kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. To przyspieszenie  wynika z przekonania Kaczyńskiego, że bez wyboru twarzy kampanii partia spali się w wewnętrznych sporach ambitnych liderów. I w pewnym momencie czas je przeciąć, ze wszystkimi konsekwencjami, nawet jeśli będzie to wyjście z PiS np. grupy Mateusza Morawieckiego. Partyjne wojsko ma jednak mieć swój jasny cel i generała. 

Kto na krótkiej liście? Kaczyński szuka „drugiego Nawrockiego”? 

Najgorętsze pytanie w PiS dziś brzmi więc, kogo wybrał Kaczyński? Teoretycznie metoda wyboru jest już przećwiczona i znana. Ma być to ktoś młody (poniżej lub w okolicy pięćdziesiątki), ktoś, kto – jak powiedział sam prezes  w czwartek – może zwrócić się do prawicowego elektoratu i kto nie będzie miał obciążeń wobec tej grupy wyborców. Kaczyński sam przyznał, że o ten elektorat chce walczyć. W PiS uznaje się, że do tego profilu pasuje wiceprezes PiS Przemysław Czarnek. Na krótkiej liście jest też europoseł Tobiasz Bocheński i wspomniany wcześniej Bogucki. Ale są też spekulacje, że będzie to ktoś zupełnie inny, tak jak kiedyś prezes na kandydatów na prezydentów wybierał europosła Andrzeja Dudę i prezesa IPN Karola Nawrockiego. 

Czytaj więcej

Przemysław Czarnek: Porównania Trumpa z Putinem? Kłamstwo z pobudek demonicznych

Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, uznają że po ogłoszeniu nazwiska kandydata wszystkie frakcje w PiS będą musiały pogodzić się z nową rzeczywistością. Oczy zwrócone będą na dwie najbardziej wyraziste grupy, czyli tzw. „maślarzy” i „harcerzy”. Ci ostatni to grupa wokół Mateusza Morawieckiego, grupa „maślarzy” to jego przeciwnicy. Jasne jest za to, jaki cel ma prezes Kaczyński w ogłoszeniu kandydata tak wcześnie: zogniskowanie uwagi mediów na nim, zbudowanie kampanii parlamentarnej i programu wokół tej osoby, wreszcie zlikwidowanie lub osłabienie zagrożenia z prawej flanki. – Partia nie jest po to, żeby działać dla interesów swoich członków, nawet najbardziej wybijających się, tylko jest po to, żeby działać w interesie naszego kraju – mówił Kaczyński w Radiu Maryja. To jasna przestroga dla wszystkich frakcji. W PiS każda z nich odczytuje ją jednak inaczej. 

Publicystyka
Marek Kutarba: Estonia grozi Rosji atakiem rakietowym. I nie są to groźby na wyrost
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Światowy chaos z cłami Trumpa
Publicystyka
Marek Migalski: Czy mężczyźni odwrócą się od rządu? Polityczna cena ignorowania ich frustracji
Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama