Z tego artykułu się dowiesz:

  • Co ustalili naukowcy analizujący śmiertelność z powodu nowotworów i bliskość elektrowni jądrowych w USA?
  • Dlaczego niezależni eksperci sceptycznie podchodzą do wyników badania i co kwestionują?
  • Jakie są ograniczenia badania i jakie aspekty nie zostały w nim uwzględnione?

Hrabstwa w USA położone bliżej działających elektrowni jądrowych mają wyższe wskaźniki zgonów na raka niż te położone dalej. Takie wnioski płyną z badania, opublikowanego właśnie w czasopiśmie „Nature Communications” przez naukowców z Harvard T.H. Chan School of Public Health, jednej z kilkunastu szkół wchodzących w skład Uniwersytetu Harvarda. Autorzy od razu zastrzegają jednak, że nie wiadomo, czy to elektrownie są przyczyną tej różnicy.

Naukowcy przeanalizowali dane o zgonach na raka ze wszystkich hrabstw USA w latach 2000–2018 i zestawili je z odległością od elektrowni jądrowych. To pierwsze tego rodzaju badanie w ostatnich dekadach. Wcześniej podobne prace dotyczyły zwykle jednej, konkretnej elektrowni i jej wpływu na najbliższą okolicę. 

Czytaj więcej

Nowe wytyczne dla pacjentów onkologicznych. Ważny apel do osób palących papierosy

Badacze brali pod uwagę wszystkie elektrownie w odległości do 200 km od danego hrabstwa, przy czym dystans miał znaczenie – elektrownia w odległości 20 km „liczyła się" bardziej niż ta oddalona o 180 km. Uwzględnili również wiele innych czynników, które mogły wpływać na wyniki, takie jak zarobki, wykształcenie, odległość od szpitala itp. 

Elektrownia jądrowa a rak. Nowe badanie, zaskakujące wyniki

Dane wskazywały na jedno: im bliżej elektrowni, tym więcej zgonów na raka i to nawet po uwzględnieniu wspomnianych czynników. Zależność pojawiła się we wszystkich grupach wiekowych powyżej 45. roku życia, u kobiet i mężczyzn. Najsilniejsza była u starszych dorosłych: u kobiet między 55. a 64. rokiem życia oraz u mężczyzn w wieku 65-74 lata.  

Czytaj więcej

Światowy Dzień Walki z Rakiem. Im dłuższa diagnostyka, tym gorsze rokowania dla pacjenta

– Nasze badanie sugeruje, że życie w pobliżu elektrowni jądrowej może wiązać się z mierzalnym ryzykiem raka – ryzykiem, które maleje z odległością – powiedział kierujący badaniem prof. Petros Koutrakis. Autorzy próbowali też oszacować, ile zgonów na raka można „przypisać" bliskości elektrowni – wyszło im około 115 tys. przez cały badany okres. Niezależni eksperci uważają jednak, że takie liczenie nie ma sensu, dopóki nie wiadomo, czy elektrownie w ogóle mają z tymi zgonami cokolwiek wspólnego.

Nowe badanie: przy elektrowniach jądrowych więcej zgonów na raka. Ale czy to wina elektrowni?

Eksperci mają bowiem poważne zastrzeżenia co do interpretacji wyników badania. Prof. Jim Smith z University of Portsmouth zauważa, że badanie „nie dostarcza żadnych dowodów na to, że istnieje związek przyczynowy między promieniowaniem emitowanym przez elektrownie jądrowe a śmiertelnością na nowotwory”.

– Stwierdza ono związek między odległością od elektrowni a śmiertelnością na raka. Jednak związek w żaden sposób nie dowodzi przyczynowości, nawet gdy uwzględnione są niektóre potencjalne czynniki zakłócające, takie jak status społeczno-ekonomiczny, palenie itp. – mówi naukowiec, cytowany przez serwis Science Media Centre. Smith zwraca uwagę, że autorzy nie sprawdzili, jakie dawki promieniowania w istocie docierają do osób mieszkających w okolicach elektrowni.

Czy elektrownia jądrowa w sąsiedztwie skraca życie? Harvard zbadał, naukowcy się spierają

Co więcej, Smith argumentuje, że dawki promieniowania z elektrowni są niższe niż te, które otrzymujemy z naturalnych źródeł – promieniowania kosmicznego, minerałów w glebie czy badań rentgenowskich. Tym bardziej w odległości dziesiątek kilometrów od obiektów jądrowych. Jego zdaniem za zaobserwowaną korelację najprawdopodobniej odpowiadają czynniki, których badanie nie uwzględniło. – Elektrownie atomowe nie są równomiernie rozłożone. Jest to zależne np. od stopnia urbanizacji – mówi.  Obliczanie konkretnej liczby nadmiarowych zgonów Smith ocenia więc jako „wysoce spekulatywne i nieodpowiedzialne".

Z kolei prof. Richard Wakeford, epidemiolog z Uniwersytetu Manchesterskiego, wskazuje na strukturalny problem badania. Otóż amerykańskie hrabstwa to stosunkowo duże jednostki geograficzne. W związku z tym dane z małej miejscowości tuż obok elektrowni rozmywają się w statystykach całego hrabstwa, do którego dana miejscowość należy. 

Mieszkanie blisko elektrowni jądrowej a ryzyko raka. Co naprawdę pokazuje nowe badanie

– Wzorzec ryzyka w zależności od wieku nie jest taki, jakiego oczekiwalibyśmy przy ekspozycji na promieniowanie – zauważa natomiast prof. Amy Berrington z Institute of Cancer Research w Londynie. Przy narażeniu na promieniowanie zwykle bardziej zagrożone są osoby młodsze w momencie ekspozycji, a nie starsze. W badaniu naukowców z Harvardu jest odwrotnie. 

Czytaj więcej

Promieniowanie smartfona może powodować nowotwory? Są nowe ustalenia naukowców

Berrington zwraca też uwagę, że w badaniu nie uwzględniono różnych typów nowotworów. – Wiemy, że niektóre nowotwory są silniej związane z promieniowaniem. Gdyby to takich przypadków było więcej, dowodziłoby to, że wyniki są spowodowane promieniowaniem. To zaskakujące, że (naukowcy z Harvardu – red.) tego nie zrobili. Choć wspominają o tym jako ograniczeniu, nie wyjaśniają, dlaczego nie przeprowadzili tej analizy. A przecież takie dane powinny być dostępne w zbiorach CDC – mówi. 

Nowe badanie o elektrowniach jądrowych: korelacja jest, autorzy sami mówią o ograniczeniach

Autorzy badania sami przyznają, że ich badanie ma spore ograniczenia. Wymieniają w tym kontekście m.in. wspomniane już opieranie się na danych z całych hrabstw oraz wrzucenie wszystkich typów nowotworów do jednego worka.

W badaniu nie uwzględniono też historii zamieszkania, czyli sytuacji, w której ktoś przeprowadził się z okolicy elektrowni przed zachorowaniem lub już chorując zaczął mieszkać bliżej takiego obiektu. Sami autorzy zaznaczają więc wprost, że ich wyniki nie pozwalają stwierdzić, co jest przyczyną zaobserwowanej zależności.