Z niedawnych doniesień amerykańskiej prasy wynika, że odwołane zostało wysłanie czterech tysięcy żołnierzy USA do Europy. Chodzi o decyzję administracji Donalda Trumpa w sprawie wojskowych 2. Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii. W ramach rotacyjnej obecności mieli oni spędzić w Polsce dziewięć miesięcy. 

Doniesienia o wstrzymaniu wysłania wojsk do naszego kraju pojawiły się niedługo po tym – bo zaledwie kilkanaście dni – jak Pentagon oficjalnie zapowiedział wycofanie pięciu tys. żołnierzy z Niemiec, a Donald Trump nie wykluczył, że redukcja amerykańskiej obecności wojskowej w Europie może być szersza.

Prezydent USA sugerował też wcześniej, że może dojść do wycofania amerykańskich żołnierzy z Włoch i Hiszpanii. – Dlaczego miałbym tego nie zrobić? Włochy w niczym nam nie pomogły, a Hiszpania była okropna, całkowicie okropna – mówił. Zaznaczał też, że może zdecydować, by wycofywani z Niemiec żołnierze trafili nad Wisłę. – Polska by tego chciała – wskazywał.

Do ewentualnej redukcji sił amerykańskich w Europie odniósł się w rozmowie z portalem naTemat gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM.

Gen. Roman Polko: Zaskakujemy własne wojska, a nie wroga

Jak ocenił Polko, nasz kraj przegapił moment, w którym powinno się prowadzić ze Stanami Zjednoczonymi intensywną dyplomację. – Tak się buduje sojusze. Rozmawia się ze sobą, utrzymuje relacje, buduje zaufanie. Tymczasem dziś mamy sytuację, w której jesteśmy zaskoczeni i nikt nie wie, o co chodzi. Zaskakujemy własne wojska, a nie wroga – powiedział w rozmowie z naTemat. 

Czytaj więcej

Zamieszanie wokół wojsk USA w Polsce. Vance rozwiewa wątpliwości

Zdaniem byłego dowódcy jednostki GROM redukcja amerykańskich sił w Europie nie powinna być zaskoczeniem – Waszyngton sugerował już bowiem wielokrotnie, że priorytetem stają się dla USA Chiny i bezpieczeństwo na Pacyfiku. – Stany Zjednoczone mają inne priorytety. Ale to nie znaczy, że Europa przestaje być ważna. Problem w tym, że my w Polsce często bardziej zajmujemy się własnymi sporami niż budowaniem realnych relacji – wskazał generał.

Zdaniem wojskowego Europa powinna budować własne zdolności obronne, przemysł i odstraszanie. 

Były dowódca jednostki GROM: Potrzebni są ludzie kompetentni, a nie tylko wierni politycznie

Były dowódca jednostki GROM zauważył także, że Polska nie może pozwolić na to, by kwestie obronności stały się elementem wojny między partiami politycznymi. – W sprawach bezpieczeństwa nie może być rywalizacji między ośrodkiem prezydenckim a rządem. Potrzebna jest współpraca i ludzie kompetentni, a nie tylko wierni politycznie – zaznaczył w rozmowie z naTemat. 

Polko jest zdania, że Polska może stać się kluczowym centrum szkoleniowym NATO.  – Ukraińcy w ciągu kilku lat dokonali technologicznej rewolucji. Dziś mają przewagę dronową nad Rosją. My też możemy to wykorzystać, ale musimy przestać marnować czas – powiedział. – Dziś największym zagrożeniem nie jest jeszcze sama redukcja wojsk USA, ale brak wspólnego działania – dodał. 

Kosiniak-Kamysz rozmawiał z szefem Pentagonu o żołnierzach USA w Polsce

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał we wtorek z sekretarzem obrony Stanów Zjednoczonych Pete'em Hegsethem o obecności wojsk USA na wschodniej flance NATO.

„Zakończyłem rozmowę z Petem Hegsethem. Sekretarz Wojny USA potwierdził, że nie zmienia się zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę i bezpieczeństwo Polski” – czytamy we wpisie szefa MON opublikowanym w serwisie X. 

Jak zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz, relacje wojskowe USA i Polski „są silne i zostały dziś jednoznacznie potwierdzone”. 

Czytaj więcej

Kosiniak-Kamysz rozmawiał z Hegsethem o żołnierzach USA. „Decyzja nie zapadła”

„Wielokrotnie w trakcie rozmowy usłyszałem, że Polska jest modelowym sojusznikiem i w pełni może liczyć na Stany Zjednoczone” – wskazał polityk. „Trwa proces przegrupowania sił i środków armii USA w Europie, ale żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła. Decyzje, które są podejmowane, nie są w żaden sposób wymierzone w nasze strategiczne partnerstwo. Pentagon przygotowuje właśnie nowy plan rozmieszczenia swoich wojsk w całej Europie” – dodał. 

Szef MON poinformował również, że umówił się z Petem Hegsethem „na dalszą współpracę nad wzmacnianiem bezpieczeństwa Polski i docelowym modelem obecności wojsk amerykańskich w Polsce”. 

Po rozmowie z Hegsethem Kosiniak-Kamysz wyjaśnił, że „trwa proces przegrupowania sił i środków armii USA w Europie, ale żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła”. 

J. D. Vance zabrał głos ws. amerykańskich żołnierzy w Polsce

Później do sprawy odniósł się też wiceprezydent USA J. D. Vance. 

Jak podkreślił polityk, choć przerzut amerykańskich sił do Polski został „opóźniony”, nie należy tego interpretować jako wycofywania wojsk USA z Europy. – Nie zmniejszyliśmy liczby wojsk w Polsce o cztery tys. żołnierzy. Opóźniliśmy rozmieszczenie wojsk, które miało trafić do Polski. To nie jest redukcja. To standardowe opóźnienie w rotacji – powiedział. Dodał także, że takie opóźnienia „czasami się zdarzają”.

Vance zaznaczył jednocześnie, że nie zapadła jeszcze decyzja dotycząca przyszłości wojsk wycofywanych z Niemiec. Na początku maja prezydent USA Donald Trump zapowiedział zamiar wycofania z tego kraju pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy.

Czy żołnierzy USA w Polsce będzie mniej? Rząd zapewniał, że nie

Władysław Kosiniak-Kamysz kilka dni temu zapewniał, że liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce się nie zmniejszy. – Pracujemy zarówno nad zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych wojska amerykańskiego stacjonującego w Polsce – podkreślał w czwartek. Deklarował także, że prowadzona przez amerykańską administrację reorganizacja oznacza zmiany, które „nie dotyczą zmniejszenia kontyngentu amerykańskiego w Polsce”.

Polityk zaznaczył jednocześnie, że nie zapadła jeszcze decyzja dotycząca przyszłości wojsk wycofywanych z Niemiec. Na początku maja prezydent USA Donald Trump zapowiedział zamiar wycofania z tego kraju pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy.

Żołnierze USA w Europie

Żołnierze USA w Europie

Foto: PAP

Informacje dotyczące zmian potwierdził później Pentagon, wskazując, że proces redukcji sił może potrwać od sześciu do 12 miesięcy.

Premier Donald Tusk mówił zaś w piątek, że „wszystko jest pod kontrolą”. Podkreślał, że zarówno on, jak i szef MON, są w kontakcie z gen. Alexusem Grynkewichem, który stoi na czele Europejskiego Dowództwa Stanów Zjednoczonych oraz jest naczelnym dowódcą sił sojuszniczych w Europie (SACEUR).

We wtorek premier odniósł się również do sprawy amerykańskich żołnierzy na początku posiedzenia rządu. – Rząd stara się nie tylko uzyskać informację, ale też wpływać na decyzję naszych amerykańskich sojuszników – przekonywał. Przekazał, że we wtorek w Brukseli odbędzie się rozmowa szefa Sztabu Generalnego gen. Wiesława Kukuły z gen. Grynkewichem.

– Wiceministrowie obrony narodowej dzisiaj i jutro odbywają spotkania (...) ze swoimi odpowiednikami, urzędnikami Pentagonu, także spotkania z parlamentarzystami na Kapitolu, think tankami amerykańskimi, także wizyta w Białym Domu i konsultacje z doradcami ds. bezpieczeństwa. Wszystko to poświęcone jest tej sprawie. Nasi amerykańscy sojusznicy muszą zrozumieć, jak ważna z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski, Europy, Stanów Zjednoczonych, globalnego porządku jest ścisła i bardzo dobrze skoordynowana współpraca, w tym obecność wojsk amerykańskich w Polsce – mówił szef rządu.