Praca, którą poddano analizie, została wykonana kredą w XVI wieku przez Hansa Holbeina Młodszego. Rysunek – mający około 28 na 20 centymetrów – znajduje się obecnie w kolekcji przechowywanej w zamku Windsor w Anglii. W jego lewym górnym rogu widnieje napis „Anna Bollein Queen”. Okazuje się jednak, że inskrypcja wprowadza w błąd.
Przez 500 lat myślano, że to Anna Boleyn. AI jest jednak innego zdania
Karen L. Davies – niezależna historyczka z Londynu i współautorka badania opublikowanego w marcu w „npj Heritage Science” – podkreśliła, że istnieją powody, by wątpić, iż szkic rzeczywiście przedstawia Annę Boleyn. Inskrypcja została dodana dopiero w XVIII wieku, a więc – jak zauważa ekspertka – długo po powstaniu rysunku. Co więcej, napisy na innych pracach Holbeina w wielu przypadkach okazywały się już błędne. – To trochę tak, jakby mieć rodzinny album fotograficzny, który przechodził z pokolenia na pokolenie, a zdjęcia były wyjmowane, wkładane z powrotem i w końcu wszystko się pomieszało – zaznaczyła Davies.
Wątpliwości badaczy budzi także wygląd sportretowanej kobiety – na szkicu widać bowiem blondynkę o mocniejszej budowie ciała i z podwójnym podbródkiem. Tymczasem opisy Anny Boleyn konsekwentnie przedstawiają ją jako kobietę ciemnowłosą i dość szczupłą. – To nie pasuje do podstawowych opisów Anny Boleyn – zauważyła Karen L. Davies.
Anna Boleyn – żona króla Henryka VIII Tudora
Anna Boleyn (ur. ok. 1501, zm. 19 maja 1536 w Londynie) była córką Tomasza Boleyna i Elżbiety Howard, drugą żoną króla Henryka VIII Tudora, koronowaną w 1533 na królową Anglii i Irlandii. Miała córkę – Elżbietę I Tudor.
Badacze porównali ponad 80 szkiców Holbeina
Aby sprawdzić, kogo naprawdę przedstawia rysunek, naukowcy sięgnęli po technologię rozpoznawania twarzy. Porównali cyfrowe kopie ponad 80 szkiców Hansa Holbeina Młodszego, które znajdują się w zbiorach zamku Windsor, British Museum i Luwru. Wśród analizowanych prac były portrety osób, których tożsamość jest znana, a także wizerunki ludzi spokrewnionych ze sobą – na przykład rodzeństwa, rodziców i dzieci. Dzięki temu badacze mogli sprawdzić, czy twarz ze spornego szkicu pasuje do znanych im już rodzinnych podobieństw.
Algorytm oceniał stopień podobieństwa twarzy między każdą możliwą parą obrazów. Jak wyjaśnił Hassan Ugail – informatyk z University of Bradford i członek zespołu – system był pierwotnie trenowany na zbiorze ponad 15 milionów fotograficznych wizerunków ludzkich twarzy i wychwytuje bardzo subtelne wzorce budowy ciała.
Czytaj więcej
Treści generowane przez sztuczną inteligencję są dziś tak realistyczne, że ich odróżnienie od prawdziwych materiałów bywa niemal niemożliwe. Testy...
W kolejnym kroku badacze porównali szkic podpisany jako „Anna Bollein Queen” z portretem Elżbiety I, córki Anny Boleyn. Założyli, że jeśli rysunek rzeczywiście przedstawia żonę króla Henryka VIII Tudora, komputer powinien wykazać podobieństwo typowe dla matki i córki. Wynik okazał się jednak inny – analiza wskazała bowiem, że twarz ze szkicu bardziej pasuje do relacji babki i wnuczki. Oznacza to – zdaniem ekspertów – że rysunek może przedstawiać nie Annę Boleyn, lecz jej matkę, Elizabeth Howard.
Davies zwróciła uwagę, że taka interpretacja jest spójna z innymi – znanymi już ekspertom – szczegółami. Jak wskazała badaczka, kobieta na szkicu ma na sobie strój domowy, a nie królewski. Niektórzy historycy sztuki sugerowali dotychczas, że osoba przedstawiona na rysunku podczas pozowania mogła być chora. Jak zaznaczyła Davies, Elizabeth Howard rzeczywiście chorowała w 1536 r. czyli mniej więcej w czasie, gdy Holbein wykonał swoją pracę. – Mamy dokumenty potwierdzające, że była chora – stwierdziła badaczka.
Czytaj więcej
Pierwsze na świecie badania eksperymentalne wskazują, iż gdy ludzie dowiadują się, że obraz był namalowany przez sztuczną inteligencję, oceniają go...
Jak doszło do pomyłki? AI może odgrywać ważną rolę w historii sztuki
Nie wiadomo, dlaczego wizerunek Elizabeth Howard mógł zostać przypisany jej córce. Karen L. Davies wskazuje jednak, że rysunki tego typu przechodziły nierzadko przez ręce wielu właścicieli, co mogło sprzyjać pomyłkom. Duże znaczenie mogło mieć także podobieństwo kobiet, zwłaszcza ich długie, owalne twarze.
Zdaniem ekspertów rozpoznawanie twarzy może odgrywać ważną rolę w historii sztuki. Badacze zastrzegają jednak jednocześnie, że w przyszłości potrzebne będą większe zbiory danych obejmujące twarze przedstawione w dziełach sztuki. Jak zauważają, algorytmy trenowane wyłącznie na fotografiach mogą wprowadzać błąd. Problem polega na tym, że podczas gdy zdjęć twarzy są miliony, przedstawień twarzy w sztuce jest znacznie mniej. „W przypadku dzieł sztuki nie ma aż tylu przykładów” – zaznaczają naukowcy.