Wielu mieszkańców Korei Południowej uznało kampanię tamtejszego Starbucksa za oburzającą – dostrzegli w niej bowiem nawiązanie do tragicznych wydarzeń, które miały miejsce w 1980 r. w tym kraju. Chodzi o Masakrę w Gwangju – krwawe tłumienie demonstracji skierowanych przeciwko zamachowi stanu z 12 grudnia 1979 i rządom wojskowej dyktatury generała Chun Doo-hwana. Zamieszki trwały między 18 a 27 maja 1980 r. w południowokoreańskim mieście Gwangju w prowincji Chŏlla Południowej.

Jak zauważa agencja Reutera, w okresie rządów Chun Doo-hwana wydarzenia te określano jako spisek komunistów zmierzający do obalenia rządu. Po obaleniu dyktatora rebelię określa się jednak jako próbę przywrócenia demokracji – rząd oficjalnie przeprosił za ten incydent, a ofiary zajść pochowano na specjalnym cmentarzu.

Czytaj więcej

Starbucks zakazuje pisania imion kandydatów na prezydenta na kubkach. „Zbyt polityczne”

Liczba ofiar wydarzeń, do których doszło w 1980 r. w Gwangju nie jest do końca ustalona. Oficjalne śledztwo przeprowadzone w latach dziewięćdziesiątych przez demokratycznie wybrane władze ujawniło jednak, że życie straciło wówczas 165 osób. 987 uznano zaś za „ciężko ranne”. Nierzadko mówi się jednak, że ofiar i poszkodowanych mogło być jeszcze więcej. Powstanie w Gwangju uznaje się za jedno z najtragiczniejszych wydarzeń we współczesnej historii Korei Południowej. 

Kampania „Tank Day” wywołała oburzenie w Korei Południowej

Kampania koreańskiego Starbucksa wzbudziła kontrowersje między innymi dlatego, że sieć kawiarni uruchomiła ją 18 maja – dokładnie w dniu upamiętniającym wydarzenia w Gwangju i ofiary wojskowej pacyfikacji protestów.

W reklamie promowano także linię kubków o nazwie „Tank”, czyli „czołg”. To wywołało szczególnie silne reakcje Koreańczyków – podczas tłumienia protestów wojskowa dyktatura wysłała bowiem przeciw demonstrantom żołnierzy i właśnie czołgi.

Kampania miała nawiązywać także do śmierci Parka Jonga-cheola – południowokoreańskiego studenta i działacza na rzecz demokracji, którego śmierć – w wyniku tortur  – doprowadziła do masowych protestów w 1987 r.. 

Czytaj więcej

Starbucks zamyka kolejne kawiarnie w centrach miast. Koniec epoki

W związku z krytykowaną przez wielu Koreańczyków kampanią marketingową, zdecydowano o zwolnieniu ze stanowiska Sohna Jeong-hyuna, prezesa Starbucks Korea – poinformował koncern Shinsegae Group, który zarządza działalnością amerykańskiej sieci w Korei Południowej. Firma przekazała także, że decyzja została podjęta z powodu prowadzenia „niewłaściwego marketingu”.

Prezydent Korei Południowej: Kampania Starbucksa splamiła krwawe protesty

Do sprawy odniósł się prezydent Korei Południowej Lee Jae Myung. We wpisie opublikowanym w serwisie X napisał, że jest „oburzony” kampanią Starbucksa i zażądał przeprosin wobec rodzin ofiar protestów w Gwangju. Polityk ocenił, że kampania „splamiła krwawe protesty mieszkańców Gwangju i ofiary demonstracji”. Nazwał również działania firmy czynem „zdegenerowanych handlarzy”.

Po fali krytyki Starbucks Korea opublikował na swojej stronie internetowej oficjalne przeprosiny. Głos w sprawie zabrał także przewodniczący Shinsegae Group Chung Yong-jin. – Głęboko kłaniam się w przeprosinach jako przedstawiciel grupy – powiedział Chung Yong-jin. Dodał, że kampania marketingowa „głęboko zraniła opinię publiczną, rodziny ofiar oraz uczestników demonstracji z 18 maja”.

Oświadczenie wydał również globalny Starbucks. Firma poinformowała, że rozpoczęto wewnętrzne dochodzenie dotyczące całej sprawy. – Szczerze przepraszamy osoby dotknięte tą tragedią oraz naszych klientów i społeczności – przekazał w e-mailu wysłanym do agencji Reutera. Przedstawiciel firmy podkreślił także, że „podjęto działania w zakresie odpowiedzialności kierownictwa, a szczegółowe dochodzenie jest w toku”. Jak dodał, Starbucks wdraża „silniejsze mechanizmy kontroli wewnętrznej, standardy weryfikacji oraz szkolenia dla pracowników w całej firmie, aby taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła”.

Czytaj więcej

Starbucks radykalnie zmienia zasady. Będzie nowy kodeks postępowania dla gości

Kampania ostatecznie została oczywiście wycofana.

Negatywne konsekwencje dotknęły notowania spółki. Akcje sieci handlowej E-Mart – należącej do Shinsegae Group i posiadającej 67,5 proc. udziałów w Starbucks Korea, obecnie działającym pod nazwą SCK Company – zakończyły sesję giełdową w Seulu spadkiem o 5,5 proc.