Amerykańska sieć Starbucks dokonuje radykalnego zwrotu w swojej strategii. Firma latami stawiała na dynamiczną ekspansję w dużych miastach, a kubek z logo marki w rękach zabieganego pracownika stał się symbolem miejskiego stylu życia. Zdawało się, że sieć dąży do tego, by być obecna na każdym rogu najbardziej wpływowych metropolii w USA, jak Nowy Jork czy Los Angeles – nieraz otwierając nawet sąsiednie lokale po dwóch stronach ulicy. Teraz jednak ta epoka dobiega kresu.
Obecnie Starbucks boryka się z poważnymi problemami. Jak zauważa CNN, strategia nasycania obszarów miejskich, mająca na celu przyciągnięcie klientów w drodze do pracy, obróciła się przeciwko firmie w obliczu rosnącej konkurencji, upowszechnienia pracy zdalnej i wzrostu kosztów.
Starbucks znika z dużych aglomeracji. Zamyka kolejne lokale w Nowym Jorku i Los Angeles
To skłoniło nowego dyrektora generalnego Briana Niccola, ściągniętego w zeszłym roku do Starbucksa z sieci fast-foodów Chipotle, do zmiany strategii giganta. W ramach planu restrukturyzacji o wartości 1 miliarda dolarów, Starbucks zamknął w całych Stanach Zjednoczonych około 400 kawiarni, skoncentrowanych głównie w dużych aglomeracjach.
Czytaj więcej
Chińska sieć Luckin Coffee wygrała już ze Starbucksem w Chinach. Decydujący okazał się zupełnie i...
Pokaźne redukcje dokonały się zwłaszcza w jednej z najważniejszych dla firmy metropolii – w Nowym Jorku. Tam sieć zamknęła 42 lokale, co stanowi 12 proc. wszystkich jego punktów w tym mieście. Jak wynika z danych Center for an Urban Future, nowojorskiego think-tanku monitorującego otwarcia i zamknięcia sieci handlowych, Starbucks niedawno stracił też pozycję lidera wśród największych sieci na Manhattanie na rzecz Dunkin’ Donuts.