Siewiera komentował decyzję USA o wstrzymaniu wysłania do Polski ok. 4 tysięcy żołnierzy z 2. Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii, którzy w ramach rotacyjnej obecności mieli spędzić w Polsce dziewięć miesięcy. Polska została tą decyzją zaskoczona. O sprawie piszemy we wtorkowej „Rzeczpospolitej”. Siewiera był pytany o to, ile jest w nim nadziei, że w związku z tą decyzją nie dojdzie do redukcji liczby wojsk USA w Polsce. 

Reklama
Reklama

Jacek Siewiera: W przeszłości udało się zmienić decyzję o wycofaniu 4 tysięcy żołnierzy z Polski

– Mam przekonanie, że piłka jest jeszcze w grze i dyplomatycznymi kanałami uda się wypracować większe zaangażowanie Amerykanów – odparł.

– Na poziomie planistycznym, wojskowym, takie decyzje były podejmowane, były podejmowane także w przeszłości. Udawało się je odwrócić – dodał. –Warto spojrzeć wstecz, żeby zrozumieć rzeczywistość, którą mamy dzisiaj. Jeśli ktoś prześledzi moją aktywność, również w mediach społecznościowych w latach, gdy byłem szefem BBN, to znajdzie tam taki wpis, gdy trwały negocjacje z doradcą ds. bezpieczeństwa Jake'em Sullivanem, jeszcze za administracji Joe Bidena, dwa lata temu, kiedy w mediach poważnie wybrzmiewała obawa o wycofanie systemów Patriot i brygady, rozmieszczonej tuż przed wojną, a nie wchodzącej w skład stałej ramowej obecności – wspominał. 

Na pytanie o jaką liczbę żołnierzy wówczas chodziło Siewiera odparł: „4 tysiące”.

Czytaj więcej

Wojska USA w Polsce, czyli nasi politycy jako statyści

–Decyzje nawet już wtedy były sygnalizowane. To działo się w końcówce administracji Bidena. To było obecne w mediach. To była sytuacja, w której otrzymałem polecenie od pana prezydenta, aby prowadzić negocjacje w tym zakresie w ramach m.in. kulis szczytu „Formuła pokoju” w Szwajcarii. Trzykrotnie spotykaliśmy się z Jake'em Sullivanem na kolejnych kawach, każda była coraz bardziej napięta, nerwowa, z trzaskaniem drzwiami, ale ostatecznie udało się decyzję o wycofaniu tej baterii odwrócić – podkreślił Siewiera.

Były szef BBN wyraził nadzieję, że teraz stanie się tak samo. Zwrócił przy tym uwagę, że „formalnie procedura rotacji nie została dokończona”. – Procedura, formalnie, jeszcze 30 dni powinna trwać. Część sprzętu jest już rozładowana – zauważył. –Jeszcze część tych sił z poprzedniej rotacji opuszcza Rzeczpospolitą i, gdyby rotacja była kontynuowana, to jeszcze część sił docierałaby na miejsce – podsumował.

Amerykańskie wojska w Niemczech

Amerykańskie wojska w Niemczech

Foto: PAP

Jacek Siewiera: USA bardziej opłaca się wycofać ludzi, a zostawić broń

– Ulegamy złudzeniu: dla Amerykanów, narodu transakcyjnego, opartego o materialne korzyści w każdym aspekcie życia, to jak bardzo my tego (żołnierzy) potrzebujemy, jest najmniejszym argumentem – mówił też Siewiera, dodając że doktryna projekcji siły USA sprowadza się dziś „nie do realnej obecności, tylko do modelu, gdy w magazynach umieszcza się zasoby jednej brygady (...) a ludzi wycofują”. – I mogą przemieścić odpowiednik brygady bezpośrednio w teatr działań, ten sprzęt leży zakonserwowany – dodał. – To jest model, który Amerykanie preferują, ponieważ on jest dla nich najmniej kosztowny – wyjaśnił. 

Były szef BBN stwierdził, że obecnie jesteśmy w sytuacji, w której Amerykanie podjęli decyzję, a my musimy ją odwrócić. – To nie jest przekonanie, to jest rzeczywistość. Ja to robiłem – dodał. – To będzie trzecia próba odwrócenia takiej sytuacji – zaznaczył. 

Żołnierze USA w Polsce

Żołnierze USA w Polsce

Foto: PAP

A czy możliwe jest, że żołnierzy, którzy nie zostali zrotowani do Polski, zostaną zastąpieni żołnierzami, którzy stacjonują w Niemczech? – Mieszanie związków taktycznych jest z punktu widzenia amerykańskiej armii i sposobu planowania mało prawdopodobne – odparł. – Chyba że będą odpowiednio kompletowane te jednostki. Amerykanie tego nie cierpią – dodał. 

–Zmotoryzowana brygada, która jest zagrożona wycofaniem w Niemczech może zostać przemieszczona do Polski i jej sprzęt może zostać zmagazynowany, zakonserwowany i złożony w magazynie pod Poznaniem, po czym żołnierze zostaną wycofani. I to wydaje się być najbardziej rozsądnym kierunkiem kompromisu – ocenił Siewiera. 

A co z gwarancjami prezydenta USA Donalda Trumpa, który mówił, że nie dojdzie do redukcji sił USA w Polsce?

– To, co politycy mówią, ma najmniejsze znaczenie. Pomijam, że politycy potrafią mówić rzeczy zupełnie niestworzone – odparł Siewiera. Dodał jednak, że „jest wielka szansa, że przy użyciu odpowiedniej argumentacji uda się w jakiś sposób wpłynąć na tę decyzję, by przynajmniej zdolności pozostały w Polsce”.

Siewiera zwrócił też uwagę, że „istnieje poważne ryzyko wycofania zdolności głębokich uderzeń z użyciem Tomahawków z Niemiec”. – To nie są środki, które w pierwszej kolejności broniłyby Niemiec, tylko naszej linii styczności wojsk – podkreślił w kontekście zapowiedzi redukcji zaangażowania wojskowego USA w Niemczech. Zdaniem Siewiery Polska powinna się starać o przeniesienie Tomahawków z Niemiec do Polski.