Reklama

Marek Migalski: Czy mężczyźni odwrócą się od rządu? Polityczna cena ignorowania ich frustracji

Jedynymi polskimi partiami politycznymi, które mówią o dyskryminacji mężczyzn, są Konfederacja oraz ugrupowanie Grzegorza Brauna. Być może z tego właśnie powodu mają wśród swych wyborców ich nadreprezentację. To może to mieć poważne polityczne skutki.

Publikacja: 22.02.2026 07:40

O dyskryminacji mężczyzn mówi m.in. ugrupowanie Grzegorza Brauna

O dyskryminacji mężczyzn mówi m.in. ugrupowanie Grzegorza Brauna

Foto: PAP

Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi, mężczyźni są w Polsce największą dyskryminowaną mniejszością. W pierwszej kolejności w sensie prawnym. Jesteśmy jedynym krajem UE, w którym wiek emerytalny jest już uzależniony od płci!  Jedynym! Kobiety mają prawo do przejścia na emeryturę już po ukończeniu 60. roku życia, podczas gdy mężczyźni o pięć lat później. Jeśli uświadomimy sobie, że przeciętna długość życia kobiet wynosi w naszym kraju osiemdziesiąt lat, a mężczyzn siedemdziesiąt dwa, dostrzeżemy , jaką krzyczącą niesprawiedliwością są te przepisy.

Reklama
Reklama

Prawna dyskryminacja, czyli ile kilogramów może podnosić kobieta? 

Prawna dyskryminacja dotyczy także obowiązku rejestracji wojskowej oraz obrony kraju w czasie wojny. To mężczyźni są kwalifikowani do poszczególnych grup zdrowotnych i w przypadku konfliktu zbrojnego mogą być siłą zmuszeni do pozostania w kraju i powołani na front. Wojna coraz bardziej opiera się na technologii i wiedzy, a coraz mniej na sile fizycznej, więc tego typu zapisy są jawnie niesprawiedliwe.

Czytaj więcej

Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn

Podobnie dyskryminujące są regulacje dotyczące przenoszenia ciężarów z pracy. Stanowią one, że kobiety mogą podnosić stale do 12 kg (dorywczo do 20), a mężczyźni – odpowiednio – 30 i 50 kg. Na pozór wydaje się to zasadne, bo przedstawiciele tej drugiej płci są przeciętnie silniejsi, niż tej pierwszej. No właśnie – przeciętnie. Oznacza to jednak, że np. sześćdziesięciokilogramowy mężczyzna musi podnosić ciężary zbliżone do wagi jego ciała, natomiast stukilogramowa kobieta będzie zmuszona co najwyżej do podnoszenia ciężaru pięciokrotnie lżejszego od siebie. Przyjęcie przez ustawodawcę kryterium płciowego jest zupełnie niezrozumiałe, niesprawiedliwe i powinno być zastąpione systemem opartym na wadze poszczególnych osób, przy uwzględnieniu – oczywiście– że mężczyźni mają większy współczynnik masy mięśniowej do całości swej wagi niż kobiety.

Na czym polega dyskryminacja społeczna mężczyzn w Polsce?

Prócz jawnie niesprawiedliwych zapisów prawnych mężczyźni muszą borykać się także z problemami natury społecznej, które stawiają ich w gorszej niż kobiety sytuacji. Prawie 90 proc. skutecznych samobójstw popełniają mężczyźni, oni też stanowią ponad 80 proc. osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Choć faceci są najczęstszymi sprawcami ciężkich pobić, rozbojów czy morderstw, to oni także w ponad dwóch trzecich są ofiarami ciężkich przestępstw. Ich przede wszystkim dotyka tzw. alienacja rodzicielska. Po więcej przykładów nierównego traktowania „płci brzydkiej” odsyłam do strony Stowarzyszenia na Rzecz Chłopców i Mężczyzn.

Reklama
Reklama

Można byłoby ciągnąć ten katalog niesprawiedliwości (na przykład w edukacji), ale pozostaje faktem, że płcią prawnie i społecznie dyskryminowaną są w Polsce mężczyźni. Wzbudza to u wielu śmiech, zwłaszcza wśród tych, którzy widzą dyskryminację kobiet w tym, że nie stanowią jeszcze połowy dyskutantek w studiach telewizyjnych czy międzynarodowych konferencjach, oraz nie mają zagwarantowanych parytetów w zarządach spółek giełdowych. Czas przestać się z tego rechotać – jeśli nie z powodu zwykłej przyzwoitości, to ze strachu przed… Sławomirem Mentzenem i Grzegorzem Braunem.

Polityczne skutki „zapominania” o mężczyznach

Jako się rzekło, jedynie partie tych polityków podnoszą kwestie poruszone w tym tekście. Reszta klasy politycznej jest na nie głucha. Nieśmiało napomykała o nich w czasie kampanii prezydenckiej Magdalena Biejat, coś o zrównaniu wieku emerytalnego przebąkiwała na początku swego ministrowania Katarzyna Kotula. Ale obecnie zapadła w tej materii głucha cisza. Z fatalnym skutkiem dla obecnej ekipy rządzącej. Jeśli do najbliższych wyborów w inkryminowanej materii nadal będzie ona prowadzić „politykę strusia”, przegra sympatię mężczyzn i otworzy drzwi do władzy Prawu i Sprawiedliwości, we współpracy z obu Konfederacjami. Bo tylko one próbują mówić w imieniu mężczyzn, dla nich i do nich.

Mówiąc w ogromnym skrócie – Donalda Trumpa wybrali faceci. Wystarczy spojrzeć na dane z obu elekcji, w których obecny lokator Białego Domu zwyciężał, by dostrzec, że to także gniew mężczyzn utorował mu drogę do władzy. Gdyby w Polsce głosowały tylko kobiety, prezydentem kraju byłby Rafał Trzaskowski, pokonując Karola Nawrockiego stosunkiem głosów 54 do 46. Podobnie dzieje się w Europie Zachodniej: partie prawicowo-populistyczne są szczególnie popularne wśród panów. Można się na to zżymać i pomstować na mężczyzn, ale może lepiej zrozumieć powody ich frustracji i politycznie je obsłużyć. Także znosząc przepisy niesprawiedliwie ich traktujące. Jeśli obecny polski rząd chce stracić władzę już za półtora roku, niechaj nadal udaje, że nie widzi dyskryminacji prawnej i społecznej największej mniejszości w naszym kraju – mężczyzn.

Publicystyka
Marek Kutarba: Estonia grozi Rosji atakiem rakietowym. I nie są to groźby na wyrost
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Światowy chaos z cłami Trumpa
Publicystyka
Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS
Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama