Reklama

Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn

Nierówne traktowanie chłopców i mężczyzn oraz jednostronne działania na rzecz równości wpychają mężczyzn w ramiona sił skrajnych. Odwrócenie tego trendu wymaga zmiany narracji oraz szybkich i skoordynowanych działań na poziomie instytucji i polityk publicznych.

Publikacja: 15.02.2026 15:51

Jakub Chabik

Jakub Chabik

Foto: Materiały prasowe

Urząd Miejski w Pszczynie uruchomił program „Edukacyjny maraton kompetencji”. To jedna z wielu inicjatyw, finansowana z funduszy unijnych. Program obejmuje zajęcia rozszerzające i wyrównujące dla dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, m.in. językowe. W województwie śląskim dziewczęta mają już widoczne przewagi – osiągają na egzaminie ósmoklasisty o 9 pkt. lepszy wynik z j. polskiego i 1 pkt. z angielskiego. Nie ma różnicy z matematyki. Mimo to gmina zaoferowała dziewczynkom +5 punktów w kwalifikacji. Dla porównania – za niepełnosprawność można było dostać jedynie +3 punkty.

Choć w gminie Pszczyna w szkolno-przedszkolnej grupie wiekowej jest nieco więcej chłopców niż dziewcząt, wnioski do programu złożyło ok. 10 proc. więcej rodziców tych drugich. Można spekulować, że rodzice – widząc nierówne szanse – nie zdecydowali się wysłać wniosków w imieniu synów. Odrzucono 53 osoby, 49 spośród nich to chłopcy.

Gmina broni w oświadczeniu dyskryminujących kryteriów: „Badania i dane międzynarodowe wskazują, że dziewczynki i kobiety są niedoreprezentowane w obszarach matematyki, technologii i cyfrowych kompetencji. Wprowadzenie kryterium premiującego dziewczynki ma na celu wyrównanie tych nierówności i zwiększenie ich udziału w projektach edukacyjnych, co jest zgodne z zasadami równości i przeciwdziałania dyskryminacji.” – czytamy. „Nierówność to równość, pogłębianie nierówności to wyrównywanie, macie gorzej, więc macie lepiej, czego się czepiacie?” – można by po orwellowsku sparafrazować burmistrza.

Sprawą zainteresowało się Biuro Rzecznika Praw Dziecka. Niezależnie od wszystkiego, komunikat już wyszedł: „Jesteś dzieckiem gorszej kategorii”. Czy na pewno taki komunikat chcemy wysyłać młodym Polakom?

Chcielibyśmy, aby Pszczyna była odosobnionym przypadkiem, ale nie jest. Dyskryminujące zasady obowiązują w technikach w Jastrzębiu-Zdroju, które oferują dodatkowe punkty dziewczętom. Argumentem jest, że jest ich tam mniej; to logiczne, przecież poszły do liceów! W programie budowy kompetencji dla dorosłych w województwie pomorskim wsparcie otrzymały wszystkie kobiety i jedynie 60 proc. mężczyzn – mimo że program dotyczy edukacji. Podobna sytuacja miała miejsce w Toruniu (również dyskryminacja chłopców), Białymstoku (dotacje na rozpoczęcie biznesu), Wrocławiu (wsparcie na rynku pracy) i Dąbrowie Górniczej (budowa społeczności).

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

MEN chce poprawić edukację chłopców. Powoła pełnomocnika

Samorządy też nie są gotowe na danie głosu mężczyznom – wniosek o powołanie Rady ds. Mężczyzn odrzuciły samorządy województwa pomorskiego oraz miasta Warszawy. Jednocześnie procedowana jest ustawa tworząca Rady Kobiet w samorządach i oddająca w ich ręce wszystkie sprawy dotyczące równości i równouprawnienia. Taka równość wybiórcza to w istocie dyskryminacja: odmawianie mężczyznom podmiotowości i pełni praw obywatelskich.

Dyskryminacja pozytywna

W reakcji na powtarzające się doniesienia w podobnych sprawach Katarzyna Kotula i Magdalena Biejat musiały odnieść się do przykładów, kiedy mężczyźni mają większe obowiązki lub mniejsze prawa niż kobiety. Pojawił się przy tym termin „dyskryminacji pozytywnej” – który wywołał prawdziwą burzę i falę krytyki.

Spróbujmy go najpierw wyjaśnić. „Dyskryminacja pozytywna” to ułatwianie dostępu i otwieranie możliwości osobom, które z racji przynależności do nieuprzywilejowanej grupy miały trudności. Jak akcja „Dziewczyny na politechniki” angażuje personel państwowych uczelni wyższych; organizuje specjalne dni otwarte dla dziewczyn, oferuje dodatkowe kursy, pokazuje wzorce inżynierek i naukowczyń. Dziś odsetek studentek na politechnikach to ponad 33 proc. Dla dziewczyn zainteresowanych nowymi technologiami są programy mentoringowe i specjalne stypendia – także państwowe. Służy to dziedzinie, angażując wiele kobiecych talentów do nauk technicznych i tworząc bardziej zrównoważone, zdrowsze środowisko pracy. Zaproponowano ostatnio parytet płci w uczelnianych senatach, a w czerwcu w życie wchodzi dyrektywa Women on Boards, która narzuca taki parytet w ciałach zarządczych spółek giełdowych. To przykład dyskryminacji pozytywnej, na którą powołują się panie Kotula i Biejat.

Czytaj więcej

Mężczyźni organizują swój pierwszy kongres. „Dość lekceważenia naszych spraw”

Równość owszem, ale selektywna

Tyle że to tylko połowa równości płci. Bo jest jeszcze druga połowa, którą ujrzymy, kiedy rozszerzymy perspektywę na inne dziedziny. Zarówno badania PISA, jak i egzamin ósmoklasisty pokazują dużą dysproporcję płci w wynikach w nauce języków. W wieku 15 lat pojawia się pierwszy punkt odcięcia: szkoła średnia. Chłopcy, którzy średnio osiągają 8 pkt. mniej na egzaminie z języka polskiego, 3 pkt. mniej z języka angielskiego i nie mają przewag w matematyce, płacą za to dostępem do szkół maturalnych. Wśród absolwentów liceów proporcja wynosi 37 do 63 proc. na niekorzyść chłopców, wśród studentów studiów wynosi 41 do 59 proc., a wśród absolwentów 38 do 62 proc.

Reklama
Reklama

To poważne zjawisko, prowadzące do marnowania talentów. Powinniśmy je nazwać kryzysem edukacji chłopców i mężczyzn i świetnym kandydatem do dyskryminacji pozytywnej, czyli programów wspierających aspiracje edukacyjne mężczyzn. Jednak władze i instytucje nie pochylają się nad nim, nie prezentują recept i nie prowadzą działań – nawet tam, gdzie aż się o nie prosi.

Na uczelniach medycznych mężczyźni stanowią niecałe 24 proc. nowo przyjętych studentów, a więc prawie o ok. 1/3 mniej niż w szkołach technicznych. Próżno tam szukać akcji wspierających dla mężczyzn. M.in. dlatego stworzyliśmy raport „Chłopaki do medycznych!”, gdzie, gdzie pokazaliśmy problem i jego skutki w zakresie zdrowia publicznego. Próbowaliśmy diagnozować przyczyny i formułować sugestie rozwiązań. Reakcje były różne – od pozytywnych, aż po skrajnie negatywne – UM Poznań odmówił udostępnienia danych i trzeba było procesu i wyroku WSA, aby je wydobyć.

Władze i opinia publiczna zadowalają się narracją „nie starają się”, „nie uczą dość dobrze” albo „mają inny pomysł na siebie”. Mamy więc dwójmyślenie zależne od płci: kiedy w obszarach STEM lub na wyższych szczeblach kierowniczych niedoreprezentowane są kobiety, przyczyny postrzegamy jako systemowe i tworzymy działania instytucjonalne. Kiedy mężczyźni – „prywatyzujemy winę”, zrzucając odpowiedzialność na ofiary. Tymczasem nie można winić piętnastoletnich chłopców albo uznawać ich za dostatecznie dojrzałych, aby dokonywali „świadomych wyborów edukacyjnych”. Zwłaszcza, że luka edukacyjna pojawia się w dość silnej korelacji z wielkością miejscowości, w której jest szkoła: im mniejszy ośrodek, tym wyższa. Nie da się więc uciec przed konkluzją, że to system, a nie sami chłopcy lub ich środowisko, odpowiada za tę różnicę.

Czytaj więcej

Badania: ponad połowa uczniów w Toruniu wymaga diagnostyki w kierunku depresji

Parafrazując znany mem, „dyskryminacja pozytywna” jest dla kobiet, panie Areczku. Dla pana jest szybki koniec edukacji, a potem do roboty! I pracować do 65. roku życia, bo wcześniejsza emerytura, w wieku 60 lat, też jest tylko dla pana koleżanek.

Akcja rodzi reakcję, wykluczenie – bunt. W ostatnich wyborach prezydenckich mężczyźni zdecydowanie częściej poparli Sławomira Mentzena, potem zaś Karola Nawrockiego. To oni przesądzili o klęsce Rafała Trzaskowskiego. 75 proc. elektoratu skrajnie antyunijnej partii Grzegorza Brauna to mężczyźni. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Polska sama hoduje swoich radykałów, w dużej mierze za unijne pieniądze budując poparcie sił antyeuropejskich. Jeśli to nie jest obłęd – to jak to nazwać?

Reklama
Reklama

Nasi przywódcy demokratyczni są na prostej drodze, aby powtórzyć w najbliższych wyborach ten „sukces” i oddać władzę prawicy – i to raczej tej skrajnej.

Co można z tym zrobić? Nie da się dłużej utożsamiać „równości płci” z „prawami kobiet”, jak robi się to dzisiaj i promować jednostronną „dyskryminację pozytywną”. Należy zrozumieć, że mężczyźni to podmiotowi obywatele, mają swoje potrzeby, oczekiwania oraz wzrastającą świadomość interesów grupowych. Skierować do nich pozytywną narrację, zrównać ich prawa i w politykach publicznych zacząć kierować do nich realne działania. Przestać traktować chłopców jako winnych swojego wykluczenia i oczekiwać, że mężczyźni mają potulnie godzić się na bycie dyskryminowanymi w obszarach takich jak uprawnienia emerytalne, obowiązki obronne, prawo pracy, czy traktowanie ojców jako rodziców.

Czytaj więcej

Michał Gulczyński: Rząd Donalda Tuska ma dwa lata, by pomóc mężczyznom

Jak mogą pomóc poszczególne ministerstwa

Jak odbić mężczyzn radykałom? Najważniejszym obszarem jest edukacja; działania podjęte na rzecz wzmocnienia chłopców są kluczem do mniejszej polaryzacji społecznej, dobrostanu rodzin i również demografii. Pilnie należy podjąć działania na rzecz czytelnictwa chłopców i likwidacji luki edukacyjnej.

Ministerstwo zdrowia powinno uruchomić program na rzecz zdrowia męskiego, przede wszystkim profilaktyki. Rozszerzyć okresowe badania pracy o zestaw podstawowej diagnostyki profilaktycznej: cukier, ciśnienie, cholesterol, prewencję nałogów i pomoc w rzucaniu ich. Poprawić dostępność wsparcia psychicznego dla mężczyzn. Przekonać ich, że dbanie o zdrowie jest męskie.

Reklama
Reklama

Ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej powinno podjąć trzy najważniejsze, ignorowane dotąd problemy dotyczące mężczyzn: samobójstwa, bezdomność oraz bezpieczeństwo pracy. Przestać dyskryminować mężczyzn w uprawnieniach emerytalnych, rentowych oraz do zasiłków rodzicielskich.

Ministerstwo funduszy i polityki regionalnej powinno dokonać przeglądu wszystkich programów unijnych z preferencjami punktowymi lub ilościowymi (gwarantowana liczba miejsc) ze względu na płeć. Automatyzm kobieta=preferencja, zastąpić celowanymi działaniami: tam, gdzie w danym obszarze i regionie wsparcia wymagają kobiety, wesprzeć je; tam, gdzie mężczyźni – wesprzeć ich. Upewnić się, że obok programów uruchamianych w tych obszarach, które dotyczą kobiet, uruchamiane są programy dotyczące mężczyzn i ich problemów: zdrowia, samotności, depresji, edukacji – i jest w nich równowaga.

Ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego powinno wymóc aktywne działania szkół wyższych na rzecz zrównoważenia dostępu mężczyzn do edukacji wyższej w ogóle. W sposób szczególny powinno podjąć działania w obszarach, gdzie mężczyzn jest bardzo mało: pedagogika, humanistyka, dyscypliny społeczne, nauki medyczne.

To wszystko trzeba robić już teraz. Stawką są głosy mężczyzn w wyborach, a stawką wyborów – prawdopodobnie jest demokratyczna przyszłość Polski, jej europejskie marzenie oraz bezpieczeństwo narodowe.

Zegar tyka, nie da się go zatrzymać zamykaniem oczu i pustymi słowami o „dyskryminacji pozytywnej”.

Reklama
Reklama

Jakub Chabik

Inżynier i menedżer informatyki, prezes Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn, adiunkt na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej

Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Opinie polityczno - społeczne
Rita Süssmuth – orędowniczka polsko-niemieckiego pojednania
felietony
Marek A. Cichocki: Świat w objęciach chaosu i dezorganizacji
Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama