Skądinąd wiadomo, że Pełczyńska-Nałęcz jest
osobą stawiającą wyzwania; ma swoich przeciwników, a nawet zadeklarowanych wrogów,
zarówno w macierzystej formacji, jak i w rządzie, ale – to trzeba podkreślić – dysponuje
demokratycznym mandatem zdobytym w ramach czystej wyborczej walki. Trzeba ten
mandat uszanować, a wzór winien płynąć właśnie od Szymona Hołowni. Dlatego musi
szokować brak takiego gestu ze strony byłego marszałka i jego przedziwny
celebrycki post z kapeluszem. Nie da się go zinterpretować inaczej niż jako dowód
nonszalancji; Hołownia udowadnia, że kwestia jego „dojrzałości”, czyli
symboliczny kapelusz, jest ważniejsza niż losy założonego przez niego ugrupowania.
Czy tak powinna wyglądać polityka? Czy to jest dowód odpowiedzialności i profesjonalizmu?
Jednak chyba nie.