Z tego związku nie mogło być dzieci. Choćby
nawet nie było to tylko małżeństwo z rozsądku. Choćby między partnerami
istniała jakaś szczera emocja. I choć liderzy twierdzą, że tak właśnie było, alians
między najstarszą z istniejących polskich partii i typową polityczną efemerydą
nie mógł skończyć się inaczej, niż kończy. Oto z jednej strony PSL, partia o
wyraźnym profilu klasowym, zadeklarowanie katolicka, konserwatywna, ufundowana
na trwającym od dekad układzie towarzysko-nepotycznym, generacjach świetnie
skomunikowanych działaczy, z drugiej grupa ludzi może i ambitnych, ale w
większości politycznych rozbitków, którzy wrócili do polityki pod sztandarem
podniesionym przez celebrytę.