To,
że pomysł wprowadzenia do porządku posiedzenia RBN informacji o kontaktach towarzysko-biznesowych
marszałka Włodzimierza Czarzastego i pismo z Sejmu z wnioskiem o poszerzenie
agendy o informacje o przeszłości Karola Nawrockiego to hucpa, wzajemna złośliwość
i próba stygmatyzacji – zauważyli wszyscy i naprawdę trudno się z tym kłócić. Rada
Bezpieczeństwa Narodowego to forum poufnej debaty o najważniejszych sprawach państwa
w wąskim i najbardziej kompetentnym gronie. Jak dotąd, mimo iż była jak wszystko
instrumentem polityki, starano się jej nie kalać ambicjonalnymi rozgrywkami z niskich
pobudek. I – co musi martwić – ta norma właśnie przestaje obowiązywać.