Reklama

Od mordowania do rozmów. Ajatollahowie szykują się do negocjacji z ekipą Donalda Trumpa

Zamiast wojny przeciwko krwawemu reżimowi powrót do rozmów o porozumieniu nuklearnym? W piątek mają się zacząć negocjacje USA–Iran. Nie jest jeszcze pewne, czy do nich dojdzie, a jeżeli tak, to czy w towarzystwie kluczowych państw muzułmańskich.

Publikacja: 05.02.2026 12:00

W piątek może dojść do negocjacji USA z reżimem w Teheranie

W piątek może dojść do negocjacji USA z reżimem w Teheranie

Foto: REUTERS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są aktualne szanse na wznowienie negocjacji nuklearnych między USA a Iranem?
  • Dlaczego lokalizacja negocjacji między USA i Iranem jest przedmiotem kontrowersji?
  • Jakie były priorytety Stanów Zjednoczonych i Iranu podczas ostatnich prób negocjacyjnych?
  • Jakie zaostrzone żądania, dotyczące wzbogacania uranu, zostały przedstawione przez administrację Trumpa?
  • Jak reakcje na irańskie protesty wpływają na obecną sytuację?

Opcja militarna wciąż jest możliwa – duże amerykańskie siły są w pobliżu irańskich wybrzeży – ale jej prawdopodobieństwo zmalało. Prezydent Stanów Zjednoczonych w styczniu groził atakiem irańskim władzom, które brutalnie pacyfikowały największe protesty od rewolucji islamskiej w 1979 r. – Wydaje się, że ostatnio Donaldowi Trumpowi zmniejszył się apetyt na zniszczenie [reżimu] - mówił w tym tygodniu Amos Harel, główny dziennikarz od spraw obrony izraelskiego dziennika „Haarec”, w podcaście swojej redakcji. W zamian, dodał, Trump zmusza osłabiony reżim, by usiadł do stołu rozmów. 

Irańskie instalacje nuklearne

Irańskie instalacje nuklearne

Foto: PAP

Podobne rozmowy odbywały się rok temu, ale nieustępliwa postawa Teheranu w sprawie programu nuklearnego skończyła się czerwcowym atakiem militarnym Izraela, który uważa Iran ajatollahów za egzystencjalne zagrożenie. Do wojny, jak się okazało, dwunastodniowej (stąd jej nazwa), dołączyła w ostatniej fazie Ameryka Trumpa, zrzucając wielkie bomby na instalacje atomowe. Donald Trump, przedstawiając swoje zasługi dla pokoju, zalicza tę wojnę do ośmiu, które zakończył w pierwszych ośmiu miesiącach drugiej kadencji. 

Czytaj więcej

Irański pisarz: Upadek reżimu ajatollahów jest bardzo blisko
Reklama
Reklama

Teraz irański reżim, przynajmniej część z politycznych liderów, wydaje się bardziej skłonny do ustępstw w kwestii swojego programu nuklearnego. Dostał szansę na rozmowy zaraz po utopieniu we krwi buntu. A jeszcze niedawno świat rozważał, co się stanie po obaleniu ajatollahów, czy władzę przejmie syn ostatniego szacha, żyjący od dekad na Zachodzie Reza Pahlawi. 

USA-Iran: O czym chcą rozmawiać Irańczycy, o czym chcą rozmawiać Amerykanie? I gdzie odbędą się negocjacje?

Amerykanie i Irańczycy mają rozpocząć negocjacje w piątek. Najpierw podawano, że w Stambule. W środę pojawiły się doniesienia, że zostaną przeniesione do stolicy Omanu, Maskatu. Według agencji Reuters zmiany miejsca domagała się strona irańska. 

W Maskacie zaczęły się też, prowadzone wówczas przez omańskiego pośrednika, rozmowy w zeszłym roku. Oman od paru dni był również na liście państw, które mają towarzyszyć w negocjacjach, wraz z Turcją, Egiptem, Katarem, Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Pakistanem. Jeżeli do rozmów dojdzie w Maskacie, to najprawdopodobniej w mniejszym gronie: ze strony amerykańskiej specjalny wysłannik Steve Witkoff oraz zięć prezydenta Jared Kushner, irańskiej – szef MSZ Abbas Araghczi, plus omański pośrednik. Zdaniem dobrze zazwyczaj zorientowanego w sprawach regionu amerykańskiego portalu Axios, Amerykanie w środę odrzucili możliwość przeniesienia negocjacji do Omanu, co postawiło rozmowy pod znakiem zapytania. Ale w czwartek obie strony potwierdziły, że miejscem spotkania będzie Maskat.

Ubiegłoroczne negocjacje, w wyniku których Iran miał zrezygnować z programu atomowego, a w zamian uzyskać zniesienie dotkliwych sankcji, rozbiły się o szczegóły. Iran chciał zachować prawo do wzbogacania uranu na niskim poziomie do użytku w energetyce jądrowej. Amerykanie początkowo dawali mu nadzieję, że będzie to możliwe do poziomu 3,67 proc. (do wyprodukowania bomby atomowej potrzeba ok. 90 proc.), ale później była już mowa o likwidacji całego programu nuklearnego. Od dawna opowiadał się za tym Izrael, nazywając to wariantem libijskim (tamtejszy dyktator Muammar Kaddafi zrezygnował z programu atomowego w 2003 r., ale był on słabo zaawansowany w porównaniu z obecnym irańskim).

Najwyższy przywódca, ajatollah Ali Chamenei, na początku czerwca 2025 r. nazwał żądania USA „aroganckimi”. Kilka dni później Izrael rozpoczął wojnę.

Atak USA na cele w Iranie w ramach (MAPA)

Atak USA na cele w Iranie w ramach (MAPA)

Foto: PAP

Reklama
Reklama

Teraz minister Abbas Araghczi też sugeruje, że porozumienie, które jego zdaniem można osiągnąć szybko, ma zapewnić, że Iran nie będzie miał bomby atomowej. Na dodatek Irańczycy nie chcą rozmawiać o innych tematach niż program atomowy. A, jak wynika z doniesień medialnych, administracja Trumpa chce poruszyć trzy, a w tym, na który godzą się Irańczycy, domaga się całkowitego wstrzymania wzbogacania uranu. Poza tym stawia warunki: ograniczenia w irańskim programie balistycznym i koniec wspierania przez Teheran sojuszniczych organizacji na Bliskim Wschodzie, takich jak libański Hezbollah i jemeńscy Huti.     

Czytaj więcej

Reza Nasri: Oczekiwanie Ameryki, że Iran się rozbroi, jest nierealne i głupie

To zapowiada trudne negocjacje, niezależnie od tego, gdzie miałyby być prowadzone. Mówi się o tygodniach. W tym czasie Amerykanie będą mogli lepiej przygotować potencjalny atak na Iran, w koordynacji z Izraelem. Iran będzie zaś zapewne powtarzał groźby odwetu. W ostatnią niedzielę o „ostrej odpowiedzi wobec każdego, kto zaatakuje irański naród” mówił ajatollah Chamenei. Obawiające się wciągnięcia w konflikt państwa Zatoki Perskiej, Arabia Saudyjska i ZEA, zapowiadały, że nie pozwolą Amerykanom na wykorzystanie swojego terytorium i przestrzeni powietrznej do przeprowadzenia ataków na Iran. 

Wielkie protesty w Iranie szybko zostały zapomniane. Władze utopiły je we krwi

Świat, zwłaszcza Europa, tak dużo mówił  o protestach, ale nie pomógł wystarczająco Irańczykom – sugerował dwa tygodnie temu na forum w Davos prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. – Zanim [europejscy] politycy wrócili do pracy z ferii po Bożym Narodzeniu i Nowym Roku, i zaczęli uzgadniać swoje stanowisko, ajatollahowie zdążyli już zabić tysiące ludzi. Jeżeli reżim przetrwa, to będzie to jasny sygnał dla każdej dyktatury: wymorduj tyle ludzi, ilu trzeba, by pozostać u władzy – mówił Zełenski, krytykowany później za atakowanie tych, którzy najbardziej Ukrainie pomagają, czyli Unii Europejskiej. 

Reżim przetrwał, nie obalił go także Donald Trump, którego Zełenski pochwalił za operację w Wenezueli i za schwytanie Nicolása Maduro.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Mój brat obali ajatollaha - to już nie brzmi surrealistycznie
Reklama
Reklama

Negocjacje z „mordercami Irańczyków”? Wpływowi emigranci irańscy nie ukrywają rozgoryczenia. – Jeśli świat przestanie mówić o masakrach, a zacznie rozmowy, to reżim przejdzie od masowych aresztowań do masowych egzekucji – przestrzega Masih Alinejad, aktywistka i dziennikarka irańska, mieszkająca w USA. Na Instagramie jej konto ma 8,8 mln obserwujących.

Niezależnie od tego, czy rozmowy zakończą się sukcesem, naród irański może tylko stracić,

Kim Ghattas, libańsko-amerykańska dziennikarka i pisarka

Alinejad i wielu innych irańskich emigrantów wciąż opłakują ofiary reżimu, zamieszczają zdjęcia zamordowanych młodych ludzi, obiecujących muzyków, poetów, naukowców. Szacuje się, że w związku z trwającymi od końca grudnia do połowy stycznia protestami zginęło od kilkunastu tysięcy do nawet 36 tysięcy ludzi. Precyzyjnych danych nie ma, bo reżim zadbał o blokadę informacyjną. 

– Niezależnie od tego, czy rozmowy zakończą się sukcesem, naród irański może tylko stracić, Trump nie negocjuje, aby ulżyć ofiarom reżimu, a wojna, jeżeli do niej dojdzie, nie zapewni im bezpieczeństwa – skomentowała dla „Financial Times” Kim Ghattas, libańsko-amerykańska dziennikarka i pisarka, autorka książki o rywalizacji irańsko-saudyjskiej „Czarna Fala”.

  

Dyplomacja
Armia USA gotowa do ataku na Iran nawet w sobotę. Jaką decyzję podejmie Donald Trump?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Dyplomacja
90 proc. szans na wojnę USA z Iranem? Izrael już się przygotowuje
Dyplomacja
Dwie godziny i koniec. USA, Ukraina i Rosja już nie negocjują w Genewie
Dyplomacja
Donald Trump nie pomoże Viktorowi Orbánowi wygrać wyborów na Węgrzech?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama