Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie były przyczyny wstrzymania dostaw ropy z Meksyku na Kubę?
- Na czym polega współpraca Meksyku z USA w kwestii walki z gangami narkotykowymi?
- Jakie wyzwania gospodarcze i polityczne stoją przed komunistycznym reżimem na Kubie?
„Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”: relacje między Stanami Zjednoczonymi a 130-milionowym Meksykiem to historia wzajemnej zależności. Co prawda gospodarka Ameryki jest szesnaście razy większa niż południowego sąsiada USA. Jednak Stany Zjednoczone od przeszło pół wieku bezskutecznie prowadzą „wojnę z narkotykami” (war on drugs), która, mimo nawet pół miliona ofiar, nie zapobiegła spektakularnej ekspansji meksykańskich gangów nie tylko w samym Meksyku, ale i w USA.
Czytaj więcej
Prezydent USA niby postawił na swoim: za zawieszenie karnych ceł meksykańska Gwardia Narodowa ma...
– Meksyk jest zasadniczo podzielony na trzy części. W pierwszej państwo właściwie nie jest obecne. Rządzą gangi, które rywalizują między sobą. Tak jest w stanach Michoacán, Guerrero, Sinaloa czy Morelos. To tu dochodzi do największej liczby zabójstw. Druga część to także upadłe państwo – rządzą gangi. Ale tu organizacje przestępcze podzieliły między sobą teren. Zasadniczo ci, którzy przestrzegają reguł, mają spokój. To Veracruz, Tamaulipas, Quintana Roo, Campeche czy Tabasco. W reszcie Meksyku państwo, owszem, jest obecne, ale aby się utrzymać, ściera się z gangami. I tu też jest bardzo dużo przemocy – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Carlos Barrachina, profesor politologii na Uniwersytecie Anáhuac w stolicy Meksyku.
To więc w przemożnym stopniu to od współpracy z Sheinbaum zależy, czy Trumpowi uda się ograniczyć przerzut nielegalnych imigrantów przez granicę meksykańsko-amerykańską i przynajmniej do pewnego stopnia zmniejszyć potok narkotyków. Prezydent USA musi także brać pod uwagę nastroje wśród Latynosów żyjących w Stanach. To już 1/5 ludności Ameryki, bez której bardzo trudno będzie republikanom utrzymać większość w Kongresie po wyborach w listopadzie.