Reklama

Czy Meksyk, pod presją Donalda Trumpa, przyczyni się do upadku komunizmu na Kubie?

Pod naciskiem Donalda Trumpa Claudia Sheinbaum wstrzymała dostawy ropy dla Hawany. Czy to już koniec komunistycznego reżimu?

Publikacja: 03.02.2026 15:47

Claudia Sheinbaum, prezydent Meksyku

Claudia Sheinbaum, prezydent Meksyku

Foto: REUTERS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie były przyczyny wstrzymania dostaw ropy z Meksyku na Kubę?
  • Na czym polega współpraca Meksyku z USA w kwestii walki z gangami narkotykowymi?
  • Jakie wyzwania gospodarcze i polityczne stoją przed komunistycznym reżimem na Kubie?

„Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”: relacje między Stanami Zjednoczonymi a 130-milionowym Meksykiem to historia wzajemnej zależności. Co prawda gospodarka Ameryki jest szesnaście razy większa niż południowego sąsiada USA. Jednak Stany Zjednoczone od przeszło pół wieku bezskutecznie prowadzą „wojnę z narkotykami” (war on drugs), która, mimo nawet pół miliona ofiar, nie zapobiegła spektakularnej ekspansji meksykańskich gangów nie tylko w samym Meksyku, ale i w USA.  

Czytaj więcej

Trump nie wygra z Meksykiem

– Meksyk jest zasadniczo podzielony na trzy części. W pierwszej państwo właściwie nie jest obecne. Rządzą gangi, które rywalizują między sobą. Tak jest w stanach Michoacán, Guerrero, Sinaloa czy Morelos. To tu dochodzi do największej liczby zabójstw. Druga część to także upadłe państwo – rządzą gangi. Ale tu organizacje przestępcze podzieliły między sobą teren. Zasadniczo ci, którzy przestrzegają reguł, mają spokój. To Veracruz, Tamaulipas, Quintana Roo, Campeche czy Tabasco. W reszcie Meksyku państwo, owszem, jest obecne, ale aby się utrzymać, ściera się z gangami. I tu też jest bardzo dużo przemocy – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Carlos Barrachina, profesor politologii na Uniwersytecie Anáhuac w stolicy Meksyku.

To więc w przemożnym stopniu to od współpracy z Sheinbaum zależy, czy Trumpowi uda się ograniczyć przerzut nielegalnych imigrantów przez granicę meksykańsko-amerykańską i przynajmniej do pewnego stopnia zmniejszyć potok narkotyków. Prezydent USA musi także brać pod uwagę nastroje wśród Latynosów żyjących w Stanach. To już 1/5 ludności Ameryki, bez której bardzo trudno będzie republikanom utrzymać większość w Kongresie po wyborach w listopadzie. 

Reklama
Reklama

Ameryka zarzuca władzom Meksyku współpracę z Nicolásem Maduro

Materiał zebrany przez amerykańskich prokuratorów przeciwko prezydentowi Wenezueli Nicolásowi Maduro wskazuje na bliskie związki między reżimem w Caracas a lewicowym prezydentem Meksyku Andrésem Manuelem Lópezem Obradorem (AMLO), poprzednikiem Sheinbaum i jej patronem. Dostawy narkotyków dla meksykańskich gangów narkotykowych z przeznaczeniem do USA miał organizować obecny szef MSW Wenezueli, Diosdado Cabello. To wszystko Waszyngton może wykorzystać przeciw władzom Meksyku. Zachęcony skuteczną operacją porwania wenezuelskiego prezydenta Trump zaczął więc grozić, że przeprowadzi uderzenie w gangi narkotykowe na terenie Meksyku. Co miałoby to w praktyce oznaczać, nie wiadomo, bo meksykańskie grupy przestępcze są bardzo rozproszone. 

Sheinbaum, która ostatni raz rozmawiała przez telefon z prezydentem USA w czwartek, stanowczo taki scenariusz odrzuca. Unika jednak bezpośredniej konfrontacji z Trumpem. Zapowiedziała, że jej rząd „sam zajmie się narcos”. Wskazała przy tym, że przeszło 100 ważnych członków gangów zostało ostatnio przekazanych władzom w Waszyngtonie. Zapewniła też, że przerzut przez Rio Grande fentanylu, wyjątkowo groźnego narkotyku syntetycznego, spadł w minionym roku o połowę. 

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Latynosi nie potępiają Putina

Wszystko to można uznać za grę na czas. Ale Meksyk, który w tym roku czekają trudne rozmowy z Amerykanami w sprawie odnowienia umowy o wolnym handlu łączącym kraj z USA i Kanadą, poszedł na konkretne ustępstwo. Sheinbaum zapowiedziała, że wstrzymuje dostawy ropy na Kubę, choć nadal ma być utrzymana pomoc humanitarna w postaci dostaw żywności. Wcześniej Trump zapowiedział nałożenie sankcji na wszystkie kraje, które dostarczają ropę Kubańczykom. Mogło więc dojść do przejęcia przez Amerykanów meksykańskiego tankowca i wymknięcia się sytuacji spod kontroli. 

Komunistyczny reżim istnieje na Kubie od 67 lat, a więc znacznie dłużej, niż trwał PRL w Polsce. I to mimo, iż w linii prostej letnią siedzibę Trumpa w Mar-a-Lago dzieli od Kuby niespełna 500 km. Upadek systemu ustanowionego przez Fidela Castro wróżono wielokrotnie. Miało do niego dojść dzięki wspieranej przez USA inwazji w Zatoce Świń w 1961 r.; w 1980 r., kiedy przeszło 100 tys. Kubańczyków zdecydowało się na ucieczkę z wyspy, ryzykując życie; w 1991 r. wraz z upadkiem potężnego sojusznika Hawany, jakim był ZSRR. I wreszcie wraz ze śmiercią w 2016 r. Fidela Castro.

Kondycja gospodarcza Kuby jest dramatyczna

– Kubańczycy doszli do ściany. Hotele mają zapewnione dostawy elektryczności, ale reszta kraju już nie. Zarobki nie przekraczają 10 dol. miesięcznie. Produkcja przemysłowa nie była tak słaba od czterdziestu lat, podobnie jak produkcja rolna. Ruch turystyczny załamał się: w ubiegłym roku na wyspę przyjechało już mniej niż dwa miliony cudzoziemców – wymienia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Anna Ayuso, ekspertka Barcelońskiego Centrum Spraw Międzynarodowych (CIDOB).

Reklama
Reklama

– Od pół roku właściwie nie otrzymują już ropy. Hawana za nią i tak nie płaciła. Gdy więc Wenezuela wstrzymała dostawy, paliwo na Kubie właściwie się skończyło – dodaje.

W trakcie przesłuchania w Kongresie w minionym tygodniu sekretarz stanu Marco Rubio zapewnił, że Amerykanie nie będą starali się obalić siłą komunistycznego reżimu, choć chętnie widzieliby jego upadek. Stany wciąż czują się związane z porozumieniem, jakie zawarli w 1962 r. z Moskwą. Rosjanie zobowiązali się wówczas do wycofania z Kuby pocisków jądrowych w zamian za obietnice Waszyngtonu, że więcej nie będzie interweniował przeciw Hawanie. 

Mało jest też prawdopodobne, aby Trump zdecydował się na powtórzenie niedawnej operacji w Caracas i porwanie na przykład prezydenta Miguela Díaz-Canela. Inaczej, niż w Wenezueli, aparat kubańskiego reżimu jest bardzo zwarty, nie ma w nim zwalczających się frakcji. 

Czytaj więcej

Meksyk żegna się z demokracją

– To jest zasadniczo dyktatura wojskowa. Armia ściśle kontroluje cały kraj poza niewielkimi obszarami wolnej gospodarki jak turystyka. Nie ma zorganizowanej opozycji. Kuba nigdy nie była demokracją – podkreśla Ayuso. 

Według niektórych szacunków w ostatnich pięciu latach kraj opuściło nawet milion osób. To przeważnie Kubańczycy poniżej 40. roku życia, pokolenie, które raczej nie podziela etosu rewolucyjnego swoich rodziców. Taki odpływ ludności jest z pewnością tragedią dla gospodarki kraju. Ale ogranicza też szeregi potencjalnych manifestantów. I być może pozwoli reżimowi na przetrwanie kolejnych lat. 

Dyplomacja
Donald Trump ogłosił, że Indie przestaną kupować rosyjską ropę
Dyplomacja
Włodzimierz Czarzasty: Donald Trump nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla
Dyplomacja
Izrael otworzył przejście graniczne w Rafah. Co teraz czeka Strefę Gazy?
Dyplomacja
Sondaż: Czy USA są wiarygodnym sojusznikiem Polski? Znamy zdanie Polaków
Dyplomacja
W USA są setki milionów dolarów na pomoc energetyczną dla Ukrainy. Nie wiadomo jak je wypłacić
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama